Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Warszawa: Akcja „Domestos” w nocnych autobusach

infobus
17.10.2006 15:13

Co zrobić, by skończyć z chuliganerką w nocnych autobusach? –zastanawia się Gazeta Wyborcza. Policja nie obstawi wszystkich wozów. Zakłady autobusowe nie mają pieniędzy na kamery. Miasto pieniądze ma, ale twierdzi, że na rynku nie ma dobrej oferty monitoringu. Kierowcach 'nocników’ są przerażeni, z duszą na ramieniu jeżdżą od pętli do pętli. Zaczepki, bójki, a nawet palenie ognisk w autobusach nikogo już nie dziwią. Policja od ponad roku prowadzi w środkach komunikacji miejskiej akcję pod kryptonimem 'Komunikacja’, a wcześniej 'Domestos’ (chodziło o wyczyszczenie autobusów z patologii). Nie jest jednak w stanie przypilnować wszystkich 66 wozów krążących w nocy po stolicy.
Sprawę komentują osoby odpowiedzialne za koordynowanie akcji:
mł. insp. Bogdan Krzyszczak, naczelnik wydziału wywiadowczo-patrolowego Komendy Stołecznej Policji: – Średnio cztery razy w tygodniu rzucamy bardzo duże siły na nocne autobusy. Wszystkich nie jesteśmy w stanie obstawić. Uważam, że poziom bezpieczeństwa w nocnych bardzo się poprawił. W ostatnim kwartale odnotowaliśmy pięć przestępstw, to zaledwie trzy procent wszystkich popełnianych w środkach komunikacji miejskiej. Wcześniej ten odsetek wynosił ok. 30 proc. Jestem zdziwiony opowieściami kierowców. Większość z nich informuje nas o łamaniu prawa, co kończy się zatrzymaniami sprawców. Gdy do autobusów wysyłamy wywiadowców [policjantów w cywilu], wtedy sprawa jest prosta. Oni widzą, co się dzieje, i nie potrzebujemy świadków. Ale liczba wywiadowców też jest ograniczona i czasem musimy wysłać patrol umundurowany. Jeżeli jednak ani kierowca, ani pasażerowie nie powiedzą policjantom, co się wydarzyło, a w autobusie akurat jest spokojnie, nie można od nas oczekiwać, że wszystkich wyciągniemy na ulicę. To byłoby działanie bezprawne. Wiem, że kierowcy obawiali się ujawniania swoich danych i ewentualnej zemsty. Ale jeśli doszło do przestępstwa, to przecież jest osoba pokrzywdzona, która składa zawiadomienie. A dane kierowcy zachowujemy dla siebie. Co mają robić pasażerowie? Jeśli boją się dzwonić z autobusu, niech zadzwonią, gdy z niego już wysiądą. Niech zapamiętają numer boczny wozu i krótko opiszą, co się działo. Idealnie byłoby, gdyby świadek zapamiętał wygląd lub ubiór choć jednej z osób zakłócających porządek. Można dzwonić bezpośrednio do dyżurnego naszego wydziału, tel. 0 22 603 82 08.
Janusz Bosakirski, dyrektor ds. techniczno-eksploatacyjnych Miejskich Zakładów Autobusowych: – W autobusach można zamontować kamery, tylko kto za to zapłaci? I kto będzie obserwował, co one rejestrują? Za czasów wiceprezydenta Stasiaka brałem udział w spotkaniu służb miejskich i policji. Rozmawialiśmy o tym problemie. Wszystko rozbiło się o brak pieniędzy. Mówiliśmy o kwocie 600 tys. na tzw. gorący guzik (system powiadamiania dyspozytora o zagrożeniu). Nie mamy pieniędzy na remont taboru, a co dopiero na kamery. Kupiliśmy kierowcom telefony komórkowe, by mogli wzywać pomoc. MZA nie jest instytucją zajmującą się zapewnianiem bezpieczeństwa. Groźnie bywa nie tylko w autobusach nocnych, ale także w peryferyjnych kursujących wieczorem. Są takie sytuacje: wsiadają policjanci do autobusu. Wchodzą chuligani i mówią: 'Psy wysiadać, bo my nie lubimy jeździć z psami’. I policjanci wysiadają. Takie mam informacje od kierowców.
Jacek Rybak, dyrektor Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego: – Jeśli kierowcy nie przekazują policjantom informacji, to trudno oczekiwać, że ktoś im zapewni bezpieczeństwo. Pomoc można wzywać w różny sposób, np. migając światłami awaryjnymi. Kierowcy dostali mapki, na których zaznaczyliśmy kamery monitoringu miejskiego. I jeśli przejeżdżają w tych miejscach, to mogą dać znak światłami. Operator, który to widzi, ma obowiązek wysłać wtedy patrol. Testowaliśmy system monitoringu w autobusach, ale nie był doskonały. Przy transmisji danych w 40 proc. gubił sygnał. To był bardzo drogi system. Firma miała go udoskonalić, ale na razie się nie odezwała. Miasto nie może sobie pozwolić na budowę systemu, który nie do końca działa. Można dać odpór tej chuliganerce. Trzeba zwiększyć liczbę wywiadowców. Rozmawiałem już o tym z komendantem stołecznym Jackiem Kędziorą. Szczegóły w Gazecie Wyborczej: http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,42507,3687889.html .