Starogard Gdański: ciężkie życie „kanara”…
O tym, że praca kontrolera biletów do łatwych i przyjemnych nie należy, wie większość pasażerów. Nieraz dochodzi przecież do konfliktów z kontrolowanymi. To jednak nie jedyny problem, z jakim muszą się mierzyć – czytamy w „Dzienniku Bałtyckim”. Okazuje się, że w niektórych przypadkach, kontrolerzy mają do rozwiązania także innego rodzaju konflikt – z własnym pracodawcą. Jeden z kontrolerów pracujących dla firmy Arsen w Starogardzie Gdańskim poskarżył się, że jest zatrudniony na umowę o dzieło i utrzymuje się z prowizji. A te są wypłacane dopiero wtedy, gdy dłużnicy zapłacą kary, czyli często z dużym opóźnieniem albo wcale. Na dodatek – jak twierdzi, w dokumentacji w siedzibie firmy panuje taki bałagan, że nikt do końca nie wie, ile firma jest jemu winna. Ten sam kontroler dorabia więc jako windykator, a z pieniędzy, które otrzymał od dłużników, zatrzymał 500 zł, bo twierdzi, że tyle firma jest jemu winna. Kierownik starogardzkiego oddziału firmy Arsen, pani Winiewska, uważa jednak inaczej i twierdzi, że kontroler bezprawnie zachował te pieniądze dla siebie. Obie strony zapowiedziały zgłoszenie sprawy do prokuratury. Więcej na: www.dziennikbaltycki.pl