Suwałki: Policja interweniowała w PKS-ie
Wszystko z powodu konfliktu związkowców z zarządem spółki. Jak informowaliśmy, część związkowców i władze spółki nie mogą dojść do porozumienia. Dotychczas strony rozwiązywały sporne kwestie w sądzie.
W poniedziałek musiała interweniować policja. Mundurowych wezwał Stanisław Biłda, szef PKSu. Chciał, aby policjanci wyprowadzili z budynku spółki zwolnionego Bogusława Bryndę, szefa jednego ze związków zawodowych. Brynda dostał dyscyplinarne zwolnienie z pracy.
Zarząd zarzucił mu, że szkodzi spółce rozpowszechniając nieprawdziwe informacje o sytuacji finansowej PKSu. Mężczyzna, mimo utraty pracy, nie zrezygnował jednak ze swojej działalności związkowej. Kiedy dowiedział się, że szefostwo PKS organizuje spotkanie związkowców, przybył do siedziby spółki i odmówił opuszczenia budynku, czego żądał Biłda. Wyszedł dopiero w asyście policji.
Teraz zapowiada, że pozwie prezesa o złamanie ustawy o związkach zawodowych. Brynda uważa bowiem, że miał prawo być na spotkaniu. Tymczasem Stanisław Biłda jest zupełnie innego zdania. Prezes twierdzi, że zwolniony związkowiec może co prawda spotykać się z pracownikami, ale poza terenem zakładu pracy.
– Na terenie PKSu przebywać mu nie wolno. Nie możemy pozwolić, aby w miejscu pracy były niezatrudnione osoby. Kto odpowiadałby za ich bezpieczeństwo? – pyta Biłda.
– W imieniu związku pana Bryndy był jego zastępca, więc gremium było odpowiednio reprezentowane – wyjaśnia. Związkowcy uważają, że Brynda był potrzebny, bo jego zastępca nie miał pełni uprawnień szefa związku. Sprawę prawdopodobnie rozstrzygnie sąd. Będzie to kolejny spór sądowy między związkowcami i prezesem.