Wrocław: W nowych autobusach chuligani nie mają szans
Merdecesy wrocławskiego MPK to autobusy, w których nie warto zadzierać z kierowcą – zbyt wiele od niego zależy. Ma pod kontrolą obraz z kilku kamer, steruje otwieraniem okna dachowego i włącza lub nie ogromny wentylator. 33 mercedesy citaro od kilku dni czekają na wyjazd w zajezdni przy ul. Grabiszyńskiej. W pierwszej transzy przyjechało do Wrocławia 12 autobusów przegubowych i 21 krótkich. Na ulice wyjadą 1 września.
Będą kursowały na trasach obsługiwanych przez zajezdnię na Grabiszyńskiej, niewykluczone, że spotkamy je także na liniach nocnych. – Natomiast na pewno będą kursowały na lotnisko – obiecuje rzeczniczka MPK Iwona Czarnacka. Przegubowe mercedesy mają z tyłu dużą półkę na bagaż. Dlatego jadąc z plecakiem lub sporą walizą, nie będziemy przeszkadzać współpasażerom.
Choć siedzenia są tapicerowane, to ich podparcia wydały się nam zbyt twarde. Ale za to producent zapewnia, że są wandaloodporne.
Citaro jest wyposażony w komputer, który monitoruje pracę silnika i w razie awarii informuje o tym kierowcę. Komputer liczy też np. skasowane bilety.
W autobusach zainstalowano System Informacji Pasażerskiej. Na dużym ciekłokrystalicznym ekranie z przodu widać nazwy przystanków, które pozostały do końca, a najbliższy przystanek jest zaznaczony na czerwono. Gdy autobus minie przystanek, jego nazwa znika z tablicy i widzimy tylko te przed nami.
Na każdym przystanku z zewnętrznego głośnika będzie słychać donośny głos informujący o linii autobusowej, obecnym przystanku i kierunku jazdy (np. autobus linii 145, przystanek dworzec, kierunek Sępolno).
Cały autobus jest monitorowany, i to bez martwego pola. Obraz ze wszystkich kamer jednocześnie lub z jednej w powiększeniu wyświetla się na monitorze obok kierowcy i jest nagrywany na dysku. Autobus ma także kamery z przodu i z tyłu. – To świetne rozwiązanie, bo zdarza się że auta osobowe zajeżdżają nam drogę. W razie kolizji wszystko się nagra i nikt nie powie, że to nie jego wina – cieszy się Bogusław Cyjak, kierowca MPK.
Niestety w mercedesie klimatyzacja jest tylko w kabinie kierowcy. Pasażerom pozostają malutkie, uchylane lufciki. Sami nie otworzą nawet okien dachowych. Te sterowane są elektronicznie wyłącznie przez kierowcę.
Laszlo Rakasz, dyrektor ds. strategii w Evobusie, dilerze Mercedesa, zapewnia jednak: – Nasze autobusy mają bardzo wydajną wentylację. Cyrkulację usprawnia wentylator z tyłu pojazdu, przez który przechodzi nawet 1,5 tys. m szesc. powietrza na godzinę.
O włączeniu wentylatora decyduje kierowca. Witold Turzański, prezes zarządu MPK, niewyklucza, że jeśli lata we Wrocławiu będą coraz gorętsze, to w autobusach pojawi się pełna klimatyzacja. Konstrukcyjnie nie ma przeszkód.
Na razie mercedesy są w barwach wrocławskiego MPK. Jednak tak bardzo spodobały się reklamodawcom, że 3/4 z nich jest już zarezerwowanych i wkrótce będzie oklejonych reklamami.