Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

TRAKTORIADA – pierwsza polska wyprawa traktorem do Ameryki Południowej – raport nr 17 (etap drugi)

infobus
04.05.2004 21:34

W dwa tygodnie po przyjeździe do najwyżej na świecie położonej stolicy La Paz (3600 – 4200 m n.p.m.), mój organizm przystosował się wystarczająco do pobytu na tak dużej wysokości i powoli wszystko zaczynało funkcjonować dobrze – zarówno ja, jak i ciężarówka i Ursus. Akumulatory nie dawały znaku życia po kilkumiesięcznej przerwie i nie można było odpalić maszyn podczas pierwszej próby. Niestety, pierwsza jazda ciężarówki okazała się niezbyt pomyślna – kłęby czarnych spalin wydobywały się z rury wydechowej przy jednoczesnej słabej mocy, co wskazywało na złą pracę silnika. Musieliśmy jeszcze kilka razy zdejmować głowicę, regulować zawory i uszczelnić przecieki paliwa do oleju silnikowego. Dokończenie naprawy zajęło około trzech tygodni, w międzyczasie naprawiliśmy dziurawą rurę wydechową, przerabiając ją jednocześnie zgodnie z normami obowiązującymi w La Paz. Teraz ujście rury wydechowej skierowane jest ku górze i znajduje się na wysokości ponad 2,5 m nad ziemią. Naprawiony został też hamulec postojowy, uszkodzony podczas ubiegłorocznej karkołomnej przeprawy przez Andy.

Podsumowując, naprawa została zakończona nieco ponad rok po awarii. Wydawać się to może okresem nazbyt długim, jednakże trzeba wziąć pod uwagę to, że nie mielimy właściwie środków finansowych na remont, a warsztaty po naszym apelu ogłoszonym w boliwijskich mediach w dużej mierze nie żądały pieniędzy za wykonane naprawy.

Korzystając z przerwy na święta – Wszystkich Świętych i Święto Zmarłych – w dniach 31 X – 2 XI, postanowiłem udać się na prowincję do Tintilaya ze znajomym Mario, którego wuj Amerigo urządzał huczne przyjęcie zgodnie z boliwijską tradycją. W domu Amerigo znajdował się ołtarz wzniesiony ku pamięci zmarłego ojca. Ołtarz ten, przyozdobiony dwumetrowymi łodygami trzciny cukrowej, składał się z przeróżnego rodzaju jadła przedstawiającego to, co towarzyszyło zmarłemu za życia. Były to różnego rodzaju wypieki, m.in. wypiekane tylko na ten czas tzw. pantawawa , chlebki pszenne, kukurydziane i inne, o kształtach ludzi i zwierząt. Podobizny zwierząt wykonane były również z cukru zmieszanego z mąką. Były tam kolorowe chrupki ponawlekane na nitki, niczym koraliki, wędzony kurczak, pieczone prosię, prażone zboża, woda sodowa i wiele innych. Dnia 2 listopada żywi dzielą się strawą ze zmarłymi, spożywając to wszystko i pijąc najpierw w domu, później na cmentarzu. Jako ciekawostkę dodam, że na rozbiórkę ołtarza, która ma miejsce zwyczajowo koło południa w dniu 2 listopada, najbardziej czekają dzieci, gdyż dorośli nie tylko pozwalają im wyjeść smakołyki, ale również tną dla nich maczetami grube łodygi trzciny cukrowej, aby mogły porzuć słodki miąższ.

Następnie odbywa się msza ku czci patrona wioski San Martina de Porrez. Po krótkiej procesji ma miejsce ceremonia powitania gospodarzy, czyli Ameriga z żoną z licznie przybyłymi gośćmi, co rozpoczyna trwająca dwa kolejne dni fiestę. Na prowizoryczną scenę na wolnym powietrzu wkracza orkiestra dęta, która gra swój niezbyt bogaty repertuar na mocno już podniszczonych instrumentach. Ludzie zaczynają bawić się, tańczyć, jeść i pić, ile wlezie – jak na dobrym weselisku.

Jako przerywnik odbywa się także tradycyjna walka kogutów, którą miałem okazję obserwować pierwszy raz w życiu. Nie była to krwawa walka, gdyż właściciele nie dopuścili do rozlewu krwi, potraktowali raczej tą walkę jako trening. Koguty miały przywiązane do nóg woreczki z kamykami, a nie jak przy prawdziwych walkach przymocowane nożyki, mające zadawać docelowo śmiertelne rany przeciwnikowi.

…ciąg dalszy nastąpi.

* * *

InfoBus jest patronem medialnym pierwszej polskiej wyprawy
traktorem po krajach Ameryki Południowej. Będziemy w comiesięcznych odcinkach
informować o wydarzeniach na trasie tej historycznej eskapady. Oczywiście nie
doszła ona by to skutku gdyby nie sponsorzy. Jednym z nich jest firma Groeneveld
Polska, która zainstalowała w pojeździe serwisowym wyprawy

, stosowany również w

i

eksploatowanych w Polsce. Jego parametry techniczne i użytkowe zyskały zaufanie
wielu firm przewozowych, dystrybucyjnych oraz jednostek

, czy

. Jesteśmy bardzo ciekawi jak to urządzenie poradzi sobie w skrajnie trudnych
warunkach panujących na trasie TRAKTORIADY. I to jest jeden z powodów objęcia
patronatu medialnego nad tą wyprawą. Drugim – to chęć pokazania firmom z branży
autobusowej, że istnieją również takie formy promocji, dzięki którym można
sprawdzić własne produkty w ekstremalnych sytuacjach, a przy okazji spełnić
czyjeś marzenia.

Z życzeniami udanej wyprawy i wielu niezapomnianych wrażeń
Aleksander Kierecki

Więcej informacji o ofercie firmy Groeneveld Polska można
uzyskać na stronie www.groeneveld-groep.com.
Natomiast pełne dane na temat wyprawy Traktoriada 2002: zdjęcia, filmy, relacje
z poszczególnych dni i wiele innych ciekawostek zawiera strona www.traktoriada.icpnet.pl.