Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

Proces w sprawie sygnałów radio-stop przed sądem apelacyjnym. Wyrok zapadnie w połowie lipca

inforail
01.07.2026 15:30
0 Komentarzy

Przed Sądem Apelacyjnym w Białymstoku zakończył się proces odwoławczy dwóch mężczyzn nieprawomocnie skazanych za nieuprawnione nadawanie sygnałów radio-stop, które w sierpniu 2023 roku doprowadziły do zatrzymania kilkunastu pociągów.

Prokuratura domaga się surowszych kar i zmiany kwalifikacji prawnej czynów, natomiast obrona wnosi o uniewinnienie oskarżonych. Wyrok ma zostać ogłoszony w połowie lipca. Pisaliśmy o tym w InfoRail.pl.

Rozkład jazdy:

  1. Dlaczego prokuratura domaga się zmiany kwalifikacji prawnej czynów oskarżonych i wymierzenia surowszych kar w sprawie sygnałów radio-stop?
  2. Jakie skutki dla ruchu kolejowego miało nieuprawnione nadawanie sygnałów radio-stop w sierpniu 2023 roku i ile pociągów zostało zatrzymanych lub zagrożonych zatrzymaniem?
  3. Jakie argumenty przedstawili obrońcy oraz były policjant podczas procesu apelacyjnego przed Sądem Apelacyjnym w Białymstoku?
Trwa proces ws. sygnałów radio stop

Dwaj mężczyźni skazani w pierwszej instancji

Oskarżeni to 30-letni mieszkaniec Białegostoku, były policjant, oraz 25-letni mieszkaniec Skierniewic.

W pierwszej instancji Sąd Okręgowy w Białymstoku skazał ich odpowiednio na dwa lata oraz półtora roku pozbawienia wolności. Orzeczono także nawiązki i świadczenia pieniężne w wysokości po 10 tys. zł.

Od wyroku odwołała się zarówno prokuratura, jak i obrońcy obu mężczyzn.

Radio-stop zatrzymał 18 pociągów

Według aktu oskarżenia, 27 sierpnia 2023 roku oskarżeni mieli w różnych odstępach czasu nadawać sygnały radio-stop, które uruchamiały w pociągach system automatycznego hamowania.

Sygnały zostały odebrane przez lokomotywy 18 pociągów pasażerskich i towarowych znajdujących się w zasięgu systemu. Do zatrzymań lub zagrożenia zatrzymaniem doszło m.in. w rejonie Łap oraz na odcinku Sokółka – Szepietowo.

Prokuratura uznała, że działania mężczyzn istotnie zakłóciły funkcjonowanie ruchu kolejowego i sprowadziły niebezpieczeństwo dla mienia w wielkich rozmiarach.

Sąd zmienił kwalifikację czynu

Sąd Okręgowy częściowo podzielił argumentację prokuratury, jednak nie uznał, że doszło do realnego zagrożenia dla mienia w wielkich rozmiarach.

W uzasadnieniu wskazano, że oskarżeni, wykorzystując radiostację oraz telefon z zapisanym plikiem dźwiękowym, wielokrotnie nadali sygnały alarmowe radio-stop, które uruchomiły system automatycznego hamowania w kilkunastu pociągach.

Jednocześnie sąd przyjął, że nie doszło do powstania poważnych szkód materialnych. Wyeliminowano także z opisu czynu zarzut zakłócenia pracy systemu teleinformatycznego, uznając, że system radio-stop nie jest systemem teleinformatycznym w rozumieniu przepisów.

Prokuratura domaga się surowszych kar

Podczas rozprawy apelacyjnej prokuratura ponownie przekonywała, że działania oskarżonych stwarzały realne zagrożenie dla mienia w wielkich rozmiarach.

Prokurator Bartłomiej Żakowski, powołując się na opinię biegłego oraz przykłady z historii polskiego kolejnictwa, argumentował, że nawet przy niewielkich prędkościach gwałtowne hamowanie może doprowadzić do oderwania wagonów i poważnych konsekwencji.

Prokuratura domaga się przywrócenia pierwotnej kwalifikacji prawnej oraz wymierzenia surowszej kary – trzech lat pozbawienia wolności dla byłego policjanta, który w pierwszej instancji został skazany na dwa lata więzienia.

Obrona: nie było realnego zagrożenia

Obrońca byłego policjanta mec. Piotr Olechno przekonywał, że po nadaniu sygnałów radio-stop nie doszło do żadnych działań ratowniczych ani interwencyjnych.

Jak argumentował, kolejarze wykonywali wyłącznie standardowe procedury wynikające z obowiązujących instrukcji, a sam sygnał radio-stop nie oznacza automatycznie, że osoby odbierające go uznają, iż istnieje konkretne zagrożenie dla życia, zdrowia lub mienia.

Oskarżony prosi o uniewinnienie

Były policjant wygłosił przed sądem obszerne oświadczenie, w którym wniósł o swoje uniewinnienie.

Twierdził, że postępowanie od początku prowadzone było pod z góry założoną tezę i miało charakter pokazowego procesu. Zaprzeczył, aby wykonywał czynności sprawcze związane z nadawaniem sygnałów radio-stop.

Podkreślał, że sygnały były nadawane z telefonu współoskarżonego, a jego rola ograniczała się do tego, że nie zdołał powstrzymać drugiego mężczyzny przed – jak określił – bezsensownym działaniem.

Wyrok w połowie lipca

Po zakończeniu postępowania odwoławczego Sąd Apelacyjny w Białymstoku odroczył ogłoszenie wyroku. Orzeczenie w sprawie ma zostać wydane w połowie lipca.

Komentarze