Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Warszawa: Prywaciarze chcą wjeżdżać na tory

infobus
08.09.2009 18:00

Z szybkiego pasa dla komunikacji na wyremontowanej Trasie W-Z chcą korzystać też prywatni przewoźnicy. Według Zarządu Transportu Miejskiego niedługo będzie tam tak dużo tramwajów i miejskich autobusów, że dla innych nie ma już miejsca.  Na wyremontowanej Trasie W-Z osobowe samochody stoją w coraz większych korkach. Przejazd z Dworca Wileńskiego do pl. Bankowego zajmuje co najmniej 15-20 minut. Tymczasem tramwaje i autobusy swoim pasem jadą trzy razy szybciej. Autobusy prywatnych linii jadące z podwarszawskich miejscowości też by tak chciały, więc mimo zakazu wjeżdżają na pas.
– Nie wiem, dlaczego zabronili nam wjeżdżać na tory. Przecież nasze autobusy to także element komunikacji zbiorowej, którą miało się uprzywilejować – narzeka Robert Kuźnia z firmy Raj-bus, która obsługuje linię S z Wołomina. Wspólnie z innymi prywatnymi przewoźnikami kursującymi na Trasie W-Z chce nakłonić ZTM, by wpuścił ich na szybki pas.
Szef Zarządu Transportu Miejskiego Leszek Ruta odrzuca ten pomysł. – Teraz kierowcom prywatnych linii wydaje się, że na torach jest duża miejsca. Kiedy jednak jesienią zakończy się remont na skrzyżowaniu al. 'Solidarności’ i Okopowej, to Trasą W-Z pojedzie znacznie więcej tramwajów. Będą kursować średnio co półtorej minuty. Na dodatek już jeździ tam bardzo często linia 190, a wkrótce najprawdopodobniej dojdzie kolejna – z Targówka. Nie będzie już tam miejsca dla innych autobusów – twierdzi. Proponuje, by prywatni przewoźnicy kończyli trasę przy Dworcu Wileńskim. Ci odmawiają, tłumacząc, że ich pasażerowie wolą dojeżdżać do centrum.
Szef ZTM przypomina tez, że podmiejskie autobusy blokują przystanki, bo kierowcy często przed odjazdem sprzedają bilety pasażerom. A to znacznie spowalnia ruch. Ruta twierdzi, że policja ukarała już kilku kierowców prywatnych autobusów, którzy wjeżdżali na pas autobusowo-tramwajowy. Jeśli nadal będą go blokować, ZTM poprosi policjantów o znacznie częstsze naloty.
Tymczasem pasażerowie jeżdżący komunikacją miejską po Trasie W-Z narzekają, że wspólny pas dla tramwajów i autobusów jest za krótki – po praskiej stronie zaczyna się dopiero przy wybiegu niedźwiedzi. – Dlaczego nie zaczyna się 200 metrów wcześniej przy Jagiellońskiej, gdzie była granica robót – dziwi się jeden z czytelników GW pan Janusz.
– Przypatrzymy się wspólnie z inżynierem ruchu. Może to da się zmienić – mówi Leszek Ruta.