Warszawa: Stolica się rozpędzi, ale najpierw postoi w korkach
Na ten rok urzędnicy zaplanowali ponad 200 uciążliwych inwestycji. Warszawiaków czekają więc tasiemcowe korki. Stać będziemy z powodu budowy obwodnicy, metra, wymiany rur i remontów dziurawych ulic. Taka jest cena za boom inwestycyjny. Dziurawe zakorkowane drogi, linia metra krótsza niż w Baku w Azejberdżanie i zamknięty Terminal 2 na Okęciu –tak wygląda Warszawa na początku 2008 roku. Czy można to zmienić? Podobno tak. Już za kilka miesięcy stolica ma być wielkim placem budowy –tak obiecują miejscy i rządowi urzędnicy.
Koordynator miejskich inwestycji Wiesław Witek kończy właśnie opracowanie harmonogramu uciążliwych inwestycji. Do rozwikłania ma zagadkę: jak skoordynować prace, zminimalizować korki i uniknąć rozkopywania świeżo wyremontowanej ulicy. Jak wyliczył po zebraniu danych od siedmiu największych inwestorów, tych uciążliwych dla ruchu robót będzie w tym roku aż 204 (nie licząc tych mniejszych dzielnicowych). A to oznacza korki.
Projekty organizacji ruchu będzie zatwierdzał miejski inżynier Janusz Galas. Według niego, zatory na ulicach urosną, i to bardzo. Powód –kumulacja inwestycji, która wynika z wieloletnich zaniedbań. Zdaniem Galasa, jedynym rozwiązaniem może być przesiadka z samochodu do komunikacji miejskiej, np. tramwaju.
Władze miasta chcą wydać w tym roku na inwestycje 2,6 mld zł (dla porównania: w 2004 roku było to 960 mln zł).
Do tego dochodzą wielomiliardowe wydatki deklarowane przez inwestorów rządowych, np. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad chce przeznaczyć na Warszawę i okolice ok. 4 mld zł. Co nas czeka? W tym roku ratusz chce dociągnąć pierwszą linię metra do ostatniej stacji na Młocinach. W ten sposób w połowie roku odkorkuje się w końcu ul. Kasprowicza i skończy trwająca od 25 lat budowa pierwszej linii (to stanowi wstydliwy rekord świata).
Gros wydatków będą jednak stanowiły wydatki na drogi.
–Korki są nie do uniknięcia, ale nie można już zwlekać –ocenia Michał Suliborski ze Stowarzyszenia Integracji Stołecznej Komunikacji. –Dla Warszawy najważniejsze powinny być inwestycje drogowe dwóch typów.
Po pierwsze, wyburzenie i odbudowa rozsypujących się wiaduktów, np. na Powązkowskiej. Po drugie, trasy obwodowe, czyli np. praski odcinek obwodnicy centrum –ocenia.
Szefowa Zarządu Dróg Miejskich Anna Piotrowska zapowiadała w listopadzie ubiegłego roku, że do końca 2008 roku chce wydać na inwestycje rekordową kwotę 1 mld zł.
W czasie planowania budżetu ta kwota stopniała już po cichu do 700 mln zł (drogowcy chcą przełożyć na 2009 rok rozpoczęcie budowy praskiej obwodnicy), ale to i tak rekord. ZDM obiecuje m.in. rozpoczęcie budowy dwóch mostów, ul. Nowolazurowej i al. Rzeczypospolitej.
Największe korki mogą spowodować: przebudowa skrzyżowania Al. Jerozolimskich z Łopuszańską, remont zatkanej Marynarskiej między Rzymowskiego i Taśmową i drugi etap remontu Puławskiej na Mokotowie.Inwestycje w Warszawie ma też w końcu zacząć rządowa Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Wiosną ruszy budowa wartego 2,1 mld zł przedłużenia Trasy AK przez Bemowo, czyli łącznika z autostradą A2. Z powodu tej inwestycji gigantyczny korek sparaliżuje al. Prymasa Tysiąclecia. Powód –budowa największego w Polsce węzła drogowego w sąsiedztwie Fortu Bema.
–Czasami myślę, że wolałbym już pójść na emeryturę i nie oglądać tego horroru. Mam jednak problem: jestem na to jeszcze za młody –przyznał w rozmowie z „Rz”szef GDDKiA na Mazowszu Wojciech Dąbrowski.
Zapowiada on jeszcze rozpoczęcie budowy fragmentu południowej obwodnicy w sąsiedztwie lotniska Okęcie i ekspresowej wylotówki na Kraków i Katowice (patrz mapka), ale na dotrzymanie tych obietnic nie ma dużych szans z powodu kiepskiego tempa przygotowań, np. niewykupionych gruntów.
Pewne utrudnienia mogą spowodować prace na drogach dojazdowych do Okęcia. Rozbudowa lotniska jest jednak prowadzona tak nieprofesjonalnie, że nawet nie wiadomo, kiedy zostaną one przeprowadzone.