Nowe fakty po wypadku autobusu MZA: Pierwsza kolizja na Pawińskiego i pytania o pasażerów
9 lipca 2026 r. pojawiły się nowe informacje o przebiegu zdarzeń poprzedzających wypadek autobusu linii 186 w Warszawie, czyli pierwszej kolizji na ul. Pawlińskiego.
Według relacji pasażerów oraz informacji potwierdzonych przez Jana Kuźmińskiego, prezesa Miejskich Zakładów Autobusowych, autobus wcześniej – już na ul. Pawińskiego – wjechał na krawężnik, zahaczył lusterkiem o latarnię i uderzył tyłem. Po tym zdarzeniu kierowca standardowo zatrzymał się na przystanku Banacha, a część pasażerów miała sygnalizować, że kurs powinien zostać przerwany. Tak się niestety jednak nie stało.
Rozkład jazdy:
- Co wydarzyło się na ul. Pawińskiego przed głównym wypadkiem?
- Dlaczego pasażerowie mieli prosić kierowcę o przerwanie kursu?
- Jakie pytania rodzą nowe ustalenia dotyczące zapisu z autobusu?
Zdarzenie przed głównym wypadkiem
Nowe ustalenia przesuwają uwagę z samego finału zdarzenia pod Rondem Zesłańców Syberyjskich na to, co wydarzyło się wcześniej. Autobus linii 186, numer boczny 7717, miał już na ul. Pawińskiego zachowywać się niestandardowo. Według relacji pasażerki pojazd nie jechał prosto, zahaczył o latarnię i zaparkowane samochody.
Jan Kuźmiński, prezes MZA, potwierdził w rozmowie z Gazetą Wyborczą, że autobus na ul. Pawińskiego wjechał na krawężnik, zaczepił lusterkiem o latarnię i jeszcze uderzył tyłem. W tym miejscu pojazd miał jechać z niewielką prędkością, około 20 km/h.
To istotny moment w rekonstrukcji zdarzenia. Po utracie lusterka i kontakcie z infrastrukturą drogową kierowca powinien przerwać kurs, zgłosić sytuację nadzorowi ruchu i czekać na dalsze dyspozycje. Taką ocenę przedstawił też prezes MZA, wskazując, że po stracie lusterka autobus nie powinien kontynuować jazdy.
Przystanek Banacha i reakcja pasażerów
Po wcześniejszym zdarzeniu autobus zatrzymał się na przystanku Banacha. Część pasażerów wysiadła, a według relacji świadków niektórzy stukali w kabinę kierowcy i prosili, żeby nie jechał dalej.
Poniżej wpis jednej z pasażerek na temat zdarzenia, który jednocześnie potwierdza fakt, że pasażerów nie przesłuchano od razu po zdarzeniu. Przy tak nietypowym przebiegu wypadku pomijanie relacji osób jadących autobusem jest co najmniej niezrozumiałe, bo to właśnie one mogły opisać zachowanie kierowcy po kolizji na ul. Pawińskiego i przed ruszeniem z przystanku Banacha.
To kluczowy wątek, bo pokazuje, że przed głównym wypadkiem mogła istnieć chwila na zatrzymanie kursu i uruchomienie procedury awaryjnej. Według relacji pasażerów kierowca nie zareagował na te sygnały i ruszył dalej.
Dalszy przebieg jest znany: autobus pojechał przez Ochotę, zawadził o tramwaj, taranował samochody, znaki i sygnalizację, a następnie wjechał do przejścia podziemnego przy Rondzie Zesłańców Syberyjskich. Rannych zostało sześć osób.
Nowe światło na przebieg zdarzenia
Dotychczas w obiegu publicznym dominowały hipotezy techniczne: awaria hamulców, problem z układem napędowym, niekontrolowane przyspieszanie albo usterka elektroniki. Kierowca miał mówić policji, że nie mógł zatrzymać pojazdu.
Nowe informacje nie przesądzają przyczyny wypadku, ale zmieniają punkt ciężkości. Jeżeli autobus miał wcześniejsze zdarzenie, zatrzymał się na przystanku, a pasażerowie sygnalizowali konieczność przerwania jazdy, to śledztwo powinno odtworzyć nie tylko stan techniczny pojazdu, ale też decyzje podjęte między ul. Pawińskiego a dalszą częścią trasy.
Istotne są również nieformalne ustalenia redakcji TransInfo dotyczące zapisu z pokładowych systemów Solarisa o numerze bocznym 7717. Według naszych informacji komputer pokładowy nie wykazał żadnych błędów w zakresie stanu technicznego pojazdu, a przeanalizowane logi nie pokazują, żeby kierowca gwałtownie hamował w kluczowej fazie przejazdu. Ten wątek wymaga potwierdzenia przez biegłych, ale jeżeli się utrzyma, będzie jednym z najważniejszych elementów rekonstrukcji.
Autobus 7717 i jego historia techniczna
W sprawie stanu technicznego pojazdu pojawił się wątek problemu z automatem. Według wcześniejszych publikacji, kierowcy MZA mieli zgłaszać problemy ze skrzynią biegów i pracą pojazdu, a autobus przez wiele miesięcy był naprawiany. Prezes MZA zaznacza jednak, że ostatnio pojazd miał jeździć prawidłowo, a wcześniejsze skargi dotyczyły okresu sprzed wymiany silnika.
Autobus ma około pięciu lat i przebieg około 300.000 km. W warszawskiej komunikacji miejskiej nie jest to pojazd wyeksploatowany wiekiem, dlatego tym większe znaczenie ma analiza zapisów komputerów pokładowych, monitoringu, tachografu i ewentualnych alarmów technicznych.
Aktualnie śledztwo prowadzone jest pod kątem sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Kierowca został przesłuchany w charakterze świadka. Nie przedstawiono mu zarzutów.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Piotr Antoni Skiba, wskazał, że kluczowe będą opinie biegłych dotyczące stanu technicznego pojazdu. Przyznał też, że jeśli wersja o awarii się nie potwierdzi, brany pod uwagę będzie czynnik ludzki.
To oznacza, że sprawa nie jest zamknięta w jednym kierunku. Sama hipoteza awarii autobusu nie wystarcza już do opisania całego przebiegu zdarzenia, zwłaszcza po potwierdzeniu wcześniejszego kontaktu z latarnią i informacji o reakcjach pasażerów
Na koniec zastanawiający jest braku zebrania zeznań od pasażerów, którzy jechali autobusem przed finałem zdarzenia pod Rondem Zesłańców Syberyjskich. To właśnie oni mieli widzieć wcześniejsze uderzenie na ul. Pawińskiego, zatrzymanie na przystanku Banacha, reakcję kierowcy i moment, w którym autobus ruszył dalej mimo sygnałów, że kurs powinien zostać przerwany.
W tekście Gazety Wyborczej pojawia się odpowiedź prokuratury na ten wątek. Rzecznik Piotr Antoni Skiba, przekazał, że na obecnym etapie śledztwa nie umie potwierdzić sygnałów o braku przesłuchań pasażerów i wcześniejszych kolizjach autobusu. Dodał, że główna teza dotyczy teraz awarii autobusu.
MZA oferuje pomoc psychologiczną poszkodowanym
Miejskie Zakłady Autobusowe uruchomiły pomoc psychologiczną dla osób poszkodowanych w wypadku autobusu w rejonie Ronda Zesłańców Syberyjskich. Osoby te mogą również zgłosić się po odszkodowanie.
W oświadczeniu podano, że by uzyskać pomoc psychologiczna należy skontaktować się z przewoźnikiem pod adresem mailowym [email protected] lub pod numerem telefonu 22 568 75 31 w godzinach 7.00-15.00.
„Informujemy także o możliwości zgłoszenia roszczenia odszkodowawczego w wyżej wspomnianej sprawie pod adresem mailowym [email protected]. Spółka apeluje także do osób poszkodowanych oraz świadków zdarzenia o szeroką współpracę ze służbami dla możliwości pełnego wyjaśnienia przebiegu i przyczyn wypadku” – napisano w oświadczeniu.
W niedzielę doszło do wypadku autobusu miejskiego Solaris Urbino 18, należącego do Miejskich Zakładów Autobusowych. Sześć osób zostało poszkodowanych, dwie, w tym jedna nieletnia, zostały przewiezione do szpitala.
Dla indywidualnych czytelników za 15 zł rocznie, a dla firm od 99 zł rocznie! Sprawdź naszą ofertę:
-
Subskrypcja na 12 m-cy
1 adres e-mail – prywatny15.00 zł przez 1 rok -
Subskrypcja biznes na 12 m-cy
1 adres e-mail – firmowy99.00 zł przez 1 rok -
Subskrypcja biznes na 12 m-cy
do 5 firmowych adresów e-mail495.00 zł przez 1 rok -
Subskrypcja biznes na 12 m-cy
do 10 adresów e-mail990.00 zł przez 1 rok -
Subskrypcja biznes na 12 m-cy
bez żadnych limitów!1,990.00 zł przez 1 rok
Komentarze