Warszawa: Kierowcy autobusów nieprzytomni ze zmęczenia
Wożą nas przemęczeni kierowcy autobusów: rekordzista spędził za kółkiem niemal 44 godziny! Fałszowane mają być karty, na których zapisuje się czas pracy. Ich szefowie to tolerują, bo 'to mniejsze zło niż upadek firmy’.
Inspekcja Transportu Drogowego ujawniła właśnie efekty kontroli u trzech przewoźników, którzy na podstawie umowy z Zarządem Transportu Miejskiego wożą warszawiaków: w Miejskich Zakładach Autobusowych, firmie ITS Michalczewski i PKS Grodzisk Maz. Wyniki są przerażające. Kierowcy we wszystkich firmach jeżdżą bez wymaganego odpoczynku. Rekordzistą był Ukrainiec w grodziskim PKS – jeździł niemal non stop przez 44 godziny!
– To jest zagrożenie dla bezpieczeństwa pasażerów – mówi Andrzej Łuczycki, szef ITD na Mazowszu. Jest zbulwersowany wyjaśnieniami prezesa grodziskiego PKS Zenona Marka. – Tłumaczył, że zatrudnienie pracownika z przekroczeniem norm to 'mniejsze zło’. Gdyby tak nie robił, przedsiębiorstwo by upadło – opowiada Łuczycki. – Przecież nie ma większej wartości niż ludzkie życie.
Zgodnie z przepisami kierowca może pracować najwyżej dziesięć godzin na dobę, potem musi mieć co najmniej 11 godzin przerwy.
Inspektorzy wykryli też, że niektórzy kierowcy w należących do miasta Miejskich Zakładach Autobusowych oraz prywatnej firmie ITS Michalczewski pracują naraz w obu firmach. Np. od wczesnego rana do popołudnia u jednego przewoźnika, potem aż do nocy u drugiego.
ITD nałożyła kary finansowe: PKS Grodzisk Maz. i firma ITS Michalczewski mają zapłacić 30 tys. zł, MZA – 12 tys.
Kierowcy PKS Grodzisk Maz. twierdzą, że u nich od majowego tekstu w 'Gazecie’ nic się nie zmieniło. – Nawet podczas ostatniej kontroli ITD jeździliśmy po 16 godzin – mówi jeden z kierowców. Twierdzi, że dyspozytorzy i szefowie tolerują przekraczanie norm pracy. Fałszowane mają być karty drogowe, na których zapisuje się godziny jazdy. – Rozpisywane są na dwie osoby, mimo że cały dzień jeździ jedna – wyjaśnia.
W firmie normalne jest jeżdżenie przez cały tydzień bez zmiennika. Wychodzi wtedy po 17 godzin na dobę. Robią to przeważnie kierowcy spoza Warszawy, aby w następnym tygodniu mieć wolne, oraz Ukraińcy. Czasem dla niepoznaki szoferzy w ciągu dnia przechodzą na inne linie. – Ukraińcom obiecywano góry złota, a na miejscu okazało się, że jak nie siedzą za kółkiem całymi dniami, to g… dostaną. Bez premii może z 1,5 tys. na rękę – mówi nasz informator. – Dlatego proszą o dodatkowe godziny i dostają je.
Kierowcy mają nie tylko fatalne warunki pracy, ale też zamieszkania. Sanepid skontrolował miejsce, gdzie nocują Ukraińcy z PKS Grodzisk. Maz. Firma ulokowała ich w barakach przy Klementowickiej na Targówku. – Tam nie mogą mieszkać ludzie. To sprawa dla prokuratury – stwierdza Dariusz Rudaś, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Warszawie.
PKS nie ma też swojej myjni i każe czyścić autobusy kierowcom. Kierowców w Warszawie brakuje od dawna. Szczególnie dotkliwie w ostatnich latach, gdy wielu Polaków emigruje do Anglii i Irlandii. Nie pomagają plakaty z ofertami pracy rozlepione w autobusach, braków nie załatała specjalna kampania skierowana do kobiet. – Ja się postawiłem i jeżdżę zgodnie z normami. Zrobiłem to po tym, gdy ze zmęczenia głowa mi opadała na kierownicę. Jednak kara nic tu nie da. Trzeba reagować, zanim dojdzie do wypadku – alarmuje kierowca PKS Grodzisk Maz.