Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Warszawa: Kierowca autobusu wjechał w dom

infobus
18.03.2009 20:59

Znowu przemęczony kierowca miejskiego autobusu z Ukrainy? Zjechał z ulicy, przerwał drucianą siatkę, rozbił narożnik jednorodzinnego domu w Falenicy i uszkodził dwa samochody – pisze Gazeta Wyborcza. Wypadek był wczoraj lokalną atrakcją na zacisznej zazwyczaj ul. Złotej Jesieni w Aleksandrowie pod Falenicą. W nocy z poniedziałku na wtorek wstrząsnął nią huk. – Serfowałem po internecie, gdy nagle usłyszałem potworny hałas i uderzenie. Na początku myślałem, że to u rodziców na górze coś dużego upadło na podłogę – opowiada pan Piotr. Założył kurtkę i wyszedł na ganek. – Zmartwiałem, gdy zobaczyłem przód autobusu wbity w ścianę mojego domu. Tę samą, za którą siedziałem przy komputerze – mówi.
W chwili wypadku w autobusem jechało dwóch pasażerów. Żadnemu nic się nie stało. Podobnie jak kierowcy, którym był Ukrainiec zatrudniony przez obsługujący tę linię PKS Grodzisk. – Sprawę zakwalifikowaliśmy jako kolizję, kierowca dostał mandat – mówi Marcin Szyndler, rzecznik stołecznej policji.
Mieszkańcy przypuszczają, że ukraiński kierowca zasłabł albo zasnął za kierownicą. Mogłoby tak być, gdyby pracownik PKS Grodzisk był przemęczony pracą. W maju zeszłego roku opisywaliśmy strajk 32 ukraińskich szoferów, którzy odmówili rannego wyjazdu na trasę. Powodem była m.in. praca ponad siły – wielu z nich jeździło za kółkiem ponad 300 godzin miesięcznie. Rekordziści – co potwierdziła potem kontrola Inspekcji Transportu Drogowego – 44 godziny niemal bez przerwy i bez zmiennika. Zgodnie z przepisami kierowca może pracować najwyżej dziesięć godzin na dobę, potem musi mieć co najmniej 11 godzin przerwy. W grodziskim PKS-ie miały też być fałszowane karty drogowe, na których zapisuje się godziny jazdy. Po kontroli firma zapłaciła ponad 30 tys. zł kary.W ten sposób dwa przystanki przed pętlą zakończył się jeden z ostatnich tego dnia kursów autobusu linii 142. – Po śladach wnioskuję, że chwilę przed wypadkiem w ogóle nie hamował – uważa pechowy mieszkaniec Aleksandrowa. Świadczą o tym głębokie ślady kół w mokrej trawie, które urywają się w miejscu uderzenia Scanii w ścianę. Jego impet był tak silny, że autobus ściął solidny stalowy płot, a później zerwał jeszcze ogrodową siatkę otaczającą posesję. Później uderzył jeszcze w zaparkowanego na podwórku mercedesa, który cofnął się o kilka metrów. A sypiące się z narożnika domu cegły i gruz uszkodziły też stojące obok mercedesa bmw. Taki widok oglądaliśmy na podwórku posesji jeszcze wczoraj w południe. Mieszkańcy domu nie sprzątali śladów po wypadku w oczekiwaniu na rzeczoznawców ubezpieczeniowych. Link do źródła: http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,95190,6391440,Autobul_wjechal_w_dom_w_Wawrze.html.