Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Wałbrzych: Nyski do zajezdni

infobus
25.06.2006 14:36
Kilkudziesięciu kierowców z Wałbrzycha może stracić pracę, a mieszkańcy popularny środek transportu –informuje Słowo Polskie Gazeta Wrocławska. Za kilkanaście dni część prywatnych przewoźników straci pozwolenia na wożenie pasażerów. Zdenerwowani busiarze twierdzą, że władze miasta uzależniły przedłużenie koncesji od warunków, których kierowcy nie mogą zaakceptować.
Szybkie przemieszczanie się między dzielnicami, nie stanowi teraz dla wałbrzyszan problemu. Co kilka minut na przystanek podjeżdżają miejskie lub prywatne autobusy. To może się skończyć. 30 czerwca czterem prywatnym przewoźnikom wygasają zezwolenia. Dotyczy to m.in. firm kursujących na popularnej trasie pomiędzy Śródmieściem i największymi osiedlami w mieście, Podzamczem i Piaskową Górą.
–Wystąpiłam o nowe zezwolenia i otrzymałam od Mirosława Bartolika, wiceprezydenta miasta, propozycję nie do odrzucenia. Zamiast posiadanych dotychczas 20 zezwoleń miałam otrzymać 16. Nie przyjęłam jej, bo musiałabym zwolnić pracowników –opowiada Monika Sznajder, współwłaścicielka „Nystur”. Walkę o miejsca pracy dla kierowców zapowiadają również współwłaściciele „Boro-Bus”, którzy mają 10 zezwoleń i 20 zatrudnionych kierowców. Wiceprezydent Wałbrzycha zaprzecza, że miał składać przewoźnikom propozycje nie do odrzucenia. Dotychczasowy brak kolejnych zezwoleń argumentuje brakiem wniosków o ich ponowne wydanie. Podkreśla, że żadna z czterech firm przewozowych nie złożyła na razie w magistracie wymaganych dokumentów. Nie ukrywa jednak swojej niechęci do niektórych działań przewoźników. –Prywatne usługi przewozowe miały być szansą dla kierowców pozostających w Wałbrzychu bez pracy. Nie możemy się jednak godzić na to, żeby robiono biznes kosztem gminy, która ma 100-procentowy udział w MPK –mówi Mirosław Bartolik. –Jeśli przewoźnicy złożą wnioski o wydanie zezwoleń, na pewno je rozpatrzymy. Na razie do ich pracy mamy wiele zastrzeżeń –dodaje. Największe z nich to według wiceprezydenta kursowanie niezgodne z rozkładem jazdy, zatrzymywanie się w miejscach, gdzie nie ma przystanków oraz jazda poza wyznaczoną trasą. Spięcia pomiędzy przewoźnikami i urzędnikami budzą obawę osób korzystających z busów np. przy dojeździe do pracy. –Jestem zatrudniony w Wałbrzyskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej i korzystam niemal codziennie z „nyski”nr 12, która podwozi pracujących tu ludzi prosto pod zakłady pracy. Jadąc autobusem miejskim, musiałbym dodatkowo przejść prawie kilometr –opowiada Andrzej Malinowski. –Nie wyobrażam sobie, aby dopuszczono do likwidacji busów. Dotychczasowy brak porozumienia pomiędzy władzami miasta i firmami przewozowymi z coraz większym niepokojem obserwują również zatrudnieni w nich kierowcy. Obawiają się utraty miejsc pracy. –Nawet nie dopuszczam do siebie takiej myśli. Większość z nas to osoby mające na utrzymaniu dzieci i bezrobotne żony. Nie ma co ukrywać, boimy się utraty pracy –mówi Lucjan Olejko, kierowca busa. W przeszłości prywatni przewoźnicy, niezadowoleni z polityki władz miejskich odnośnie komunikacji wielokrotnie blokowali ulice Wałbrzycha. Nie wykluczają, że teraz również sięgną po podobne formy protestu. –Jak trzeba będzie, to przykujemy się kajdankami w urzędzie miejskim, a nasze pojazdy ponownie zablokują ulice –mówi Leszek Waszczak, współwłaściciel firmy przewozowej „Nystur”.