Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Zgierz: Kto będzie szkolił nowych kierowców

infobus
07.02.2006 11:21

20 z 70 kierowców miejskich autobusów zwolniło się z pracy w Zgierzu i wyjechało zarabiać pieniądze do Wielkiej Brytanii. „Markab” musi wciąż szkolić nowych szoferów, żeby miał kto prowadzić autobusy po zgierskich ulicach. Do wyjazdu szykują się już kolejni szoferzy.
– Praca ciężka, wstawanie o 3 nad ranem, powroty do domu po północy, użeranie się z pijanymi pasażerami, a za to na rękę tysiąc pięćset złotych – mówi kierowca „piątki” z 10-letnim stażem. – Nie ma się co dziwić, że ludzie odchodzą. Ja też myślę o zmianie pracy, ale na wyjazd do Anglii się nie piszę. Nie pozwala mi na to sytuacja rodzinna.
– Kierowców szkolimy, zdobywają doświadczenie w kierowaniu autobusami, a potem znikają – narzeka szef „Markabu” Marek Wachowicz . – Nikomu jednak nie wiążemy rąk – chce wyjechać – proszę bardzo, byle rozstał się z nami jak trzeba, to znaczy nie z dnia na dzień. Ci, którzy przyjdą, powiedzą co zamierzają, i kiedy mają u mnie możliwość powrotu do firmy. W Anglii nie jest się przecież wiecznie, kiedyś się wraca i szuka znowu pracy w Polsce.
Wachowicz przyznaje, że pensje w jego firmie nie są rewelacyjne. Najlepsi wyciągają 2,5 tysiąca miesięcznie. Są jednak i tacy, którzy dostają tysiąc złotych i to musi im wystarczyć.
– Wszystko zależy od liczby godzin przepracowanych w miesiącu. Kto dużo jeździ, dużo zarabia. Kto lubi posiedzieć w domu, lepiej niech zmieni zawód. Na wyższe pensje nie ma szans, bo komunikacja jest deficytowa i my też nie możemy żądać od miasta kokosów. Wszyscy cienko przędziemy w tej branży.
– Koledzy, którzy wyjechali do pracy za granicę chwalą sobie – mówi jeden z kierowców. – Nowe, sprawne auta ze wszelkimi bajerami, klimatyzacja, komputer pokładowy, GPS, nie ma tłoku, złorzeczenia ludzi, że nie przyjechałeś o czasie, bo tam jest to nie do pomyślenia, żeby autobus się zepsuł czy była nieodśnieżona droga. Angielski trzeba znać o w takim stopniu, żeby się dogadać z dyspozytorem i wiedzieć, że pasażer chce wysiąść czy kupić bilet. Za to pensja – 6 albo i 7 razy większa niż w Polsce. Jest o co walczyć. Jak będą tak niskie płace, za rok czy dwa w Zgierzu zostaną sami dziadkowie przed emeryturą