Z fotela pilota… – Siadaj, bejbe!
Szanowni Czytelnicy.
Serdecznie zapraszam do nowej stałej rubryki w InfoBusie, gdzie zamieszczamy felietony pilotów autobusów. Tak, tak – pilotów autobusów, nie pomyliliście się. To chyba najbardziej zapomniana i niezauważana grupa na autobusowym forum. Postanowiliśmy to nadrobić, gdyż pilot w autobusie pełni funkcję "drugiego po Bogu" (pierwszy jest kierowca) i od niego zależy, czy wycieczka szybko i bezpiecznie dotrze na miejsce przeznaczenia, czy też zgubi się na jakiejś lokalnej drodze, a rozkrzyczani i pomstujący pasażerowie spowodują nerwową jazdę kierowcy. Chcemy poznać od podszewki ten – również autobusowy – zawód i dlatego zachęcamy Was, pilotów wycieczek autobusowych, do przesyłania na nasz adres ( [email protected] ) swoich historii widzianych z fotela pilota. Czekamy na Wasze opinie dotyczące funkcjonalności miejsca pilota w poszczególnych autobusach, opowieści o co bardziej interesujących pasażerach, opisów niesamowitych miejsc odwiedzonych podczas podróży lub po prostu relacji z codziennej, mrówczej pracy.
Naszym felietonistą w tej rubryce jest Patrycja Kłos – pilotka wycieczek autobusowych, osoba zakochana w autobusach od pierwszego spojrzenia. Zapraszamy do lektury jej opowieści z autobusowego szlaku.
Siadaj, bejbe!
Kolejny wyjazd w sezonie. Piękna pogoda, lato w pełni. „Stara” ekipa (czytaj: sami znajomi), antena na obóz młodzieżowy, podstawienie – jednym słowem wszyscy w domu. Jedziemy w którymś z miast. Na tejże antenie miałam robić pilotaż, więc zebrałam siły, głos i wzięłam mikrofon. Zaczynam mówić, adresaci – nie powiem – słuchają. Zaznaczyłam m.in., jak zwykle zresztą, że autokarowe wędrówki w czasie jazdy surowo wzbronione (pod groźbą przywiązania do fotela pasem bezpieczeństwa, wyrwanym w furii z pierwszych siedzeń – jak dopowiedział kiedyś po cichu kolega). Doszłam w opowieści do ulubionego momentu – zasad korzystania z toalety i podobnych klimatów. „Wyśpiewałam”, co i jak. Wtedy do akcji postanowił włączyć się Grzegorz – wsparcie na antenie – jadący tym razem jako wychowawca. Nudził się chłopak, bo nie mógł chwilowo omawiać z kierowcą Zbyszkiem problemu wtrysku paliwa w silniku tdi, czy coś takiego.
Zapytał pro forma o pozwolenie (które naturalnie uzyskał), delikatnie wyrwał mi mikrofon i mówi: „Ja wam to jeszcze raz, po waszemu, dokładnie wytłumaczę, żeby było tip-top jasne. Słuchać jak mówię, bo nie będę powtarzać”. Grzegorz znał na pamięć mnóstwo dialogów filmowych i świetnie umiał to wykorzystać. Wytłumaczył, a jakże, obrazowo, szczegółowo i rzeczowo. W trakcie jego przemówienia jedna z dziewcząt z grupy postanowiła pospacerować. Snuje się więc dziewczę po pojeździe, zadowolone, poznaje nowych kolegów. Grzegorz natychmiast to zauważył, zamilkł, sekundę pomyślał, po czym wstał, spojrzał groźnie na dziewczę (a ona na niego) i straszliwym głosem wysyczał do mikrofonu: „siadaj bejbe” (z bardzo mocnym akcentem na „bejbe”). Wrażenie było hmmm… niesamowite, cisza jak makiem zasiał. Zbyszek i ja prawie popłakaliśmy się ze śmiechu. Biedne dziewczątko natomiast zbladło i już miało siadać, kiedy kierowca zahamował dość gwałtownie. Panną zarzuciło, wylądowała na pupie, na następnych siedzeniach, po drugiej stronie. Grzegorz skomentował sytuację: „I co mówiliśmy przed chwilą bejbe o chodzeniu po autokarze?” Na co rzeczone bejbe:
-„Obiecuję, że już nie będę.” Od tego momentu wszystko było jasne jak piorun w nocy. Cisza, spokój, grupa z naszej anteny, naszego autokaru, świeciła przykładem.