Toruń: narazie bez strajku w MZK
Od pewnego czasu, w toruńskim MZK odbywają się regularne spotkania przedstawicieli zarządu z kierowcami, mające na celu omówienie bieżących problemów firmy. Ostatnio jednak nie odbywają się one w zbyt dobrej atmosferze – pracownicy zarzucają bowiem władzom apodyktyczność i brak podwyżek płac. Ostatnie, środowe spotkanie (30 listopada) nie przyniosło przełomu w tej sprawie, jednak widmo strajku zostało oddalone – czytamy w „Gazecie Wyborczej”. Kierowcy skarżą się, że zarabiają tylko 1300 zł netto, a podwyżek nie było od kilku lat i nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie miały się pojawić. Wielu z nich rezygnuje z pracy w MZK i wyjeżdża do pracy za granicę. W ostatnim czasie, z MZK odeszło kilkudziesięciu kierowców, których nie bardzo jest kim zastąpić. W środę, kierowcy znów domagali się podwyżek i dodatków na święta. „Konkretów znowu nie poznaliśmy, ale przynajmniej tym razem dyrekcja była dla nas miła i rozmawiała rzeczowo.” – mówią uczestnicy spotkania. „Nie ustaliliśmy niczego konkretnego, bo na to jest jeszcze za wcześnie. „Aby rozmawiać o takich sprawach jak podwyżki, musimy wiedzieć, jaki w przyszłym roku będziemy mieli budżet i ile będą kosztowały bilety.” – dodaje. „Jeżeli będziemy traktowani poważnie, to jest szansa na porozumienie. Na razie strajk nie wchodzi więc w rachubę” – mówią kierowcy MZK. Więcej na: http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3041599.html