Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Zielona Góra: MZK po zimie naprawia autobusy

infobus
26.03.2010 14:31

Miejski Zakład Komunikacji rozpoczął już usuwanie usterek, jakie przyniosła tegoroczna zima. W prawie wszystkich autobusach są wymieniane zderzaki. MZK wydało też więcej na benzynę – informuje Gazeta Wyborcza. Synoptycy twierdzą, że tak ciężkiej zimy nie mieliśmy od 30 lat. Niskie temperatury i olbrzymie ilości śniegu spowodowały, że ostatnie miesiące kosztowały nas więcej niż zwykle. Były dni, że w Zielonej Górze sprzęt do odśnieżania ulic pracował bez przerwy. Władze miasta zakładały, że Zieloną Górę odśnieżą trzy firmy, jednak w styczniu trzeba było zatrudnić jeszcze jedno przedsiębiorstwo. Na utrzymanie dróg i chodników podczas zimy miasto planowało wydać ok. 2,9 mln zł. Duże opady śniegu sprawiły, że do tej kwoty należało doliczyć jeszcze pół miliona złotych. Jednak nie tylko odśnieżanie dróg wymagało nadprogramowych pieniędzy. Miasto spodziewa się także znacznie wyższych kosztów łatania dziur.
Do zimy dopłaciło też zielonogórskie MZK. Ze swojego budżetu zakład musiał wysupłać dodatkowo 300 tys. zł. Na co? – Zużycie paliwa podskoczyło o 20 proc. Poza tym staraliśmy się, żeby warunki w autobusach były jak najbardziej godne. Dlatego musieliśmy zadbać o ogrzewanie. Niektóre pojazdy trzeba było przepalać w nocy, kiedy stały na otwartym parkingu, przy temperaturze minus 20 stopni – mówi Barbara Langner, dyrektor MZK. Po zimie trzeba też wymienić zderzaki w prawie wszystkich pojazdach. Otarcia na autobusach są konsekwencją poruszania się po zwężonych ulicach. – Hałdy śniegu leżały wzdłuż dróg. Pług odgarniał śnieg i umieszczał go przy samym krawężniku. Kierowcy starali się, żeby podjechać jak najbliżej zatoczki, żeby pasażerom było wygodniej wsiadać. Nie dało się uniknąć zahaczania o hałdy, które po pewnym czasie stawały się zlodowaciałe i twarde jak kamień – wyjaśnia Langner. MZK ma 79 autobusów. Na poprawki czeka 70. Wymiana części, demontaż i malowanie już się zaczęły. Koszt samych materiałów wynosi ok. 60 tys. zł. – Niestety, niektórych zderzaków nie da się już naprawić i trzeba będzie kupić nowe – zapowiada Langer. Szczegóły.