TRAKTORIADA – pierwsza polska wyprawa traktorem do Ameryki Południowej – raport nr 9
PRZYGÓD „TRAKTORIADY” CIĄG DALSZY…
Usunięcie awarii polegającej na nieszczelności przewodu łączącego kompresor
traktora z zawieszeniem i hamulcami ciężarówki okazało się bardziej skomplikowane,
niż początkowo przypuszczaliśmy. Jak wiadomo, kompresor w ciężarówce pracuje
tylko przy pracującym silniku. Sęk w tym, że nasz silnik był od ponad 2 miesięcy
zepsuty. Musieliśmy przeprowadzić następującą „operację”: musieliśmy wprowadzić
powietrze pięciometrowym wężem wprost do zbiorników w mercedesie. Nasze wysiłki
przy usuwaniu awarii stanowiły niebywałą atrakcję dla okolicznych mieszkańców,
którzy bacznie się nam przyglądali przez cały czas.
Nagle kończy się zapas drutu, który służył do zaciskania węża. Pytam jednego
z miejscowych (który chciał zabrać się z nami do następnej wioski…), czy nie
mógłby przynieść kawałka drutu. Cisza, brak odpowiedzi. Ponawiam pytanie, ale
w odpowiedzi człowiek ten kiwa przecząco głową. Zdesperowany mówię: „Dobrze.
Nie ma drutu, a więc dalej dziś nie jedziemy.” I jakoś, w dziwny sposób, mężczyzna
zainteresowany podwiezieniem znika i wraca po chwili z całym pękiem drutów,
do wyboru, do koloru. Odetchnąłem z ulgą, ponieważ, szczerze mówiąc, bardzo
mi zależało na tym, by z nami jechał w dalszą drogę. W nieznanym terenie poprzecinanym
wieloma drogami i dróżkami łatwo się zgubić, a nawracać w górach z ciężarówką
na holu nie byłoby najprzyjemniejsze.
Nieszczelność została usunięta, ruszamy dalej. Dalsza droga
jest bardzo trudna – sporo się musimy napocić w ciągu kolejnych kilku godzin…
Wjeżdżamy w ostre góry, na piaszczystą, trudną do przejechania drogę. Przełączam
wajchę napędu na przednią oś. Jedynka za słaba. Wrzucam biegi polowe. Cały traktor
zaczyna podskakiwać w miejscu, koła buksują. W pewnym momencie zaczynamy staczać
się w tył. Eciu, szybko reaguje cisnąc pedał hamulca. Podkładamy pod koła wozu
kamienie, ruszamy kawałek i znowu kamyczki. Takimi kilkoma etapami udało się
przejechać najcięższy odcinek.
Jedziemy już po w miarę płaskim kawałku, choć z prawej w
dalszym ciągu stromy spadek. W pewnym momencie widzę, że ciężarówka nienaturalnie
szybko odbija na prawe "pobocze" ciągnąc za sobą Ursusa. Na szczęście
kolejna szybka reakcja Ecia zapobiega stoczeniu się gdzieś niżej. Okazało się,
że nie zauważył wielkiego kamienia wystającego na drogę. Najechał na niego prawym
kołem. Wyrwało mu dosłownie jak to określił kierownicę z rąk, kiedy koła niekontrolowanie
skręciły w prawo. Ciężarówka wleciała na pole wielkich kamieni. Odbiło nam miskę
olejową, urwaliśmy też siłowniki od hamulców, które były za nisko zamontowane
jak na wielkość kamieni…
Z pewnością ten odcinek trasy należy do najcięższych, jakie przyszło nam „zaliczyć”
podczas trwania całej wyprawy.
Następnego dnia spotkała nas jeszcze jedna niemiła przygoda -ugrzęźliśmy głęboko
w błocie pozostałym po wysychającym zbiorniku wodnym. Na szczęście udało nam
się wykaraskać ze śliskiej mazi, oblepiającej koła pojazdów. Koła ciągnika kręciły
się dosłownie w miejscu, mimo włączonego napędu 4×4 i blokady mechanizmu różnicowego.
Docieramy w końcu do miejscowości Salinas Grandes de Garcia.
Zostajemy gorąco przyjęci – ciepłymi bułeczkami na śniadanie i 5 litrami paliwa
na dalszą drogę. Również i tu Ursus cieszy się dużym zainteresowaniem miejscowych
farmerów. Każdy chce usiąść za sterami.
Ruszamy dalej. Droga jest nieco lepsza – pochyłości terenu zmniejszają się.
Jedziemy po drodze szutrowej, z powstałą na powierzchni tzw. tarką, co jest
wynikiem braku konserwacji dróg w Boliwii. Odpowiedni komfort jazdy zapewnić
mogą samochody ciężarowe jadące z prędkością przekraczającą 80 km/h. A my dalej
te swoje 25 km/h pyr, pyr, pyr…
* * *
InfoBus jest patronem medialnym pierwszej polskiej wyprawy traktorem po krajach
Ameryki Południowej. Będziemy w comiesięcznych odcinkach informować o wydarzeniach
na trasie tej historycznej eskapady. Oczywiście nie doszła ona by to skutku
gdyby nie sponsorzy. Jednym z nich jest firma Groeneveld Polska, która zainstalowała
w pojeździe serwisowym wyprawy , stosowany również w i eksploatowanych w Polsce. Jego parametry techniczne i użytkowe zyskały
zaufanie wielu firm przewozowych, dystrybucyjnych oraz jednostek ,
czy . Jesteśmy bardzo ciekawi jak to urządzenie poradzi sobie
w skrajnie trudnych warunkach panujących na trasie TRAKTORIADY. I to jest jeden
z powodów objęcia patronatu medialnego nad tą wyprawą. Drugim – to chęć pokazania
firmom z branży autobusowej, że istnieją również takie formy promocji, dzięki
którym można sprawdzić własne produkty w ekstremalnych sytuacjach, a przy okazji
spełnić czyjeś marzenia.
Z życzeniami udanej wyprawy i wielu niezapomnianych wrażeń
Aleksander Kierecki
Więcej informacji o ofercie firmy Groeneveld Polska można
uzyskać na stronie www.groeneveld-groep.com.
Natomiast pełne dane na temat wyprawy Traktoriada 2002: zdjęcia, filmy, relacje
z poszczególnych dni i wiele innych ciekawostek zawiera strona www.traktoriada.icpnet.pl.