MZA Warszawa: Kierowca autobusu uratował życie pasażerce na linii 517
24 kwietnia br. w autobusie komunikacji miejskiej w Warszawie doszło do nagłego zatrzymania akcji serca u młodej pasażerki, a kluczową rolę odegrała natychmiastowa reakcja kierowcy pojazdu.
Zdarzenie pokazuje, jak w realiach codziennego funkcjonowania transportu publicznego liczą się sekundy i przygotowanie personelu. To także przykład współdziałania pasażerów i służb w sytuacji kryzysowej.
Rozkład jazdy:
- Co zrobił kierowca autobusu tuż po zgłoszeniu od pasażerów?
- Ile czasu minęło, zanim rozpoczęto reanimację pasażerki?
- Jaką rolę odegrał operator numeru 112 w tej akcji?
Błyskawiczna reakcja w autobusie komunikacji miejskiej
Do zdarzenia doszło w Warszawie, w autobusie linii 517 obsługiwanym przez Miejskie Zakłady Autobusowe Warszawa. Podczas realizacji standardowego kursu w ramach systemu transportu publicznego 18-letnia pasażerka nagle straciła przytomność. Jak się później okazało, doszło do zatrzymania akcji serca, co w warunkach komunikacji miejskiej stanowi sytuację skrajnie krytyczną.
Kierowca autobusu, Andrzej Hofman, został natychmiast zaalarmowany przez pasażerów. Bez zwłoki zatrzymał pojazd przy Alejach Jerozolimskich, kilka metrów przed przystankiem, i przystąpił do działania.
„Zostałem poinformowany przez pasażerów, że coś się dzieje. Zdążyłem tylko zjechać na pobocze [...] Jak zatrzymałem autobus, wyskoczyłem i zaczęliśmy czynności ratunkowe” – powiedział kierowca.
W działania ratunkowe od początku zaangażowani byli również inni pasażerowie, co pokazuje znaczenie reakcji świadków zdarzenia w przestrzeni transportu publicznego.
Wsparcie systemu ratunkowego i „złote minuty”
Kluczowym elementem akcji była współpraca z operatorem numeru alarmowego 112. To on instruował kierowcę i pasażerów, jak prowadzić resuscytację krążeniowo-oddechową do czasu przyjazdu zespołu ratownictwa medycznego.
„Liczył się czas i życie tej młodej osoby. Robiliśmy wszystko, co potrafiliśmy, co mogliśmy” – podkreślił kierowca.
Jak zaznaczają ratownicy, w takich przypadkach decydują tzw. „złote minuty”. To pierwsze cztery minuty od zatrzymania krążenia, w których podjęcie działań znacząco zwiększa szanse przeżycia.
PRZESIĄDŹ SIĘ NA:
W tej konkretnej sytuacji dzięki szybkiej reakcji kierowcy i pasażerów 18-letnia pasażerka trafiła do szpitala, gdzie otrzymała specjalistyczną pomoc. W relacjach po zdarzeniu podkreślono, że akcja ratunkowa była efektem współpracy kilku osób. Jedna z pasażerek natychmiast zadzwoniła pod numer alarmowy, inne osoby pomagały przy reanimacji. Fundacja Uniters, która poinformowała o zdarzeniu, zwróciła uwagę na postawę kierowcy:
„Kierowca ma na imię Andrzej. Dla nas jest bohaterem” – podkreślono.
Również Miejskie Zakłady Autobusowe Warszawa odniosły się do sytuacji, gdzie kierowcy autobusów, podobnie jak motorniczowie tramwajów czy operatorzy trolejbusów, regularnie spotykają się z przypadkami zasłabnięć, ataków padaczki czy osób wymagających natychmiastowej pomocy.
„W przypadku padaczki, która zdarza się na pokładzie autobusu, zasłabnięć. Mamy sytuacje, kiedy pasażerowie leżą na przystankach, na chodnikach” – dodał Adam Stawicki, rzecznik Miejskie Zakłady Autobusowe Warszawa i dodał: - „Nie każdy bohater nosi pelerynę. Wspaniała, godna naśladowania postawa kierowcy!”
„Przede wszystkim jestem człowiekiem”
Sam kierowca nie postrzega swojego działania w kategoriach bohaterstwa. W swoich wypowiedziach konsekwentnie podkreśla, że była to naturalna reakcja.
„Nie pamiętam, jak to wszystko wyglądało dokładnie, bo to działo się bardzo szybko. Wiem tylko jedno, że nie jestem jedynym, który ratował młodą dziewczynę, i nie czuję się bohaterem, bo zrobiłem to, co pewnie każdy by zrobił, gdyby znalazł się w takiej sytuacji” – zaznaczył.
W innym miejscu podsumował krótko: „Przede wszystkim jestem człowiekiem” – dodał.
Przedstawiciele Miejskie Zakłady Autobusowe Warszawa zapowiedzieli, że postawa kierowcy nie pozostanie bez reakcji pracodawcy.
„Mogę zapewnić, że pan Andrzej zostanie doceniony przez firmę za swoją pełną empatii postawę” – przekazał Adam Stawicki.
Komentarze