Busiarze z Podhala kontra Małopolskie Linie Dowozowe, czyli polski transport publiczny w pigułce
Rozwój sieci autobusowej Małopolskie Linie Dowozowe na Podhalu wprowadza nową jakość w transporcie publicznym, jednak spotyka się z oporem części prywatnych przewoźników, którzy tracą pasażerów.
Nowe połączenia miały poprawić dostępność komunikacyjną i integrację transportu autobusowego z koleją. Dla pasażerów oznacza to więcej kursów, niższe ceny i wyższy standard podróży, ale dla części rynku to zmiana, której nie chcą zaakceptować. O najnowszych zakupach MLD pisaliśmy ostatnio w TransInfo tutaj.
Rozkład jazdy:
- Ile linii autobusowych obsługują obecnie Małopolskie Linie Dowozowe?
- Jakie zmiany wprowadzają nowe autobusy w systemie transportu publicznego?
- Dlaczego część prywatnych przewoźników sprzeciwia się rozwojowi MLD?
Nowa jakość w komunikacji autobusowej
System Małopolskie Linie Dowozowe, rozwijany przez Koleje Małopolskie i Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego, w ostatnich miesiącach znacząco rozszerzył swoją działalność, docierając m.in. na Podhale. Autobusy obsługują dziś kilkadziesiąt linii i łączą mniejsze miejscowości z większymi ośrodkami, zapewniając pasażerom dostęp do pracy, szkół i usług publicznych.
Jeszcze w 2025 roku system obejmował 57 linii autobusowych, dziś jest ich już 75, a zasięg obejmuje 117 gmin i wszystkie 22 powiaty regionu. Budżet systemu w 2026 roku przekracza 103 mln zł.
Nowe połączenia oznaczają dla pasażerów realną zmianę jakościową – regularne rozkłady jazdy, integrację z koleją, niższe ceny biletów oraz większą dostępność transportu publicznego.
Wprowadzenie uporządkowanego, dotowanego systemu transportu publicznego spotkało się jednak z krytyką części prywatnych przewoźników, którzy przez lata funkcjonowali na lokalnym rynku według własnych zasad.
„Od lat jeździmy na tych trasach i wszystko było poukładane – kursy co 15 minut, co godzinę, w zależności od miejsca. Komunikacja tutaj funkcjonowała normalnie, nie było żadnego wykluczenia. Nagle pojawiają się nowe linie dokładnie w tych samych godzinach i na tych samych odcinkach. To nie jest uzupełnienie systemu, tylko wejście w istniejący rynek” – powiedział „Gazecie Wyborczej” Wojciech Jarosz, właściciel jednej z firm przewozowych.
Zmiany oznaczają, że pasażerowie coraz częściej wybierają nowoczesny transport publiczny zamiast prywatnych busów.
„Już musieliśmy ograniczyć działalność i zwolnić pracowników, bo nie ma dla nich pracy. Zawiesiłem połowę swoich linii. Po godzinie 15 pasażerowie praktycznie znikają, bo korzystają z nowych kursów. Ich bilety są dużo tańsze, nawet trzy razy, bo są dotowane. My jako prywatni przewoźnicy nie mamy z tym żadnych szans” – dodał Jarosz.
Transport publiczny jako usługa, nie biznes
Samorząd województwa podkreśla, że transport publiczny nie może być traktowany wyłącznie jako działalność rynkowa, lecz jako usługa publiczna dostępna dla wszystkich mieszkańców.
„Pojawiające się sugestie, jakoby obecna polityka taryfowa miała na celu czasowe zaniżenie cen w celu wyeliminowania prywatnych przewoźników z rynku, a następnie ich podniesienie, są nieuprawnione i nie znajdują odzwierciedlenia w funkcjonowaniu publicznego transportu zbiorowego organizowanego przez Samorząd Województwa Małopolskiego” – powiedziała „Gazecie Wyborczej” Magdalena Opyd z biura prasowego urzędu.
Jak wskazują przedstawiciele samorządu, nowe linie powstały na wniosek gmin i powiatów, a ich przebieg i rozkłady były wcześniej uzgadniane. Na obsługę połączeń organizowano przetargi, w których mogli uczestniczyć także prywatni przewoźnicy.
„Transport organizowany przez województwo nie działa jako przedsiębiorstwo nastawione na maksymalizację zysku, lecz w jako usługa publiczna, której finansowanie – również z udziałem środków zewnętrznych – ma na celu utrzymanie stabilnej, przewidywalnej i dostępnej cenowo oferty w długiej perspektywie” – tłumaczyła Opyd.
System zakłada także integrację autobusów z koleją poprzez wspólną taryfę i rozwiązania takie jak Małopolski Bilet Zintegrowany, co stanowi standard w nowoczesnych systemach transportu publicznego.
Zderzenie dwóch modeli
Obecna sytuacja na Podhalu to w praktyce zderzenie dwóch modeli funkcjonowania rynku transportowego. Z jednej strony rozwijany przez samorząd system autobusowy, oparty na planowaniu, integracji i finansowaniu publicznym. Z drugiej – model prywatnych przewozów, oparty na elastyczności, ale często funkcjonujący bez pełnej koordynacji z systemem transportu publicznego.
„Mamy do czynienia z sytuacją, w której jedna instytucja samorządowa zaczyna konkurować z drugą. MZK należy do miasta, a nowe linie są powiązane z systemem marszałkowskim. To oznacza, że samorząd konkuruje sam ze sobą” – podkreślił w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Robert Chowaniec, dyrektor MZK w Nowym Targu.
Jednocześnie pojawiają się głosy dotyczące efektywności części kursów, choć samorząd podkreśla długofalowy charakter inwestycji.
„Z informacji od kierowców wynika, że niektóre z tych kursów odbywają się praktycznie bez pasażerów. Autobusy jeżdżą puste, mimo że są finansowane z publicznych pieniędzy. To budzi poważne wątpliwości co do sensu tych połączeń” – wskazał Chowaniec.
Co dalej?
Dyskusja dotyczy również przyszłości systemu w kontekście finansowania.
„Dzisiaj system działa dzięki dotacjom, ale pytanie, co będzie dalej. Jeśli te pieniądze się skończą, ceny pójdą w górę. Wtedy pasażerowie zapłacą więcej, bo nie będzie już konkurencji. A prywatnych firm może już wtedy nie być” – przewiduje na łamach „Wyborczej” Wojciech Jarosz.
Z kolei samorząd podkreśla, że celem jest zapewnienie równego dostępu do transportu publicznego dla wszystkich mieszkańców regionu, niezależnie od miejsca zamieszkania.
Naszym zdaniem
Rozwój Małopolskie Linie Dowozowe to naturalny kierunek zmian w polskim transporcie publicznym, który coraz bardziej odchodzi od przypadkowego układu połączeń na rzecz zintegrowanych systemów autobusowo-kolejowych. Dla pasażera oznacza to większą przewidywalność, lepszą jakość i dostępność usług.
Opór części prywatnych przewoźników jest zrozumiały z punktu widzenia rynku, ale wynika również z konieczności dostosowania się do nowych standardów. W wielu regionach Polski podobne zmiany już zaszły lub są w trakcie realizacji – Podhale jest jednym z miejsc, gdzie proces ten po prostu przyspieszył. Link do źródła: Gazeta Wyborcza
Dla indywidualnych czytelników za 15 zł rocznie, a dla firm od 99 zł rocznie! Sprawdź naszą ofertę:
-
Subskrypcja na 12 m-cy
1 adres e-mail – prywatny15.00 zł przez 1 rok -
Subskrypcja biznes na 12 m-cy
1 adres e-mail – firmowy99.00 zł przez 1 rok -
Subskrypcja biznes na 12 m-cy
do 5 firmowych adresów e-mail495.00 zł przez 1 rok -
Subskrypcja biznes na 12 m-cy
do 10 adresów e-mail990.00 zł przez 1 rok -
Subskrypcja biznes na 12 m-cy
bez żadnych limitów!1,990.00 zł przez 1 rok
Komentarze