Zawiercie: Mniej pasażerów, mniej kursów
Zakład Komunikacji Miejskiej w Zawierciu do 1999 r. co pewien czas wzbogacał swoją ofertę o kolejne linie autobusowe, wydłużał trasy starych lub zagęszczał rozkłady jazdy. Obecnie jednak można zaobserwować tendencję odwrotną –zmniejszanie częstotliwości odjazdów niektórych linii. Komunikacja miejska w Zawierciu powstała na początku sierpnia 1982 roku jako odnoga WPK Zakładu Komunikacyjnego w Katowicach. Wówczas po ulicach miasta kursowały cztery linie (711, 712, 713, 714), w dodatku tylko w dni robocze. W 1994 roku zmieniono numerację linii skracając ją o pierwszą cyfrę oraz utworzono trzy nowe –15, 16 i 17. Pięć lat później wprowadzono jednocyfrowe numery i kolejną nową linię –0. Teraz, w wyniku wysokiego bezrobocia (ok. 25 %) i powolnego odpływu ludzi do większych miast i za granicę, ZKM Zawiercie zmuszony był przeprowadzić zmiany w rozkładach. Pierwsze modyfikacje –mniej więcej trzy lata temu –dotknęły linię „6”kursującą do podmiejskich Rudnik. Skrócono jej przedpołudniowy kurs –autobus po kilku przystankach w kierunku miejscowości wracał do początku trasy, czyli do dworca PKP.
Kolejne większe zmiany objęły linie „5”i „8”. Pierwsza z nich została przedłużona do dzielnic obsługiwanych przez „ósemkę”, a linia „8”–do części miasta, do których dotychczas dojeżdżała wyłącznie „piątka”. Zmiana ta jednak obowiązywała w dni robocze –w soboty, niedziele i święta rozkład (nie licząc pewnych korekt) wyglądał, jak dawniej. Ostatnio rozkład linii „6”ponownie uległ modyfikacji, w wyniku której w dni robocze autobus odwiedza Rudniki 10, a w dni wolne 8 razy. W porównaniu z 14 kursami –a tak było jeszcze niemal 4 lata temu –widać wyraźną zmianę. Ostatnią z dostosowywanych do nowych potrzeb linii jest „4”. W tym przypadku chodziło jednak wyłącznie o niewielkie przesunięcia w rozkładzie i przedłużenie trasy linii do kolejnej części miasta.
Po okresie intensywnego rozwoju, komunikacja miejska w Zawierciu przeżywa okres recesji. O prawdziwych kłopotach będzie można jednak mówić dopiero wtedy, gdy któraś z linii zostanie zlikwidowana bądź zostaną anulowane jej kursy w dni wolne. Wprawdzie rację bytu zawsze będą miały autobusy rozwożące ludzi do i z pracy (a te są bardzo oblegane) lecz dla miasta liczącego ponad 50 tys. ludzi takie drastyczne ograniczenie komunikacji miejskiej byłoby bardzo złą wiadomością.