Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Z fotela pilota… – Mój pierwszy sezon

infobus
07.02.2004 13:52

Szanowni Czytelnicy. Serdecznie zapraszam do nowej stałej rubryki w InfoBusie, gdzie będziemy zamieszczać felietony pilotów autobusów. Tak, tak – pilotów autobusów, nie pomyliliście się. To chyba najbardziej zapomniana i niezauważana grupa na autobusowym forum. Postanowiliśmy to nadrobić, gdyż pilot w autobusie pełni funkcję „drugiego po Bogu” (pierwszy jest kierowca) i od niego zależy, czy wycieczka szybko i bezpiecznie dotrze na miejsce przeznaczenia, czy też zgubi się na jakiejś lokalnej drodze, a rozkrzyczani i pomstujący pasażerowie spowodują nerwową jazdę kierowcy. Chcemy poznać od podszewki ten – również autobusowy – zawód i dlatego zachęcamy Was, pilotów wycieczek autobusowych, do przesyłania na nasz adres ( [email protected] ) swoich historii widzianych z fotela pilota. Czekamy na Wasze opinie dotyczące funkcjonalności miejsca pilota w poszczególnych autobusach, opowieści o co bardziej interesujących pasażerach, opisów niesamowitych miejsc odwiedzonych podczas podróży lub po prostu relacji z codziennej, mrówczej pracy.

Nasz nowy dział otworzy Patrycja Kłos – pilot wycieczek autobusowych, osoba zakochana w autobusach od pierwszego spojrzenia.

Patrycja Kłos

Mój pierwszy sezon

Zostałam zaproszona do pisania historii, rozpoczęcia cyklu „Z fotela pilota”. Zaczęłam się zastanawiać, jak i co opisywać. Przyszło samo – pomysły i pierwsza historyjka „napisała się” właściwie sama. Mam nadzieję, że pozostali Czytelnicy się przyłączą. Też pewnie mają co opowiadać. Teraz przejdę do sedna, bo to ma być ciekawy kącik, pełen anegdotek (bądź nie) z różnych foteli-kierowców i pilotów.

Mój pierwszy sezon, początek pracy, „kariery” pilotki. Jeździłam jako wychowawczyni i pilotka. Tym razem po powrocie z Hiszpanii, robiłam od razu „antenę” (dla niewtajemniczonych – nie naprawiałam anteny na dachu autokaru, rozwoziłam dzieciaki po Polsce – na konkretnej trasie), „antenę” do Poznania. Musieliśmy poprzesadzać kochaną młodzież do właściwych autokarów, bo przyjechały nie tylko dwa turnusy z Hiszpanii, ale i z Sycylii (autokary piętrowe). Przesiadka wymagała od wszystkich ogromnego skupienia, świętej cierpliwości, odporności – nie tylko na upał., oczu „naokoło głowy”. Ogólnie przesiadkę nazywano „sajgonką” lub „meksykiem”. Nieistotne.

Chociaż trochę zmęczona, ale zadowolona, mając – o cudzie – wszystkich w autokarze, zajęłam „moje” królewskie (wg mnie) miejsce i pojechaliśmy. Rozwózkę robiłam z bardzo sympatycznym kierowcą Michałem. Znaliśmy się już i zaraz też pogrążyliśmy się w rozmowie. Mimo wielu scen rozstań i pożegnań przedłużających jazdę, dotarliśmy do celu. Była druga w nocy. Dość sprawnie – szybko a dokładnie – posprzątaliśmy autokar i poszliśmy do pokojów.

Wyjazd z Poznania był o 9.30, z hotelu do przystanku- ok. 20 min.. Umówiliśmy się z Michałem na 8.45. Kto pierwszy będzie gotowy, zapuka do drugiego. Po wszystkich „niezbędnie koniecznych” czynnościach, wreszcie mogłam się położyć. Aaaaa! W porę przypomniałam sobie, że przecież nie nastawiłam budzika!. W półśnie nastawiałam budzik w telefonie na 7.30. Coś mi się poprzestawiało, ale ostatecznie sytuacja została opanowana i zamknęłam oczy. Nareszcie. Sen czy jawa? Piękny sen, jestem słynną pilotką, nagrywam wywiad. Nagle zadzwonił ten okropny telefon. Czy budzik musi zawsze dzwonić tak nagle???. Spojrzałam na godzinę . byłam wyspana i w ciągu 5 min. spakowana. Godzina ósma minut trzydzieści. W głowie miałam czerwony, migający napis: ZASPAŁAM!!!!!!!!! I Michał też!. Jest późno. RATUNKU!!! Ludzie już stoją i się denerwują. Byłam bardzo przejęta i zmartwiona. Jedną z cech dobrego pilota jest punktualność. Oczami wyobraźni widziałam przystanek, nasz spóźniony autokar, zdenerwowanych Rodziców i nas – Michała i mnie. Ała. Te wszystkie wyobrażenia mignęły mi niczym film. Pobiegłam do pokoju kierowcy i pukam. Nic. Cisza. Pukam mocniej. Dalej nic. Ja już stałam gdzieś 10 cm nad ziemią, a kolega nic!! Może już poszedł do autokaru? Ale beze mnie?. Puknęłam solidniej w drzwi. Słyszę, że idzie. Rany, kolega spał. Jeszcze pyta, co się stało. Tłumaczę, że jesteśmy spóźnieni, zaspaliśmy, szybko, czemu on się nie ubiera. Kolega Michał zerknął na telefon i powiedział:

-„Kobieto, jest 7.15, budzik nie dzwonił, CZEMU JUŻ mnie obudziłaś????”

Okazało się, że ta kobieta – czyli ja – poprzestawiała przy okazji nastawiania budzika, zegarek. Michał tylko popatrzył na mnie dziwnym cokolwiek wzrokiem i zniknął w łazience.

A ja się tak starałam.

PS. Zresztą to nie jedyna przygoda w czasie naszej wspólnej -z Michałem-pracy. Oboje byliśmy „młodzi”, czyli nowi. Pierwszy sezon. Fakt, że dobrze się dogadywaliśmy, stał się przyczyną innych wydarzeń.

cdn.