Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

Boeing bliżej certyfikacji 777-9. Ponad 200 pilotów w testach symulatorowych

infoair
28.05.2026 18:45
0 Komentarzy

26 maja 2026 r. Boeing poinformował o zakończeniu czwartej i ostatniej fazy ocen symulatorowych Human Factors dla kokpitu Boeinga 777-9.

W wieloletnim programie uczestniczyło ponad 200 pilotów klientów producenta z całego świata. Testy miały potwierdzić, że projekt kabiny załogi pozwala bezpiecznie wykonywać wszystkie wymagane zadania w różnych scenariuszach operacyjnych.

Rozkład lotu

  • Ilu pilotów klientów uczestniczyło w testach symulatorowych Boeinga 777-9?
  • Co sprawdzano podczas czwartej fazy ocen Human Factors?
  • Kiedy Boeing chce dostarczyć pierwszy samolot 777-9?
Boeing bliżej certyfikacji 777-9. Ponad 200 pilotów w testach symulatorowych
Boeing bliżej certyfikacji 777-9. Ponad 200 pilotów w testach symulatorowych

Dane z badań zostaną przekazane do Federal Aviation Administration, aby wesprzeć proces certyfikacji największego dwusilnikowego samolotu pasażerskiego świata.

Boeing zakończył czwartą i ostatnią fazę ocen symulatorowych Human Factors dla kokpitu Boeinga 777-9. Był to jeden z ważnych etapów przygotowań do certyfikacji samolotu, który ma wejść do eksploatacji jako największy dwusilnikowy odrzutowiec pasażerski na świecie. W programie uczestniczyli piloci linii lotniczych z różnych krajów, a cały wieloletni proces prowadzili inżynierowie i piloci testowi Boeinga.

W testach wzięło udział ponad 200 pilotów klientów producenta. Boeing 777-9 jest pierwszym samolotem Boeinga, w przypadku którego wykorzystano oceny symulatorowe z udziałem pilotów liniowych do wykazania zgodności z najnowszymi regulacjami Human Factors dotyczącymi projektowania kokpitu. To szczególnie istotne po zmianach w podejściu regulacyjnym, które pojawiły się po wypadkach Boeinga 737 MAX w 2018 i 2019 r.

Zaktualizowane wytyczne Federal Aviation Administration dotyczące Human Factors zostały wydane po przyjęciu ustawy Aircraft Certification, Safety & Accountability Act z 2020 r. Ich celem jest dokładniejsze sprawdzanie interakcji człowieka z systemami samolotu, w tym sposobu prezentowania informacji, alarmowania, pracy z listami kontrolnymi i reagowania załogi na sytuacje nietypowe. W przypadku Boeinga 777-9 sprawdzano więc nie pojedynczy element, lecz cały kokpit jako zintegrowane środowisko pracy pilotów.

„To pierwszy raz, kiedy patrzymy na kokpit jako całość w odniesieniu do nowych regulacji Human Factors” – powiedział kpt. Tanner Sims, pilot testowy inżynieryjny Boeinga. Jak wyjaśnia producent, Human Factors koncentruje się na projektowaniu interfejsów pomiędzy produktem lub usługą a ludźmi, którzy będą je obsługiwać, utrzymywać, wspierać, budować albo z nich korzystać. Celem jest optymalizacja sposobu, w jaki człowiek współpracuje z systemem.

Czwarta faza testów była końcowym sprawdzianem projektu kokpitu Boeinga 777-9. „Można myśleć o fazie 4 jak o wydarzeniu dyplomowym dla tego kokpitu” – powiedział Arjun Rao, menedżer ds. inżynierii kabiny pilotów. W praktyce oznaczało to serię scenariuszy operacyjnych w symulatorze Boeinga w Seattle, przygotowanych tak, aby jak najwierniej odtworzyć realne warunki pracy załogi liniowej.

Załogi z pięciu linii lotniczych uczestniczyły w scenariuszach obejmujących zarówno pełne loty od bramki do bramki, jak i krótsze sytuacje poświęcone konkretnym aspektom projektu. Podczas profili lotu Boeing celowo wprowadzał awarie systemów, aby sprawdzić naturalne reakcje załóg. Piloci podejmowali działania, korzystali z list kontrolnych, rozwiązywali problem i doprowadzali symulowany lot do bezpiecznego lądowania.

„Każda załoga była całkowicie nieświadoma tego, co testujemy. Chcieliśmy zobaczyć ich prawdziwą, nieobciążoną wcześniejszą wiedzą reakcję na konkretną sytuację” – powiedział Tanner Sims. Takie podejście pozwalało ocenić, jak piloci interpretują informacje w kokpicie, jak korzystają z systemów oraz czy projekt samolotu wspiera ich w podejmowaniu bezpiecznych decyzji.

Zespoły Boeinga obserwowały i dokumentowały decyzje pilotów oraz ich interakcje z elementami kokpitu, sprzętem i systemami. „Patrzyliśmy na wszystko – na kokpit, listy kontrolne, ostrzeganie – to było całościowe” – powiedział kpt. Gary Mandy, główny pilot techniczny programu 777X. Tak szeroki zakres oceny ma znaczenie dla przyszłej eksploatacji samolotu przez linie lotnicze, ponieważ kokpit musi wspierać załogę zarówno w rutynowych operacjach, jak i w sytuacjach zakłóconych.

Przygotowanie scenariuszy trwało miesiące. Zespół chciał, aby symulacje jak najbardziej przypominały codzienny lot komercyjny. „Szeroko badaliśmy temat i mocno polegaliśmy na naszych pilotach technicznych z doświadczeniem komercyjnym, aby dopasować wygląd i odczucie lotu do rejsu zarobkowego” – powiedziała Yoslin Herrera, inżynier prób w locie Boeinga.

„Chcieliśmy przedstawić najbardziej realistyczną sytuację, tak jakby załoga linii lotniczej zaczynała swój normalny dzień” – powiedział Gary Mandy, który ma ponad 20 lat doświadczenia operacyjnego w pilotowaniu szerokokadłubowych samolotów Boeinga. Jak dodał, każdy element testów był starannie przećwiczony i przygotowany, aby zachować realizm, ale jednocześnie zapewnić porównywalność wyników.

Reakcje pilotów uczestniczących w badaniach były pozytywne. Jeden z nich przekazał, że udział w testach Human Factors Boeinga 777-9 był cennym doświadczeniem i że z niecierpliwością czeka na dostawę samolotu. Inny podkreślił, że praca z zespołem producenta była wyjątkowa i pozwoliła mu wiele się nauczyć. Dla Boeinga opinie użytkowników końcowych są szczególnie ważne, ponieważ to piloci liniowi będą później obsługiwać samolot w codziennym transporcie publicznym i komunikacji lotniczej.

Dane z zakończonego badania zostaną przekazane do Federal Aviation Administration i mają wesprzeć certyfikację Boeinga 777-9. Producent podkreśla, że dostarczenie pierwszego samolotu w 2027 r. jest jednym z kluczowych priorytetów programu. Uzyskane wnioski mają być wykorzystane także przy projektowaniu przyszłych samolotów Boeinga.

„Jako pilot doceniam dobrze zaprojektowany system – od wyświetlaczy, przez przełączniki, po interakcję z procedurami. Ten wysiłek pomaga nam zweryfikować nasz projekt i jeszcze głębiej zrozumieć, jak możemy sprawić, by nasze samoloty były najlepsze dla pilotów, którzy je obsługują” – powiedział Tanner Sims.

Kokpit Boeinga 777-9 zaprojektowano tak, aby utrzymać wysoki poziom wspólnoty rozwiązań z samolotami Boeing 777 i Boeing 787 Dreamliner, a jednocześnie wprowadzić nowe udoskonalenia dla załóg. Wśród wskazanych rozwiązań są m.in. duże wyświetlacze z funkcją dotykową. Takie podejście ma ułatwiać szkolenie, utrzymywać spójność pracy pilotów w rodzinie szerokokadłubowych samolotów Boeinga i jednocześnie podnosić ergonomię pracy w kokpicie.

Program Boeing 777X, którego częścią jest Boeing 777-9, ma znaczenie dla rynku lotów dalekodystansowych. Samolot jest projektowany jako następca i rozwinięcie rodziny Boeing 777, oferujący większą efektywność, nowoczesną awionikę i rozwiązania dostosowane do współczesnych wymagań regulacyjnych. Dla linii lotniczych oznacza to potencjalne narzędzie do obsługi tras międzykontynentalnych o dużym popycie, a dla pasażerów – nową generację szerokokadłubowego samolotu dalekiego zasięgu.

Boeing bliżej certyfikacji 777-9. Ponad 200 pilotów w testach symulatorowych
Boeing bliżej certyfikacji 777-9. Ponad 200 pilotów w testach symulatorowych

Komentarze