Warszawa – powrót Jelcza do stolicy
12 stycznia 2004 r. Zarząd Transportu Miejskiego rozstrzygnął dwa przetargi na wykonywanie przewozów w ramach organizowanej przez siebie komunikacji miejskiej. Obydwa przetargi mówiły o wykorzystaniu w ruchu piętnastu autobusów i wykonaniu w ciągu roku 1,5 mln wozokilometrów (+ / – 10 procent). W pierwszym z tych przetargów jeden z krańców linii miał się znajdować w rejonie północnym lewobrzeżnej Warszawy lub strefie podmiejskiej, w drugim w rejonie południowym lewobrzeżnej Warszawy lub w strefie podmiejskiej (przy założeniu, że granica miedzy północną i południową częścią miasta przebiega ulicami Al. Solidarności, Leszno i Górczewską).
Obydwa przetargi wygrała oferta PPKS Grodzisk Mazowiecki. Firma ta już wykonuje przewozy na zlecenie ZTM. Jej autobusy można spotkać na liniach m. in. 106, 110, 129, 505, czy 513. Tym razem o zwycięstwie w przetargu zdecydowała najniższa stawka za wozokilometr, bez możliwości waloryzacji, wynosząca 3,72 zł netto (VAT 7 %, brutto 3,98 zł).
Wkrótce po ogłoszeniu wyników przetargu w stołecznej prasie pojawiły się artykuły sugerujące, że przetarg był przeprowadzony nierzetelnie. Warunki miały faworyzować PKS Grodzisk Mazowiecki. Przytaczano wypowiedzi szefów przegranych firm. W jednej z nich było powiedziane wprost, że przetarg był pisany pod Jelcza. „InfoBusowi” nie udało się potwierdzić tych cytatów u źródła. Zarzuty dotyczyły także tego, że na ulice Warszawy wyjadą autobusy przestarzałe, z wysoką podłogą, więc niewygodne dla pasażerów. W jednej z gazet zamieszczono krytyczny list od niepełnosprawnego czytelnika. Poza tym pojazdy mają nie spełniać norm ekologicznych. O szczegóły przetargu dotyczące taboru poprosiliśmy ZTM. Zgodnie z odpowiedzią rzecznika prasowego Marcina Bochenka : „Przetarg ma 36 miesięcy. Miały to być autobusy dwunastometrowe, nie starsze niż z 2000 roku, spełniające co najmniej Euro 1. Na 36 miesięcy nie mogliśmy dać obligatoryjnego wymogu niskiej podłogi, ale nic nie stało na przeszkodzie by z takim taborem startować. Nie było też żadnych warunków dotyczących wyboru konkretnego producenta”. Wiele wskazuje na to, że organizatorzy warszawskiej komunikacji muszą obniżyć koszta jej funkcjonowania. Niższe wymagania mogą się przełożyć na niższą stawkę za wozokilometr. Faktem jest, że nowe autobusy niskopodłogowe kosztują więcej, niż te modele, które mogą spełniać wymagania przetargu.
Zgodnie z decyzją prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego przetarg jest poddawany kontroli. Warto dodać, że jego realizacja rozpocznie się 1 kwietnia i wtedy na ulice ma wyjechać 30 autobusów z grodziskiego PKS-u. Powstaje tutaj pytanie, czy Jelcz jest w stanie zrealizować to zamówienie w tak krótkim terminie
PRZESIĄDŹ SIĘ NA:
Dodatkowe informacje na temat przetargu można przeczytać w wywiadzie z Eugeniuszem Szymonikiem, prezesem firmy Mobilis, zamieszczonym w bieżącym wydaniu InfoBusa.