Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

Porcelanowy wrak ze Skagerraku. Tajemniczy statek z XVIII wieku skrywa bezcenny ładunek

infoship
15.06.2026 20:00
0 Komentarzy

Norwescy archeolodzy morscy badają niezwykły wrak odkryty przypadkiem na dnie cieśniny Skagerrak. Statek, który spoczywa około 600 metrów pod powierzchnią morza, przewoził m.in. chińską porcelanę.

Część ładunku udało się już wydobyć, ale najważniejsze pytania wciąż pozostają bez odpowiedzi.

Rozkład jazdy:

  1. Co sprawia, że odkryty w cieśninie Skagerrak „porcelanowy wrak” jest tak wyjątkowym znaleziskiem dla archeologów morskich?
  2. Jakie tajemnice związane z XVIII-wiecznym statkiem wciąż pozostają niewyjaśnione mimo prowadzonych badań?
  3. W jaki sposób analiza przewożonego zboża oraz archiwalnych rejestrów cła sundzkiego może pomóc w ustaleniu pochodzenia i historii zatopionej jednostki?
Porcelanowy wrak statku/foto: riksantikvaren.no

Przypadkowe odkrycie na dużej głębokości

Wrak został odnaleziony we wrześniu 2025 roku przez Espena Saastada, zegarmistrza z Porsgrunn, który po godzinach prowadzi niewielką firmę zajmującą się badaniem dna morskiego. Podczas jednej z takich operacji kamera zdalnie sterowanego pojazdu podwodnego zarejestrowała pozostałości statku oraz leżące obok niego stosy porcelany.

O znalezisku powiadomiono odpowiednie służby, a badania przejęło Norweskie Muzeum Morskie. Dokładna lokalizacja wraku nie została ujawniona. Wiadomo jedynie, że znajduje się on w cieśninie Skagerrak, u wybrzeży Norwegii.

Statek handlowy z XVIII wieku

Według wstępnych ustaleń może to być dwumasztowy galiot, czyli typ statku handlowego używanego w Europie Północnej w XVIII wieku. Kadłub ma około 22 metrów długości i zachował się w wyjątkowo dobrym położeniu – stoi niemal pionowo na stępce.

Przy dziobie odkryto dwie kotwice. Archeolodzy nie znaleźli natomiast armat, co wskazuje, że jednostka nie miała charakteru wojennego, lecz służyła do przewozu towarów.

Chińska porcelana dała nazwę znalezisku

Największe zainteresowanie badaczy wzbudził ładunek statku. Na powierzchnię trafiła już część chińskiej porcelany, w tym elementy zastawy zachowane w bardzo dobrym stanie. To właśnie od tego znaleziska wrak otrzymał roboczą nazwę Porselensvraket, czyli „porcelanowy wrak”.

Naukowcy podkreślają, że tak dobrze zachowana porcelana z XVIII-wiecznego statku handlowego jest wyjątkową rzadkością. Według Norweskiego Muzeum Morskiego skład ładunku nie przypomina żadnego innego znanego wraku z Europy Północnej.

Zamknięte skrzynie nadal leżą na dnie

Na statku wciąż znajdują się skrzynie, które nie były otwierane od momentu katastrofy. Nie wiadomo, co zawierają. Mogą znajdować się w nich herbata, zioła, lekarstwa, tkaniny albo inne cenne towary handlowe.

Badacze pobrali również próbki zboża przewożonego przez statek. Analizy DNA mogą pomóc w ustaleniu, skąd pochodził ładunek, a tym samym przybliżyć naukowców do odtworzenia trasy rejsu.

Najważniejsze zagadki pozostają nierozwiązane

Nie wiadomo, dlaczego statek zatonął. Nie ustalono także, co stało się z załogą. Archeolodzy nie wiedzą, czy marynarze zdążyli opuścić jednostkę, czy zginęli razem z nią.

Nieznana pozostaje również nazwa statku, jego port macierzysty oraz miejsce docelowe rejsu. Na jednej z cegieł użytych w pokładowej kuchni odkryto znak mogący wskazywać na Lubekę, ale naukowcy zaznaczają, że nie przesądza to o pochodzeniu jednostki.

Pomóc mogą dawne rejestry celne

Jednym ze źródeł, które mogą pomóc w rozwiązaniu zagadki, są archiwa związane z tzw. cłem sundzkim. W XVIII wieku statki przepływające między Bałtykiem a Atlantykiem musiały uiszczać opłaty w cieśninie między Danią a Szwecją, w rejonie twierdzy Helsingør.

Rejestry tych opłat zachowały się do dziś. Jeśli badaczom uda się powiązać opis ładunku, typ statku i możliwą trasę z zapisami archiwalnymi, możliwe będzie ustalenie tożsamości jednostki.

Wrak zostanie na dnie

Norweskie Muzeum Morskie nie planuje wydobycia całego wraku. Ze względu na głębokość oraz delikatny stan znaleziska badania będą prowadzone na miejscu, przy użyciu zdalnie sterowanych robotów podwodnych.

Na prace archeologiczne norweski urząd konserwatorski Riksantikvaren przeznaczył 2,9 mln koron, czyli około 1 mln zł. Wydobyte artefakty mają w przyszłości trafić na ekspozycję w Oslo, na półwyspie Bygdøy.

Odkrycie ze Skagerraku może okazać się jednym z najważniejszych znalezisk archeologii morskiej ostatnich lat w Europie Północnej. Wrak daje unikalny wgląd w handel XVIII wieku, ale jednocześnie wciąż skrywa więcej pytań niż odpowiedzi.

Komentarze