Wypadek autokaru na Węgrzech. Szef firmy przewozowej: kierowcy byli doświadczeni
16 sierpnia 2026 roku właściciel firmy transportowej "Michael" Tadeusz Dykas zabrał głos po tragicznym wypadku polskiego autokaru na autostradzie M3 na Węgrzech, podkreślając doświadczenie kierowców i informując o niedawnym badaniu technicznym pojazdu.
Autokarem podróżowało 59 polskich obywateli – 57 pasażerów i dwóch kierowców – wracających z pielgrzymki z Miediugorie w Bośni i Hercegowinie. Przewoźnik wysłał na Węgry autobus, którym do Polski będą mogły wrócić osoby zdolne do dalszej podróży po zakończeniu badań medycznych. O samym wypadku i jego tragicznym bilansie pisaliśmy już wcześniej w TransInfo.pl.
Rozkład jazdy:
- Co właściciel firmy powiedział o doświadczeniu kierowców?
- Kiedy autokar przechodził ostatnie badanie techniczne?
- Jakie działania po wypadku podjął przewoźnik?
Kierowcy wielokrotnie pokonywali tę trasę
Tadeusz Dykas, właściciel firmy transportowej, przekazał, że nie zna przyczyny zdarzenia. Zaznaczył jednocześnie, że autokar obsługiwało dwóch doświadczonych kierowców, którzy wcześniej wielokrotnie jeździli tą trasą.
„Nie znam przyczyny tego zdarzenia. Kierowcy byli doświadczeni, jeździli na tej trasie wielokrotnie” – powiedział Tadeusz Dykas, właściciel firmy transportowej.
Wcześniej w rozmowie z Interią szef firmy deklarował również pełne zaufanie do kierowców. Z informacji przekazanych po zdarzeniu wynikało, że jeden z nich został ranny.
„Było tam dwóch kierowców. Rozmawiałem z jednym z nich, tym rannym” – przekazał Tadeusz Dykas, właściciel firmy transportowej.
Według jego relacji drugi kierowca był w tym czasie przesłuchiwany. Właściciel przedsiębiorstwa nie miał z nim kontaktu, ponieważ telefony pozostały w autokarze.
Autokar miesiąc wcześniej przeszedł badanie techniczne
W wypowiedzi po wypadku Tadeusz Dykas odniósł się także do stanu technicznego pojazdu. Jak przekazał, autokar około miesiąca przed zdarzeniem przeszedł badanie techniczne.
„Wszystko tam było sprawne” – powiedział Tadeusz Dykas, właściciel firmy transportowej.
PRZESIĄDŹ SIĘ NA:
Przewoźnik nie wskazał natomiast przyczyny wypadku. Do zdarzenia doszło około godz. 1 na autostradzie M3 na Węgrzech. Autokar przewoził pielgrzymów wracających z Miediugorie do Polski.
W wypadku zginęło 12 osób. Dziesięciu pasażerów znajdowało się w stanie ciężkim, w tym pięć osób w stanie zagrożenia życia.
Firma wysłała na Węgry autobus
Przedstawiciele przewoźnika pojechali na miejsce zdarzenia. Jak relacjonował Tadeusz Dykas, około godz. 7 byli już na Węgrzech.
„O 7 rano byliśmy na miejscu wypadku” – powiedział Tadeusz Dykas, właściciel firmy transportowej.
Firma przyjechała autokarem, który może zostać wykorzystany do przewiezienia do Polski osób, których stan zdrowia pozwoli na podróż.
„Te osoby, które są zdolne do powrotu do kraju, mogą z nami wracać” – zaznaczył Tadeusz Dykas, właściciel firmy transportowej.
Poszkodowani zostali rozmieszczeni w różnych węgierskich szpitalach. Według relacji właściciela przedsiębiorstwa osoby uczestniczące w zdarzeniu przechodziły badania medyczne, a dalsze decyzje miały zapaść po zakończeniu procedur medycznych.
Stały kontakt z konsulatem
Przewoźnik pozostaje w kontakcie z polskimi służbami konsularnymi. Do firmy zgłaszają się również osoby poszukujące informacji dotyczących pasażerów autokaru.
Pierwszą wiadomość o wypadku Tadeusz Dykas otrzymał od pilota wycieczki po godz. 1 w nocy. Następnie firma skontaktowała się z konsulatem i przekazała numer telefonu, deklarując możliwość pomocy w dotarciu do szpitali i organizacji powrotu pasażerów.
„Dzwoniliśmy do konsulatu, zostawiliśmy swój numer telefonu, żeby po prostu jakoś dostać informację, ewentualnie podjechać po tych ludzi do jakichś szpitali. A po prostu na razie nie nie mamy żadnej informacji” – przekazał Tadeusz Dykas, właściciel firmy transportowej.
Komentarze