Ustawa o zmianie czasu pracy kierowców i motorniczych oczami związków zawodowych
W lipcu i sierpniu, mimo okresu wakacyjnego trwały prace nad zmianą i dostosowaniem Ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 roku (Dz. U. Nr 92, poz. 879 oraz z 2005 roku Nr 180, poz. 1479) o czasie pracy kierowców. Zmianą i dostosowaniem do rozporządzenia (WE) nr 561/2006 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 15 marca 2006 roku w sprawie harmonizacji niektórych przepisów socjalnych odnoszących się do transportu drogowego oraz zmieniającego rozporządzenia (EWG) z lat poprzednich. Rozporządzenie to wejdzie w życie w dniu 11 kwietnia 2007 roku z wyłączeniem przepisów dotyczących tachografów cyfrowych, które, zaczęły obowiązywać od dnia 1 maja 2006 roku. Jego przepisy będą bezpośrednio stosowane we wszystkich państwach członkowskich UE. Polscy projektodawcy zmiany ustawy również przewidują wejście jej w dniu 11 kwietnia 2007 roku.
Jak widać czasu jest niewiele, szczególnie dla Pracodawców, którzy muszą do 11 kwietnia dostosować swoje wewnętrzne regulaminy, rozporządzenia do wymogów ustawy. A trzeba powiedzieć, że ustawa przysporzy im trochę zmartwień.
Po pierwsze projekt ustawy przewiduje rozszerzenie grupy kierowców o motorniczych i kierowców trolejbusów. Dotychczas praca tych dwóch grup prowadzących pojazdy, a w szczególności czas przerw, prawa do odpoczynku, była regulowana przepisami Kodeksu Pracy i wewnętrznymi przepisami Pracodawcy. W zależności od możliwości i potrzeb Pracodawcy przepisy były traktowane różnie. W chwili wejścia ustawy będzie ona dotyczyła wszystkich prowadzących pojazdy –kierowców autobusów, sam. ciężarowych, motorniczych, kierowców trolejbusów, sam. dostawczych, itd.
Projektodawcy ustawy w oparciu o rozporządzenie UE z 2006 roku wsad za nim precyzują, w jakich okolicznościach Pracodawca, Przedsiębiorstwo nie może wiązać składników wynagrodzenia, dodatków do wynagrodzenia lub premii z liczbą przejechanych kilometrów i/lub ilością przewiezionego ładunku (także pasażerów).
W projekcie ustawy proponuje się nowe regulacje w zakresie czasu prowadzenia pojazdu, przerw w prowadzeniu i okresów odpoczynku dla kierowców wykonujących przewozy regularne osób na trasach nieprzekraczających 50 km (komunikacja miejska).
Propozycje ustanowionych norm dostosowane zostały do specyfiki pracy kierowców i szczególnej organizacji wymienionych przewozów, wykonywanych przede wszystkim przez komunikację miejska i podmiejska. Proponowane w projekcie ustawy rozwiązania przewidują:
a) dzienny czas prowadzenia pojazdu nie może przekraczać 10 godzin
b) w okresie tygodnia czas prowadzenia pojazdu nie może przekroczyć 60 godzin, a w okresie dwóch kolejnych tygodni 90 godzin,
c) kierowca, motorniczy nie może prowadzić dłużej niż 6 godzin bez wykorzystania przerwy;łączny czas przerw, przy planowanym prowadzeniu nieprzekraczającym 8 godzin, powinien wynieść 30 minut, a przy czasie prowadzenia przekraczającym 8 godzin –45 minut,
d) co najmniej jedna przerwa przypadająca na 6 godzin prowadzenia pojazdu powinna być nie krótsza niż 15 minut.
Specyfika komunikacji miejskiej polega na występowaniu w ciągu dnia pracy wielu krótkich przerw „technologicznych”na przystankach krańcowych. Intencją regulacji przewidzianych dla kierowców w rozporządzeniu jest zagwarantowanie przerw odpoczynkowych trwających możliwie długo, dla lepszej regeneracji sił. Należy zaznaczyć, iż są to normy minimalne.
Przyjęto, że wyżej opisane normy obowiązują również kierowcę zatrudnionego u więcej niż jednego pracodawcy. Pracodawca będzie zobowiązany uzyskać od kierowcy oświadczenia na piśmie o wymiarze zatrudnienia lub o nie pozostawaniu w zatrudnieniu u innego pracodawcy.
Ten zapis być może ureguluje konkurencję dla MZA. Niestety, będzie ona musiała wykazywać faktyczne koszty pracy kierowców. Wówczas ich koszty zrównają się z kosztami MZA lub nawet je przewyższą. Z jednej strony jest to zbawienne dla MZA, ale czy na pewno?
Ponadto proponuje się wprowadzenie zapisu o czasie pracy kierowców dotyczącego skracania odpoczynku tygodniowego do 24 godzin w przypadku pracy w godzinach nadliczbowych lub w przypadku zmiany pory wykonywania pracy przez kierowcę w związku z jego przejściem na inna zmianę zgodnie z rozkładem czasu pracy. Dotychczas pracodawcy korzystali z takiej możliwości na podstawie przepisów Kodeksu Pracy.
Ustawa przewiduje również wprowadzenie zaświadczeń dla kierowców wydawanych przez pracodawcę o ich dniach wolnych.
Jak zatem widać z powyższego szykują się dość rewolucyjne zmiany. Szczególnie dla Pracodawców, którzy będą musieli dostosować grafiki, rozkłady jazdy do wymóg proponowanej ustawy.
Trzeba dodać, że w przypadku warszawskiej komunikacji, która jest rozdrobniona na wiele podmiotów gospodarczych, dostosowanie się ich do ustawy będzie dość trudne. Ustawa przewiduje regulacje dla pracodawców w stosunku do kierowców i motorniczych, ale również w sposób pośredni będzie uderzała także w zleceniodawcę usług transportu zbiorowego, –czyli ZTM. Dlaczego? Ano, dlatego, że wydłuża się czas przerw na przystankach krańcowych i chcąc zachować płynność kursów, trzeba będzie wprowadzić dodatkowe pojazdy. A dodatkowe pojazdy, to dodatkowe wzkm i dodatkowe miejsca pracy.
Jednym słowem, być może proponowana ustawa wreszcie wymusi współpracę ZTM z TW i MZA przy układaniu rozkładów jazdy. Oczywiście o ile ZTM będzie chciał dbać o swoją kasę. Trzeba mieć nadzieję, że proponowana ustawa doprowadzi do współpracy.
Na pewno zapisy proponowanej ustawy zmartwią dwu –etatowców i ludzi młodych. Zamykają one dostęp do pracy w charakterze kierowcy u innego pracodawcy. Jednak dla MZA są one zbawienne. MZA będzie mogło konkurować z innymi przewoźnikami proponując lepszą pracę –stabilne stawki, zarobki na wyższym poziomie i przede wszystkim podkupywać kierowców warunkami socjalnymi i innymi niematerialnymi gratyfikacjami. Może, ale nie musi, –jeśli nie zadba o to już teraz, straci kolejna szansę na pozyskiwanie kierowców i załatanie dziury ciągłego ich braku.
A kończąc ten krótki opis proponowanych zmian w ustawie –przychodzi mi na myśl –stare polskie powiedzenie –Polak potrafi. Ja już teraz zobaczyłem w projekcie ustawy sporo furtek, które zapewne szybko wykorzystają pracownicy, którzy będą chcieli pracować dodatkowo. Również Pracodawcy będą dość szybko omijać zapisy. W którym miejscu –nie powiem –poczekam na ostateczną, zatwierdzoną przez wszystkich opiniujących –ustawę.
Jednak mimo wszystko, dobrze, że wreszcie UE a wraz z nią Polska zaczyna regulować ustawy, rozporządzenia pod prace ludzi i ich potrzeby a nie tylko dla ekonomicznych korzyści. Czekamy na kolejne projekty ustaw, które będą starały się dostosować do rozporządzeń UE. Miedzy innymi –o warunkach socjalnych –posiłki regeneracyjne, dożywianie, współuczestniczenie Pracodawców w współfinansowaniu opieki zdrowotnej (także dożywiania) i wielu, wielu innych. Część z nich już sygnalizowaliśmy na naszych łamach. Warto przeczytać o nich wcześniej i zacząć dostosowywać się do nich. Zastosowanie wielu z nich pozwoli na skuteczną eliminację konkurencji nastawionej tylko na zyski.