Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

Ministerstwo Infrastruktury chce rewolucji na kolei. Problemem mogą być jednak przeciążone linie i brak przepustowości

inforail
20.05.2026 16:30
0 Komentarzy

Resort infrastruktury planuje ogromne zwiększenie liczby połączeń dalekobieżnych w Polsce. Z opublikowanego projektu Planu transportowego na lata 2031–2034 wynika, że pociągi między największymi miastami mają kursować nawet co godzinę lub co dwie godziny.

Ambitne założenia mogą jednak zderzyć się z ograniczeniami infrastruktury kolejowej, która już dziś w wielu miejscach jest przeciążona. Ministerstwo Infrastruktury przyznaje wprost, że największym wyzwaniem będą węzły kolejowe w Warszawie, Krakowie, Poznaniu i Wrocławiu, a także brak odpowiedniej liczby torów umożliwiających wyprzedzanie wolniejszych składów przez szybsze pociągi dalekobieżne.

Rozkład jazdy:

  1. Które odcinki kolejowe mogą stać się największymi wąskimi gardłami dla planowanego wzrostu liczby pociągów?
  2. Dlaczego Ministerstwo Infrastruktury obawia się problemów z przepustowością węzłów kolejowych?
  3. Jakie utrudnienia dla pasażerów mogą pojawić się po wdrożeniu nowego planu transportowego na lata 2031–2034?
Stacja Kutno
Pociąg na stacji Kutno

Pociągów ma być dwa razy więcej

Projekt rozporządzenia opublikowany 11 maja na stronach Rządowego Centrum Legislacji zakłada, że do 2034 roku liczba kilometrów pokonywanych przez dotowane przez państwo pociągi dalekobieżne wzrośnie ponad dwukrotnie względem obecnego poziomu. Łącznie przewozy mają osiągnąć ponad 117 mln kilometrów rocznie.

Jednym z kluczowych elementów planu ma być wprowadzenie regularnych, cyklicznych rozkładów jazdy. Oznacza to odjazdy pociągów w stałych minutach każdej godziny, co ma poprawić czytelność oferty i ułatwić planowanie podróży.

Największy wzrost liczby połączeń przewidziano na trasach wychodzących z Warszawy. W niektórych kierunkach liczba pociągów ma wzrosnąć o ponad 40 składów na dobę.

Szczególnie obciążona ma być linia Warszawa – Koluszki, gdzie prognozowany jest wzrost o 53 połączenia dziennie. Duży przyrost ruchu planowany jest także na tzw. magistrali południowej, zwłaszcza między Wrocławiem a Opolem oraz Krakowem i Tarnowem.

Kolej może nie udźwignąć planowanego ruchu

Ministerstwo Infrastruktury zwraca jednak uwagę, że mimo prowadzonych modernizacji możliwości infrastruktury kolejowej mogą okazać się niewystarczające wobec tak dynamicznego wzrostu liczby pociągów.

Problem będzie szczególnie widoczny w czasie realizacji dużych inwestycji kolejowych, które czasowo ograniczą przepustowość linii i stacji. Dotyczy to przede wszystkim rejonów Warszawy, Poznania oraz Wrocławia.

W projekcie planu resort wskazuje konkretne miejsca, które mogą stać się największymi wąskimi gardłami polskiej sieci kolejowej.

Warszawski węzeł kolejowy pod największą presją

Największe problemy mają wystąpić w warszawskim węźle kolejowym. Szczególnie trudna sytuacja przewidywana jest na linii średnicowej, która już dziś jest bardzo mocno obciążona.

Dodatkowym utrudnieniem będzie planowana modernizacja tej trasy w latach 2031–2035, która będzie wiązać się z czasowym zamykaniem części infrastruktury. Co istotne, pozytywne efekty tej inwestycji mają być widoczne dopiero po zakończeniu okresu obowiązywania planu transportowego.

Ministerstwo zwraca także uwagę na brak odrębnych torów aglomeracyjnych w kierunku Piaseczna oraz niewystarczającą separację ruchu między Warszawą Wschodnią a Nasielskiem. Na początkowym odcinku tej linii znajdują się jedynie trzy tory zamiast czterech, a dalej ruch prowadzony jest już tylko po dwóch torach.

Problemy także w Krakowie, Poznaniu i Wrocławiu

Brak odpowiedniej separacji ruchu pociągów dalekobieżnych oraz regionalnych występuje również w innych dużych aglomeracjach.

We Wrocławiu problem dotyczy przede wszystkim kierunków na Legnicę i Poznań. W aglomeracji górnośląsko-zagłębiowskiej trudności mogą pojawić się na trasach w kierunku Krakowa, zwłaszcza na odcinkach Katowice Ligota – Tychy oraz Katowice – Gliwice.

W Poznaniu problematyczny pozostaje odcinek Poznań Główny – Poznań Wschód oraz linie w kierunku Wrocławia i Szczecina.

Bardzo krytycznie oceniono także układ torowy w Krakowskim Węźle Kolejowym. Resort infrastruktury określił go wręcz jako „dysfunkcyjny”. Problemy dotyczą między innymi odcinków Kraków Główny – Kłaj oraz Kraków Główny – Kozłów, będących ważnymi trasami wylotowymi w kierunku Warszawy i Katowic.

Za mało torów do wyprzedzania wolniejszych pociągów

Kolejnym problemem jest brak odpowiedniej liczby stacji i torów umożliwiających wyprzedzanie wolniejszych składów regionalnych przez szybsze pociągi dalekobieżne.

Ministerstwo wskazuje tutaj m.in. odcinki:

  • Otwock – Lublin,
  • Warka – Radom,
  • Kraków – Katowice,
  • Opole – Wrocław,
  • Wrocław – Legnica.

Na wielu liniach jednotorowych problemem pozostaje także niewystarczająca liczba mijanek. Dotyczy to tras:

  • Zgierz – Kutno,
  • Lublin Zemborzyce – Stalowa Wola Rozwadów,
  • Ocice – Rzeszów Główny,
  • Nowy Sącz – Chabówka,
  • Chabówka – Zakopane,
  • Wodzisław Śląski – Chałupki,
  • Wrocław – Kamieniec Ząbkowicki,
  • Legnica – Rudna Gwizdanów,
  • Oborniki Wielkopolskie – Dziębówko.

Możliwe objazdy, skracanie relacji i chaos w rozkładach

Resort infrastruktury ostrzega, że wymienione problemy mogą doprowadzić do sytuacji, w której nie uda się uruchomić wszystkich planowanych połączeń międzywojewódzkich.

Konsekwencje mogą odczuć także pasażerowie pociągów regionalnych, aglomeracyjnych oraz komercyjnych przewoźników działających w formule otwartego dostępu.

Ministerstwo przewiduje, że w niektórych przypadkach konieczne może być:

  • kierowanie pociągów trasami objazdowymi,
  • skracanie relacji,
  • pomijanie części postojów,
  • a nawet całkowite zawieszanie wybranych połączeń.

Problemy mogą dotyczyć również regularności rozkładów jazdy. Resort wskazuje, że zamiast równych odstępów między pociągami mogą pojawiać się nieregularne interwały, np. 20/40 minut zamiast planowanego układu 30/30 minut.

To z kolei może prowadzić do nierównomiernego zapełnienia składów, utrudnień dla pasażerów oraz pogorszenia atrakcyjności transportu kolejowego mimo ogromnych inwestycji i ambitnych planów rozwoju siatki połączeń.

Komentarze