Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Zapalić zapałkę autobusem…

infobus
04.03.2006 22:09
Czy można odpalić zapałkę, używając do tego dwóch miejskich autobusów? Zadanie wydaje się niewykonalne! Nie sprostali mu m.in. Hiszpanie. W tym roku to wyzwanie podjęli kierowcy z Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji w Radomiu. A wszystko zaczęło się od propozycji Steffena Mollera, prowadzącego w Telewizji Polskiej program 'Załóż się’, który zaproponował wykonanie tego tricku wszystkim przewoźnikom autobusowym w kraju.
 
Tylko kierowcy MPK Radom podjęli wyzwanie 'Załóż się' Jedna zapałka, dwa autobusy, 1200 metrów i czas na wykonanie zadania –2 minuty
MPK Radom staje w szranki
 
Na wyzwanie odpowiedziało tylko radomskie MPK. Autorzy programu określili reguły gry. Jeden z autobusów ma mieć przymocowaną do lusterka zapałkę, a drugi-draskę. Zapałkę trzeba zapalić na dystansie 1200 metrów w czasie nie dłuższym niż 2 minuty. Oba autobusy muszą jechać obok siebie z prędkością 40 km/ha. Oczywiście zapałka nie może się złamać. Kiedy wszystko stało się jasne, przyszedł czas na wybór śmiałków, którym wystarczyłby doświadczenia i odwagi. Ostatecznie zdecydowano, że zapałkę spróbują zapalić Krzysztof Sęderowski i Sylwester Cis. Pierwszy wozi radomian od 33 lat, drugi-od 16. Rozpoczynają się żmudne treningi. Trwają tydzień. Pada śnieg, wieje silny wiatr, pada deszcz. Codzienne przez 4-5 godzin kierowcy mocują do lusterek draski i zapałki i wytrwale ćwiczą. Idzie im na tyle dobrze, że można mieć nadzieję, że to, co nie powiodło się w słonecznej Hiszpanii uda się w-zasypanym śniegiem-Radomiu. Nadchodzi dzień próby. Przez kilka porannych godzin ulicą Narutowicz, którą wybrano na miejsce akcji, jeżdżą pługi i piaskarki. Nawierzchnia ma być jak stół, ale cały czas pada śnieg i wysiłki drogowców idą na marne. Jednak o odwołaniu imprezy nikt nie myśli. Radomianie dostają od Prezydenta SMS-y z zaproszeniami, bo trzeba się promować, trzeba się pokazać, a przede wszystkim trzeba kibicować kierowcom.
  
Tu chodzi o prestiż zawodu
 
Jest 10.30. Wciąż pada śnieg. Dwa 15-metrowe Neoplany stoją już obok siebie. Panowie Krzysztof i Sylwester-na stanowiskach. Eleganccy, w garniturach, pod krawatami. Spokojni, bez śladu tremy. 'Jest ok. Mamy nadzieję, że wykonamy to zadanie’ –mówi z uśmiechem Sylwester Cis. To on będzie siedział za kierownicą autobusu, do lusterka którego technicy przymocowują zapałkę. Kiedy Neoplany ruszą, będzie musiał przyspieszyć, tak by trafić zapałką w draskę i ją zapalić. Padający śnieg nie przeszkadza Krzysztofowi Sęderowskiemu. –’Jesteśmy dobrze przygotowani. Trenowaliśmy w różnych warunkach’ –przekonuje -’Tylko deszcz mógłby nam pokrzyżować plany’.
Jest 11.00. Za godzinę wszystko będzie jasne, ale teraz trwają ostatnie przygotowania. Tłum kibiców gęstnieje. Oczywiście, nie może wśród nich zabraknąć pracowników Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji. Są pracownicy administracji i kierowcy, którzy mają dziś wolne. Wierzą, że ich kolegom uda się ta trudna sztuka, ale na wszelki wypadek mocno ściskają kciuki. Bo – ich zdaniem – bój toczy się nie o jedną zapaloną zapałkę, a o prestiż zawodu i o prestiż firmy, w której pracują. –’To jest jedyna szansa, żeby było nas głośno i to nie tylko w Polsce, ale może i na świecie’ –mówi jeden z kierowców-kibiców. –’Pracujemy bardzo ciężko i mamy odpowiedzialne zajęcie, a nikt nas nie docenia, nawet pasażerowie.’ –skarży się inny. Ale przecież nie przyszli tu dziś, by narzekać. Są po to, by dopingować kolegów.
Jest 11.30. Powoli ulica Narutowicza zmienia się w plan zdjęciowy. Prowadząca program 'Załóż się’ Anna Popek powtarza tekst. Trwa ustawianie świateł i publiczności. Bohaterowie dnia są już w rękach charakteryzatora. Dopisuje im dobry humor. –’Wszystko będzie dobrze’ –powtarzają. Z minuty na minutę przybywa widzów. Jest ich kilkuset. Każdy chciałby podejść jak najbliżej, by wszystko dobrze widzieć. Strażnicy miejscy starają się opanować sytuację. Cierpliwie tłumaczą, że autobusy będą jechały dość szybko i kibice-dla własnego bezpieczeństwa-muszą zejść z jezdni na chodnik. Po chwili udaje się przekonać nawet tych najbardziej opornych.
Wybiła godzina '0′. Jest południe. 'Cisza na planie! Uwaga! Akcja!’ –krzyczy szefowa planu. –’ Dzisiejsze zadanie to bardzo specyficzne połączenie środków komunikacji publicznej z motywami baśniowymi, tyle że zamiast jednej małej dziewczynki mamy dwóch całkiem dorosłych mężczyzn, którzy będą próbowali zapalić zapałkę’ –zaczyna Anna Popek. A później przedstawia obu panów i przypomina reguły gry’. Jedna zapałka, dwa autobusy, 1200 metrów i czas na wykonanie zadania –2 minuty. Wszystko jasne?’ Kierowcy kiwają głowami.
Szampan dla zwycięzców
 
Finał
 
Pora zaczynać. Krzysztof Sęderowski i Sylwester Cis wsiadają do autobusów, a z nimi telewizyjna ekipa. Ruszają. Jadą bardzo blisko siebie. Nagle jeden przyspiesza. Widzowie krzyczą i gwiżdżą. Nie widać ognia, ale w powietrzu unosi się zapach spalonej siarki. 'Udało się?’- pytają kibice. Nie wiadomo, nic nie widać, bo wciąż pada śnieg. Ci, którzy sądzili, że na tym koniec, mylili się. Próby trwają do 13.00. I wreszcie wielki finał. Dwa Neoplany zatrzymują się pośrodku ulicy Narutowicza. Uśmiechnięci kierowcy wysiadają z autobusów i wszystko jest już jasne. Wygrali zakład. Otacza ich tłum widzów. Okazuje się, że jeden z Neoplanów prowadziła przez chwilę Anna Popek. –’To świetny kierowca’ –chwali prezenterkę TVP Krzysztof Sęderowski i dziękuje publiczności -’To dzięki wam tak dobrze nam poszło’. Teraz, kiedy strach i trema minęły kierowcy przyznają, że łatwo nie było. –’Tak się martwiłem, że żadna próba się nie powiedzie, że prawie w nocy nie zmrużyłem oka’ –zdradza Sylwester Cis –„A tu jak na treningach –zapałka zapaliła się za pierwszym razem’. Anna Popek gratuluje kierowcom wyczynu, wręcza im szampana z logo programu 'Załóż się’ i życzy, by szef docenił i wynagrodził ich brawurowe umiejętności. Tadeusz Socha, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji cały czas przyglądał się wykonaniu zadania i jest bardzo dumny ze swoich pracowników. –’To prestiż dla miasta i dla firmy. Dostaną premie, jeśli tylko znajdą się na to pieniądze, ale uznanie radomian jest już dla nich wielką nagrodą’- mówi. Rozluźnieni bohaterowie żartują –’Zapraszamy pasażerów, ja jeżdżę ’12’ –zachęca Sylwester Cis. –’A ja zwykle prowadzę 7”–dodaje Krzysztof Sęderowski. Ale to dopiero jutro, dziś panowie mają wolne. Zadowoleni i szczęśliwi wsiadają do swoich autobusów i odjeżdżają.