Warszawa: Most Północny dla prawnuków
Stało się –trzy firmy, które walczyły o kontrakt na projekt mostu, złożyły protesty. A to może odsunąć jego budowę w bliżej nieokreśloną przyszłość. Zarząd Dróg Miejskich zdecydował się na przetarg dwustopniowy –najpierw spośród chętnych komisja wybiera przedsiębiorstwo spełniające wymagania i zaprasza je do składania ofert cenowych. Zgłosiło się dziewięć firm, czterech oferentów zostało zakwalifikowanych do drugiego etapu. Trójka nie zgodziła się z werdyktem i złożyła protesty. To jest już czwarty przetarg na most, poprzednie zostały unieważnione.–To fatalna informacja, najgorsze, co mogłoby się teraz zdarzyć, to powtórka całego postępowania przetargowego –uważa Janusz Piechociński, były przewodniczący Sejmowej Komisji Infrastruktury. –Marne były szanse oddania mostu w 2010 roku, ale teraz ten termin przesuwa się jeszcze dalej. Dlaczego? Otóż każdy protest musi być rozpatrzony, potem protestujący mogą się odwołać do Urzędu Zamówień Publicznych. Dopóki trwają te procedury, nie można wybrać wykonawcy. Później firmy, które mają zastrzeżenia, mogą jeszcze pójść do sądu, a ten ma prawo nakazać powtórzenie przetargu. – W taki sposób może to trwać bez końca –mówi Piechociński. –Ten most jest już spóźniony o kilka lat –uważa Wojciech Tumasz ze Stowarzyszenia Integracji Stołecznej Komunikacji. –Teraz nawet 2011 rok wydaje się nierealny. Podobna sytuacja była z Alejami Jerozolimskimi. UZP nakazał powtórzenie pierwszego etapu postępowania przetargowego, do sprawy w sądzie nie doszło, ale i tak umowę z wykonawcą ZDM podpisał osiem miesięcy po ogłoszeniu przetargu.