Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Wrocław: Wojna o dworzec autobusowy

infobus
18.10.2007 15:49

Trwa walka o kontrolę nad firmą Polbus-PKS Wrocław, największym przewoźnikiem w regionie. Stawką jest m.in. warta miliony działka, na której działa dworzec autobusowy. Walczą: nowy prezes firmy i byli pracownicy, których wyrzucił z pracy. W grę wchodzą wielkie pieniądze. Na pięciohektarowej działce, na której stoi dworzec, zgodnie z miejscowym planem można wybudować hotel i pasaż handlowy. Polbus-PKS Wrocław ma także 150 autobusów i warsztaty samochodowe przy ul. Kościerzyńskiej.
Prywatyzacja firmy trwa od początku lat 90. Dzisiaj 65 proc. udziałów i trzech przedstawicieli w radzie nadzorczej ma Skarb Państwa. Pozostałych 35 proc. należy do pracowników. Jednak Skarb Państwa do końca roku musi pozbyć się większościowych udziałów w Polbusie. Prawo pierwokupu mają pracownicy. Jeśli nie wyłożą pieniędzy, część udziałów trafi na wolny rynek.
Pierwszy runda walki o firmę rozegrała się wczesnym latem, gdy ogłoszono konkurs na jej prezesa. Zgłosił się do niego jedynie dotychczasowy szef firmy Stanisław Nadkierniczy. Rada nadzorcza uznała, że kandydatów jest zbyt mało, konkurs unieważniła i ogłosiła następny. W międzyczasie dokonano drobnej zmiany w konkursowych warunkach. Wykreślono z nich punkt mówiący, że kandydat musi posiadać niezbędny do zarządzania firmą transportową tzw. certyfikat kompetencji zawodowych.
W lipcu w drugim starciu kandydatów było już dwóch – oprócz Nadkierniczego, który certyfikat posiadał, wystartował też Andrzej Pułka, który go nie miał. Pięcioosobowa rada nadzorcza wybrała jednak Pułkę (bo wystarczy, że certyfikat ma jeden z kierowników odpowiedzialnych za transport w firmie).
Nowy szef wcześniej pracował w ZEC-Transie, spółce-córce wrocławskiej Kogeneracji, ale gdy firmę przejęli Amerykanie, rozwiązano z nim umowę. Potem bez powodzenia startował w konkursie na prezesa PKS-u Wałbrzych. Pracował też w SKOK-u.
Po objęciu władzy w ciągu dwóch miesięcy zwolnił prawie całe dawne kierownictwo Polbusu. Twierdzi, że uratował w ten sposób firmę przed grabieżą. – Grupa pracowników szykowała się do przejęcia spółki – tłumaczy.
Tomasz Tuczapski, przedstawiciel prawny Pułki, sugeruje wręcz mafijne powiązania 'ekipy Nadkierniczego’ – jak ją nazywa: – Chciała skupić jak najwięcej udziałów w Polbusie za pieniądze tajemniczych 'ludzi z miasta’. Szczegóły w Gazecie Wyborczej: http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,4584620.html?nltxx=1077917&nltdt=2007-10-18-02-06 .