Toruń: MZK ma za nic wyrok NSA
Z nielegalnej sprzedaży droższych biletów w autobusach i tramwajach rezygnują kolejne miasta. Toruń nie. – U nas dodatkowo płaci się 50 gr nie za bilet, ale za zasady – wyjaśnia magistracki wydział prawny. W Toruniu bilet w kiosku kosztuje 2 zł, u kierowcy lub motorniczego – 2,5 zł. Taką uchwałę, przygotowaną przez Miejski Zakład Komunikacji, uchwaliła rada miasta w grudniu 2004 r. Tymczasem już w 2003 r., po skardze mieszkańców Stargardu Szczecińskiego, Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że tzw. opłata manipulacyjna jest nielegalna i cena biletu powinna być jednakowa bez względu, gdzie się go kupuje. Po raz pierwszy o sprawie 'Gazeta’ napisała w kwietniu 2005 r. – Po wydaniu werdyktu NSA sprawa pobierania dodatkowych opłat w Toruniu na pewno zostanie przedstawiona radnym miasta, którzy przyjmują uchwały w takich kwestiach – obiecała wtedy Edyta Macieja, ówczesna rzeczniczka Miejskiego Zakładu Komunikacji. Na deklaracjach się skończyło. W maju br. wróciliśmy do tematu. Okazało się, że rajcy – w tym Józef Jaworski, przewodniczący rady miasta i Andrzej Jasiński, szef komisji gospodarki komunalnej i ochrony środowiska, zajmującej się transportem i komunikacją miejską – nic nie wiedzą o wyroku NSA. Obaj jednak obiecali zainteresować się opłatami manipulacyjnymi. Do dziś zdążyli jedynie zasygnalizować problem MZK, który musi napisać projekt nowej uchwały. – Na razie nie ma żadnych konkretów, bo MZK jeszcze nam nie odpowiedział – mówi Jasiński. Więcej w Gazecie Wyborczej: http://miasta.gazeta.pl/torun/1,48723,3632234.html .