Wojna między słupskimi przewoźnikami
Między dwoma prywatnymi przewoźnikami Nord Express i Rami a państwowym PKS Słupsk trwa ostra wymiana ciosów w walce o klienta. Ci pierwsi oskarżają PPKS o stosowanie cen dumpingowych i łamanie zasad uczciwej konkurencji.
Historia konfliktu
Firma Nord Express dwa miesiące temu uruchomiła połączenie autobusowe między Słupskiem a pobliskimi Główczycami. Chcąc pozyskać pasażerów, przewoźnik zaoferował ceny biletów niższe niż państwowy monopolista. W odpowiedzi PPKS wprowadził tzw. „Wielką Promocję Cenową”, która obowiązuje od połowy listopada 2004 r. Tymczasową promocją cenową zostało objęte siedem linii, które – co ciekawe – obsługuje lub zamierza obsługiwać konkurencja państwowego przewoźnika. Na trasie Słupsk – Główczyce ceny biletów spadły nawet o kilkanaście procent, np. z 7,20 zł. na 5,45 zł.
Prywatni przewoźnicy w ofensywie…
Prywatni przewoźnicy – Nord Express i Rami – twierdzą, że tymczasowa obniżka cen biletów ma na celu zniszczenie konkurencji i późniejszy powrót do wysokich cen. Zdaniem Piotra Rachwalskiego, prezesa Nord Express, poza radykalną obniżką cen PPKS wprowadził również podobne ulgi dla uczniów, co konkurenci nie zmieniając przy tym cen biletów na pozostałych liniach, gdzie nie kursują prywatne firmy. Ponadto PPKS dwukrotnie zwiększył liczbę kursów między Słupskiem a Główczycami i zmienił rozkład jazdy, tak że autobusy państwowego przewoźnika odjeżdżają około kwadransa przed konkurentami. Prywatni przewoźnicy zarzucają Państwowemu Przedsiębiorstwu Komunikacji Samochodowej stosowanie bezprawnych praktyk monopolistycznych. Firma Nord Express obliczyła, że poprzez wykorzystywanie dominującej pozycji na rynku przez PPKS, dziennie traci około 500 zł. Piotr Rachwalski uważa również, że państwowy przewoźnik, żeby wyeliminować konkurencję z rynku, musi dopłacać do interesu około 40 – 50 tysięcy złotych miesięcznie. Dlatego Nord Express złożył odpowiedni wniosek do Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów domagając się zaprzestania praktyk stosowanych przez PPKS Słupsk, zwrotu utraconych kosztów w wysokości 500 zł za każdy dzień ich trwania oraz ukarania pięćdziesięcioma tysiącami złotych, które miałyby być przekazane domowi dziecka w Ustce. Firma Rami (drugi z konkurentów państwowego przewoźnika) skargi nie złożyła, ale zgadza się z zarzutami Nord Expressu i popiera jego działania. Mariusz Radomski, prezes firmy Rami, ma nadzieję, że UOKiK przychyli się do zarzutów Nord Expressu i zahamuje działania PPKS Słupsk, które jego zdaniem są ewidentnym przykładem wykorzystywania przez PPKS pozycji monopolisty. Firma Rami zmuszona została do obniżki cen biletów, w przeciwnym razie straciłaby klientów. Prywatni przewoźnicy są przekonani, że PPKS po wyeliminowaniu konkurencji wróci do starych cen, a nie wykluczone, że będzie chciał je podnieść, aby odrobić to, co stracił w walce z prywatnymi konkurentami.
Reakcja PPKS Słupsk
Wiktor Sosnowski, radca prawny państwowego przewoźnika, odpiera wszelkie zarzuty o praktyki monopolistyczne. Nie boi się kontroli Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jego zdaniem to, że na niektórych kursach PPKS nie zarabia oznacza tylko to, że oprócz zysków dla przedsiębiorstwa liczy się także interes społeczny. PPKS nie walczy z konkurencją, a ceny biletów obniża tylko na jakiś czas.- Na pewno dłużej niż do końca roku- dodaje Ilona Słaby, rzecznik prasowy przewoźnika. – Zobaczymy jak promocję przyjmą podróżni i wtedy zdecydujemy, do kiedy potrwa. PPKS nie ukrywa jednak, że liczy na zwiększenie liczby pasażerów na promocyjnych trasach.
Czas na UOKiK
UOKiK już kilka razy ustosunkowywał się do podobnych sytuacji. Trzy lata temu skargę do UOKiK na PKS Zawiercie złożył prywatny przewoźnik zarzucając PKS-owi stosowanie praktyk monopolistycznych. PKS obniżył cenę biletów do symbolicznej złotówki na trasie, gdzie działała konkurencja. UOKiK uznał działanie PKS-u za „ograniczające konkurencję” i ukarał przewoźnika karą 5 tyś. euro oraz zakazał wykorzystywania pozycji dominującej na lokalnym rynku. Ostatnio podobna sytuacja miała miejsce w województwie lubuskim, gdzie prywatny przewoźnik z Międzyrzecza – firma Auto Leader zarzuciła gorzowskiemu PKS-owi stosowanie cen dumpingowych w celu wyeliminowania konkurenta z rynku. Artur Mejoza, właściciel firmy, złożył skargę do wrocławskiej delegatury UOKiK. 15 grudnia 2004 r. UOKiK nakazał gorzowskiemu PKS-owi zapłacić 70,5 tys. zł. kary za nieuczciwą walkę z prywatnym przewoźnikiem z Międzyrzecza. Jak możemy przeczytać w orzeczeniu prezesa UOKiK – „Mimo że działania Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej w Gorzowie Wlkp. wydają się korzystne dla konsumentów, w dłuższej perspektywie mogą naruszać ich interesy. Częstą praktyką jest bowiem, że przedsiębiorca o znaczącej pozycji rynkowej po wyeliminowaniu konkurencji, nie tylko nie utrzymuje niskich cen, ale również nie dba o jakość oferowanych produktów i usług. Sytuacja ta jest szczególnie niekorzystna dla konsumentów, którzy zostali pozbawieni wyboru, jaką daje funkcjonowanie na rynku konkurencji. Efektem sprzecznych z prawem działań Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej prowadzących do eliminacji konkurencji mogłoby być bowiem podniesienie cen na dowolnej trasie obsługiwanej przez PKS.” Jak twierdzi Dariusz Łomowski z Biura Prasowego UOKiK – PKS może mieć na rynku pozycję dominującą, ale nie może tego nadużywać i niszczyć konkurencji.