MZA po wypadku autobusu linii 186: Nie można zdalnie przejąć panowania nad Solarisem
6 lipca 2026 r. Miejskie Zakłady Autobusowe sp. z o.o. w Warszawie wydały oświadczenie po wypadku autobusu linii 186, który dzień wcześniej wjechał do przejścia podziemnego w rejonie Ronda Zesłańców Syberyjskich.
Spółka poinformowała, że do czasu dokładnego sprawdzenia pojazdu przez specjalistów MZA i producenta nie będzie komentować możliwych przyczyn zdarzenia. Jednocześnie MZA zaprzeczyły spekulacjom o zdalnym przejęciu kontroli nad autobusem Solaris, podkreślając, że taka techniczna możliwość nie istnieje. O przebiegu samego wypadku pisaliśmy już wcześniej w TransInfo.
Rozkład jazdy
- Jakiego modelu autobusu dotyczyło oświadczenie MZA?
- Kto zabezpieczył pojazd po wypadku?
- Co MZA odpowiedziały na spekulacje o zdalnym przejęciu autobusu?
MZA zabrały głos po wypadku
W niedzielę, 5 lipca 2026 r., autobus Solaris Urbino 18 należący do Miejskich Zakładów Autobusowych sp. z o.o. w Warszawie uczestniczył w poważnym wypadku w rejonie Ronda Zesłańców Syberyjskich i Dworca Zachodniego. Pojazd obsługiwał linię 186.
Autobus zderzył się z tramwajem, następnie kontynuował jazdę w kierunku ronda, uszkadzając po drodze samochody osobowe i elementy infrastruktury. Ostatecznie wjechał do przejścia podziemnego, spychając do niego również jedno auto.
Według informacji służb w wypadku poszkodowanych zostało sześć osób. Dwie osoby, w tym jedna nieletnia, przewieziono do szpitala. W zdarzeniu uczestniczyło łącznie 14 samochodów osobowych.
W poniedziałek MZA poinformowały, że wstrzymują się z ocenami dotyczącymi możliwych przyczyn wypadku. Spółka podkreśliła, że nie miała jeszcze możliwości dokładnego sprawdzenia pojazdu przez własnych specjalistów i przedstawicieli producenta.
„Aktualnie sprawa jest wyjaśniana wyłącznie przez policję i prokuraturę, które zabezpieczyły autobus” – zaznaczył Adam Stawicki, rzecznik Miejskich Zakładów Autobusowych sp. z o.o. w Warszawie.
Nie ma technicznej możliwości zdalnego przejęcia
Najmocniejsza część oświadczenia dotyczy spekulacji pojawiających się po wypadku. MZA zaprzeczyły, aby możliwe było zdalne przejęcie kontroli nad autobusem Solaris Urbino 18.
„Zaprzeczamy również dywagacjom na temat możliwego uzyskania zdalnego panowania nad pojazdem, co potwierdza także producent autobusów. Taka techniczna możliwość nie istnieje” – dodał Adam Stawicki, rzecznik MZA.
Spółka zaznaczyła, że stanowisko to potwierdza także producent pojazdu, czyli Solaris Bus & Coach sp. z o.o.. MZA pozostają z producentem w stałym kontakcie i korzystają ze wsparcia technicznego w zakresie eksploatacji autobusów tej marki.
Miejskie Zakłady Autobusowe odniosły się również do pojawiających się opinii o możliwej awarii pedału gazu. Spółka uznała takie komentarze za nieuprawnione.
„W serii autobusów, z której pochodzi pojazd o numerze taborowym 7717, nie odnotowywano awarii tego urządzenia. Ewentualna awaria potencjometru, wedle posiadanej przez nas wiedzy, skutkowałaby unieruchomieniem pojazdu, a nie jego przyspieszeniem” – wyjaśnił Adam Stawicki, rzecznik MZA.
To bardzo ważne techniczne doprecyzowanie. MZA wskazują, że nawet hipotetyczny problem z potencjometrem pedału przyspieszenia nie powinien powodować samoczynnego przyspieszania autobusu. Według wiedzy operatora skutkiem takiej awarii byłoby raczej zatrzymanie albo unieruchomienie pojazdu.
Ostateczną odpowiedź może dać dopiero analiza techniczna zabezpieczonego autobusu. Na razie spółka wyraźnie oddziela potwierdzone informacje od spekulacji.
Kierowca trzeźwy, narkotest negatywny, nieoficjalne hipotezy
Policja poinformowała wcześniej, że kierowcą autobusu był 58-letni Polak. Mężczyzna miał wymagane uprawnienia do prowadzenia autobusu. Badanie alkomatem wykazało 0,00 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu, a test na obecność środków odurzających dał wynik negatywny.
Z relacji kierowcy wynika, że autobus mógł ulec awarii technicznej i miał problem z hamowaniem. Ten wątek będzie jednym z kluczowych elementów postępowania. Śledczy będą musieli ustalić, czy doszło do awarii układu hamulcowego, uszkodzenia po zderzeniu z tramwajem, problemu z innym układem pojazdu, błędu człowieka czy splotu kilku czynników. Ważne będą także dane z monitoringu, zapisy z pojazdu, dokumentacja serwisowa i oględziny techniczne.
Oświadczenie MZA to efekt pojawienia się nowego komentarza stacji TVN ws. wypadku autobusu przy Dworcu Zachodnim. Nieoficjalny trop zakłada, że w pojeździe mogło dojść do awarii elektronicznego czujnika odpowiedzialnego za przyspieszanie.
Według informacji stacji, zawiódł tak zwany nadajnik pedału przyspieszania. W wyniku błędu elektronicznego czujnika położenia pedału gazu do sterownika silnika miał trafiać sygnał, że kierowca przez cały czas trzyma gaz wciśnięty do dechy – autobus zachowywał się więc tak, jakby ktoś permanentnie przyspieszał, niezależnie od tego, co faktycznie robił kierowca nogą.
– „Gdyby doszło do awarii hamulców, autobus zatrzymałby się po zderzeniu z pierwszymi samochodami” – powiedział TVN Warszawa anonimowy rozmówca z Miejskich Zakładów Autobusowych, który badał wrak na miejscu zdarzenia.
Jego zdaniem kierowca rzeczywiście wciskał hamulec nogą, ale przy pełnej mocy silnika pojazd nie chciał się zatrzymać, co mężczyzna mógł błędnie zinterpretować jako awarię hamulców. Drugi rozmówca stacji zwraca uwagę, że sprawdzenia wymaga jeszcze, czy kierowca próbował użyć hamulca ręcznego – jego zaciągnięcie blokuje mechanicznie koła osi napędowej i powinno zatrzymać pojazd niemal w miejscu, niezależnie od stanu układu przyspieszania.
Dla indywidualnych czytelników za 15 zł rocznie, a dla firm od 99 zł rocznie! Sprawdź naszą ofertę:
-
Subskrypcja na 12 m-cy
1 adres e-mail – prywatny15.00 zł przez 1 rok -
Subskrypcja biznes na 12 m-cy
1 adres e-mail – firmowy99.00 zł przez 1 rok -
Subskrypcja biznes na 12 m-cy
do 5 firmowych adresów e-mail495.00 zł przez 1 rok -
Subskrypcja biznes na 12 m-cy
do 10 adresów e-mail990.00 zł przez 1 rok -
Subskrypcja biznes na 12 m-cy
bez żadnych limitów!1,990.00 zł przez 1 rok
Komentarze