Warszawa: Kierowcy chcą zatrzymać miejskie autobusy
Najpierw pikieta przed urzędem miasta, a potem paraliż. Taki plan mają związkowcy z Miejskich Zakładów Autobusowych, jeśli nie dogadają się z zarządem firmy – pisze Życie Warszawy. MZA jest w trudnej sytuacji –co miesiąc ponosi milionowe straty, teraz kierowcy żądają podwyżek. A władze miasta przygotowują restrukturyzację firmy. Prace trwają… W zakładach działa dziewięć związków zawodowych. Wszystkie są zgodne, że potrzebne są zmiany w zarządzaniu spółką. –Łamane są prawa pracownicze, kierowcy są przemęczeni, a tabor jest w fatalnym stanie –wylicza Izabela Gile z Wolnego Związku Zawodowego Kierowców RP. Według związkowców, w firmie jest zbyt duża rozpiętość płac na tych samych stanowiskach pracy. Pracownicy niepełnoetatowi pracują więcej godzin niż powinni, co jest niebezpieczne, bo powoduje przemęczenie kierowców wożących ludzi. –Zwalnia się mechaników, sprzątaczki, a w administracji pracuje coraz więcej osób –mówi Izabela Gile.
–Miesiąc w miesiąc są straty –dodaje Zygmunt Wojciechowski, przewodniczący Sierpnia 80. –Zarząd kieruje spółką nieudolnie. Związkowcy chcą także dziesięcioprocentowej podwyżki płac. –Kierowca z krótkim stażem pracy zarabia 1000-1200 zł –mówi Zygmunt Wojciechowski. –To mało, muszą pracować po godzinach, wyjeżdżają za granicę. Przewodniczący największego związku w MZA, Solidarności, nie jest tak radykalny. –Firma jest w tak trudnej sytuacji, że nie można teraz żądać podwyżek –mówi Artur Mierczewski z „S”. –Na pewno trzeba zmienić sposób kierowania firmą. Prezes MZA Roman Podsiadły uważa, że firmy nie stać na tak duże podwyżki, zapowiada także kolejne zwolnienia –w tym roku ok. 200 osób. –Po przekształceniu przedsiębiorstwa w spółkę zostaliśmy obciążeni spłatą kredytu za autobusy, które kupiło miasto, to ponad 120 mln zł –mówi Roman Podsiadły. –Nowe autobusy mają gwarancję, a potem zapewniony serwis producenta i nie potrzebujemy tylu mechaników.–Tak dłużej być nie może.