Protest maszynistów zakończony. 700 pociągów dotarło do celu z opóźnieniem, utrudnienia potrwają do wieczora
O godz. 12 zakończyła się ogólnopolska akcja maszynistów, którzy przez 12 godzin ograniczali prędkość pociągów na przejazdach kolejowo-drogowych do 20 km/h.
Według PKP Polskich Linii Kolejowych od północy do południa uruchomiono około 3 tys. pociągów, a 700 składów dotarło do stacji końcowych z opóźnieniem. Skutki protestu będą jednak odczuwalne jeszcze przez wiele godzin. Prezes PKP PLK Piotr Wyborski przewiduje, że opóźnienia mogą utrzymywać się do późnego wieczora. W weekend ruch powinien już odbywać się normalnie.
Rozkład jazdy:
- O której godzinie PKP PLK spodziewają się pełnego ustabilizowania ruchu kolejowego i usunięcia opóźnień powstałych podczas akcji maszynistów?
- Jakie konkretne zmiany prawne i inwestycje dotyczące bezpieczeństwa na przejazdach kolejowo-drogowych zostaną wdrożone po proteście i w jakim terminie?
- Czy Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych planuje kolejne działania, jeśli zapowiedzi Ministerstwa Infrastruktury dotyczące bezpieczeństwa i ustawy o czasie pracy maszynistów nie zostaną zrealizowane?
Miętek: To był akt desperacji
Akcja rozpoczęła się o północy z czwartku na piątek i zakończyła punktualnie o godz. 12. Maszyniści odpowiadający na apel Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych ograniczali prędkość do 20 km/h podczas przejazdu przez przejazdy kolejowo-drogowe.
Bezpośrednim impulsem do działania była środowa katastrofa w Sokolnikach Suchych w województwie mazowieckim. Związkowcy chcieli jednak zwrócić uwagę na szerszy problem bezpieczeństwa na przejazdach, szczególnie w kontekście serii zdarzeń, do których doszło w ostatnim czasie.
O zakończeniu działań poinformował prezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych Leszek Miętek.
– Z kolejarską punktualnością o godzinie 12 rozpoczynamy konferencję prasową. Właśnie w tej chwili zakończyły się działania maszynistów, które zostały podjęte na apel Rady Krajowej o ograniczeniu prędkości na przejazdach kolejowo-drogowych – powiedział.
Miętek przekonywał jednocześnie, że związek nie traktuje piątkowych wydarzeń jako klasycznego strajku.
– To nie był żaden strajk, czy jakaś akcja protestacyjna. To było normalne wykorzystanie zapisów kodeksu pracy, artykułu 210, który mówi, że jeżeli praca zagraża zdrowiu i życiu, to pracownik powinien się powstrzymać od takiej pracy – stwierdził.
Szef ZZM określił działania maszynistów mianem „aktu desperacji”.
„Została przekroczona czerwona linia”
Miętek wskazał, że bezpośrednią przyczyną reakcji środowiska maszynistów był tragiczny wypadek w Sokolnikach Suchych. W wyniku zderzenia pociągu PKP Intercity z ciężarówką zginęła pasażerka, a inne osoby zostały ranne.
Ciężkich obrażeń doznała także osoba prowadząca pociąg.
– Jest wiele osób rannych, w tym również maszynista, który prowadził ten pociąg. Leży w tej chwili z połamanym kręgosłupem i z wieloma obrażeniami wynikającymi z tego zdarzenia – powiedział Miętek.
– Musieliśmy zareagować. Została przekroczona czerwona linia – podkreślił prezydent ZZM.
3 tys. pociągów w czasie akcji
PKP Polskie Linie Kolejowe przedstawiły pierwsze podsumowanie wpływu 12-godzinnej akcji na funkcjonowanie krajowej sieci.
Prezes PKP PLK Piotr Wyborski poinformował, że od północy do godz. 12 uruchomiono około 3 tys. pociągów. Do tego momentu do stacji docelowych dotarło około 2,6 tys. składów.
– 700 pociągów dojechało z opóźnieniem, 1,9 tys. pociągów pasażerskich dojechało prawidłowo – przekazał Wyborski.
Według szefa zarządcy infrastruktury wydłużony czas jazdy bezpośrednio związany z działaniami maszynistów dotyczył mniej niż jednej piątej kursujących składów.
– Szacujemy, że w ramach akcji protestacyjnej działania związane z dłuższymi, wydłużonymi czasami przejazdu dotyczyły poniżej 20 proc. pociągów, które kursowały na polskiej sieci kolejowej – poinformował.
67 odwołanych pociągów, siedem z powodu protestu
Od północy do południa na sieci kolejowej odwołano łącznie 67 pociągów. PKP PLK podkreślają jednak, że zdecydowana większość tych przypadków nie była bezpośrednim skutkiem protestu.
Z powodu działań maszynistów na części lub całości trasy odwołano siedem pociągów.
Rozróżnienie to jest istotne, ponieważ w ciągu dnia na sieci występowały także inne utrudnienia i zdarzenia niezwiązane z akcją ZZM.
Opóźnienia zostaną z koleją do późnego wieczora
Choć od godz. 12 maszyniści nie ograniczają już prędkości w ramach akcji, skutki porannych utrudnień będą widoczne jeszcze przez wiele godzin.
– Przewidujemy, że sytuacja związana z opóźnieniami będzie trwała do późnych godzin popołudniowych, do późnych godzin wieczornych – powiedział Piotr Wyborski.
Wcześniej przedstawiciele przewoźników wskazywali, że powstałe rano opóźnienia będą przenosiły się na kolejne odcinki tras i kursy. Szczególne znaczenie ma to w przypadku pociągów dalekobieżnych pokonujących setki kilometrów.
Na normalizację sytuacji wpływają również obiegi taboru. Opóźnione dotarcie pociągu do stacji końcowej może oznaczać późniejsze przygotowanie składu do następnego kursu.
W weekend kolej ma już funkcjonować normalnie
Prezes PKP Intercity Janusz Malinowski zapewnił, że zakłócenia związane z piątkowymi wydarzeniami nie powinny przenieść się na kolejne dni.
Według szefa największego polskiego przewoźnika dalekobieżnego w sobotę i niedzielę pociągi powinny kursować już normalnie.
Oznacza to, że najbardziej wymagającym okresem dla zarządcy infrastruktury i przewoźników pozostanie piątkowe popołudnie i wieczór, kiedy trzeba będzie stopniowo przywrócić prawidłową realizację rozkładu jazdy.
Klimczak: chodziło o zwrócenie uwagi kierowców
Do zakończonej akcji odniósł się również minister infrastruktury Dariusz Klimczak. Jak wskazał, jej celem było zwrócenie uwagi opinii publicznej, a przede wszystkim kierowców, na zagrożenia występujące na przejazdach kolejowo-drogowych.
– Nieuwaga, brak rozsądku może spowodować katastrofę w ruchu lądowym, może spowodować śmierć osób. Dlatego Związek Zawodowy Maszynistów postanowił zainicjować akcję, która dzisiaj dotknęła bardzo wielu pasażerów, dotknęła organizację ruchu kolejowego – powiedział minister.
Klimczak przypomniał jednocześnie o wcześniejszych deklaracjach rozpoczęcia pilnych prac legislacyjnych dotyczących bezpieczeństwa na przejazdach.
Prawo jazdy za wjazd na czerwonym świetle
Jednym z rozwiązań zapowiedzianych przez resort infrastruktury jest możliwość zatrzymania prawa jazdy kierowcy, który wjedzie na przejazd kolejowo-drogowy przy czerwonym świetle.
Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami sankcja miałaby polegać na utracie prawa jazdy na trzy miesiące. Projekt odpowiednich zmian ma być gotowy na kolejne posiedzenie rządu.
Minister zapowiedział również dalsze inwestycje w zabezpieczanie skrzyżowań dróg z liniami kolejowymi.
– Oprócz zmiany przepisów, jako rząd, jako ministerstwo deklarujemy jeszcze bardziej intensywne prace w kierunku inwestycji na przejazdach drogowo-kolejowych. Będziemy je zabezpieczać w dodatkowe urządzenia – zapowiedział Klimczak.
Według ministra od początku obecnej kadencji rządu ponad 800 miejsc na kolejowej mapie Polski zostało wyposażonych w dodatkowe urządzenia mające przeciwdziałać niebezpiecznym zachowaniom kierowców, w tym wjazdom na czerwonym świetle przed nadjeżdżającym pociągiem.
Będą też prace nad czasem pracy maszynistów
Reakcja rządu nie ma ograniczać się wyłącznie do przepisów dotyczących kierowców. Minister infrastruktury zadeklarował również rozpoczęcie prac nad projektem ustawy o czasie pracy maszynistów.
ZZM oczekuje teraz realizacji złożonych deklaracji. Jeszcze przed rozpoczęciem akcji związkowcy podkreślali, że oczekują „konkretnych decyzji i realnych działań, które będą efektem” zapowiedzi ministra.
Początkowo protest miał trwać przez całą dobę 11 września. Po rozmowach i deklaracjach strony rządowej Rada Krajowa ZZM zdecydowała jednak o skróceniu działań do 12 godzin.
Linia nr 22 ma być przejezdna od soboty
Równolegle prowadzone są prace związane z usuwaniem skutków katastrofy w Sokolnikach Suchych.
Dariusz Klimczak poinformował, że linia kolejowa nr 22, na której doszło do środowego wypadku, powinna być ponownie przejezdna od soboty rano. Początkowo ruch będzie jednak możliwy tylko po jednym torze.
Według wstępnych ustaleń kierujący samochodem ciężarowym wjechał na tory pomimo sygnału świetlnego zakazującego wjazdu. Doszło do zderzenia z pociągiem PKP Intercity relacji Lublin – Szczecin.
W wyniku wypadku wykoleiła się lokomotywa elektryczna oraz dwa pierwsze wagony. Pociągiem podróżowało co najmniej 114 osób, w tym troje członków załogi. Jedna z pasażerek zginęła.
Protest się skończył, dyskusja o bezpieczeństwie pozostaje
Piątkowa akcja zakończyła się zgodnie z zapowiedzią o godz. 12, ale zarówno jej skutki operacyjne, jak i dyskusja, która do niej doprowadziła, będą trwały dłużej.
W najbliższych godzinach przewoźnicy i PKP PLK będą przede wszystkim pracować nad ograniczeniem narosłych opóźnień. Zarządca infrastruktury zakłada, że problemy mogą występować do późnego wieczora, natomiast w sobotę i niedzielę ruch powinien odbywać się już normalnie.
Dalszy ciąg będzie miała natomiast kwestia zmian prawnych i inwestycji poprawiających bezpieczeństwo na przejazdach. Związkowcy oczekują, że zapowiedzi przedstawione przez Ministerstwo Infrastruktury po katastrofie w Sokolnikach Suchych zostaną przełożone na konkretne rozwiązania.
Komentarze