Pociąg do odwagi: kobiety podbijają męskie zawody w Kolejach Śląskich
Jedna miała kolej na co dzień w rodzinnym domu. Druga wybrała ją, bo była najbliżej miejsca zamieszkania. O zawodowej drodze trzeciej zdecydował przypadek.
Choć ich historie są różne, łączy je jedno – Kamila Strzelecka, Teresa Błazucka i Marzena Durlak pracują w Kolejach Śląskich na stanowiskach, które przez lata były domeną mężczyzn.
Rozkład jazdy:
- Jakie stanowiska zajmują Kamila Strzelecka, Teresa Błazucka i Marzena Durlak w Kolejach Śląskich?
- Ile kobiet pracuje w Kolejach Śląskich i jakie funkcje pełnią w spółce?
- Jakie wyzwania i obowiązki wiążą się z pracą kobiet na kolei?
„Matka chrzestna” Impulsów – Marzena Durlak
Prawie dekadę temu Marzena Durlak, absolwentka technologii chemicznej oraz zarządzania i inżynierii produkcji, wysłała swoje CV do kilku firm. Zatrudnienie znalazła u producenta taboru kolejowego. Jako technolog mechanik zajmowała się rozwiązywaniem bieżących problemów pojawiających się przy montażu pojazdów.
– Jako pierwsza kobieta w tej firmie prowadziłam projekt modernizacji lokomotyw spalinowych. Udało się je unowocześnić i znacznie zmniejszyć emisję spalin – wspomina Marzena Durlak. – Zarządzać projektem to tak planować pracę i dbać o komunikację poszczególnych działów firmy, by w określonym terminie i budżecie uzyskać produkt finalny.
Jak podkreśla, praca przy modernizacji lokomotyw często wywoływała zdziwienie wśród współpracowników.
– Świat lokomotyw chyba bardziej niż pojazdów pasażerskich był i jest nadal światem zdominowanym przez mężczyzn. Zdarzało się, że panowie testowali, czy na pewno wiem o czym mówię, ale to tylko dodawało mi motywacji w pracy – opowiada komisarz Durlak.
Obecnie Marzena Durlak pracuje w Kolejach Śląskich jako komisarz odbiorczy. To odpowiedzialne stanowisko – na barkach komisarzy spoczywa kontrola jakości nowych lub naprawianych pociągów. Sprawdzają oni, czy pojazd spełnia wszystkie normy techniczne, jest zgodny z projektem oraz złożonym zamówieniem.
– To połączenie pracy w terenie, w zakładach produkcyjnych, halach napraw i biurach, bo trzeba się pochylić nad dokumentacją techniczną – wyjaśnia pracownica Kolei Śląskich.
Prywatnie jest mamą trójki nastoletnich dzieci, ale – jak sama przyznaje – podobne emocje towarzyszą jej także w pracy, gdy obserwuje nowe pojazdy.
– Kiedy czuję największą satysfakcję? Kiedy pojazd rusza w pierwszą trasę, to jak pierwszy krok dziecka – podsumowuje z uśmiechem.
Teresa Błazucka – od troski o współpracowników
Na człowieku w kolejnictwie od początku swojej kariery skupiała się Teresa Błazucka. Gdy przechodzi przez kolejową bazę przy ul. Raciborskiej w Katowicach, z daleka widać jej uśmiech i słychać liczne powitania. W okolicy torowiska często pozdrawiają ją również maszyniści prowadzący pociągi.
Nie jest to przypadek – z koleją związała całe swoje życie zawodowe.
– Kolej była właściwie najbliżej domu. Dlatego wybrałem pracę jako ekspedytor wagonów, później operator biura wagonowego, a jeszcze później jako kasjer – wspomina Teresa Błazucka.
Przez ponad połowę swojej 40-letniej kariery zawodowej zajmowała się przede wszystkim dbaniem o bezpieczeństwo współpracowników. To właśnie ona jest jedną z pierwszych osób, które poznają nowo zatrudnieni pracownicy Kolei Śląskich.
PRZESIĄDŹ SIĘ NA:
– Zawsze zastanawiałam się, czy można urządzić coś lepiej, ustawić inaczej, ułatwić działanie – tłumaczy.
Dlatego ponad 20 lat temu zdecydowała się na studia z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy. Po ich ukończeniu została specjalistką BHP.
– Trudno mi się pogodzić z sytuacją, gdy zdarza się wypadek i nie można wyeliminować jego przyczyn, bo jak usunąć śliski zimą tłuczeń spod torów, a przecież BHP ma eliminować zagrożenie. Jeżeli zdarzył się jakiś wypadek przy pracy, to trzeba zrobić wszystko, by się nie powtórzył – podkreśla.
Kamila Strzelecka – „na kłopoty” w dyspozyturze
Kolej w domu od dziecka miała również Kamila Strzelecka. Rodzinne tradycje sprawiły, że prędzej czy później związała swoją przyszłość właśnie z tą branżą.
– W kolei najpiękniejsze są podróże – mówi z uśmiechem.
Jej zawodowa droga prowadziła przez kolejne stanowiska. Najpierw pracowała jako kasjer mobilny, później została konduktorem, następnie specjalistą, aż w końcu objęła funkcję naczelnika Działu Dyspozytury – miejsca określanego często jako mózg i serce każdej spółki kolejowej.
To właśnie tam wraz ze swoim zespołem każdego dnia dba o to, aby pociągi Kolei Śląskich wyjeżdżały na czas i bezpiecznie przewoziły pasażerów. W ciągu roku jest ich ponad 20 milionów.
Choć sama opisuje swoją pracę w prosty sposób, w rzeczywistości jest ona bardzo złożona.
– To angażująca i stresująca praca, ingerująca również w życie prywatne, bo różne zdarzenia na kolejowych szlakach zdarzają się i w nocy, i w święta, i w dni wolne – opowiada Kamila Strzelecka, zastępca dyrektora Biura Planowania i Realizacji Przewozów Kolei Śląskich.
Jej współpracownicy cenią determinację, szybkość podejmowania decyzji i umiejętność znajdowania rozwiązań w trudnych sytuacjach. Sama podkreśla, że kluczem do sprawnego funkcjonowania kolei jest praca całego zespołu.
– Mam bardzo zaangażowany, profesjonalny i odpowiedzialny zespół współpracowników, który, mimo że niewidzialny dla pasażerów, dba o to, by codziennie setki pociągów wyjechały na nasze trasy i bezpiecznie dowiozły pasażerów do szkół, do pracy, do domów – mówi.
Kolej na kobiety
Koleje Śląskie to dziś duży i zgrany zespół. Regionalny przewoźnik województwa śląskiego, który w tym roku obchodzi 15-lecie działalności, zatrudnia ponad 1,4 tysiąca pracowników, z czego prawie 40 procent stanowią kobiety.
Na co dzień 129 pań pracuje jako kierowniczki pociągów, 79 jako konduktorki, a niemal tyle samo jako kasjerki. Ponad 50 kobiet zajmuje się utrzymaniem czystości w pojazdach, około 30 pełni funkcje kierownicze, 11 pracuje jako dyspozytorki, 128 zatrudnionych jest w administracji, a 8 jako rewizorki pociągów.
Dwie kobiety pełnią funkcję komisarza odbiorczego, a od ubiegłego roku tyle samo pracuje jako maszynistki. Kolejne pięć kandydatek przygotowuje się już do prowadzenia pociągów Kolei Śląskich.
Komentarze