Stalowa Wola: Kilkunastu kierowców chciało sparaliżować komunikację
O mały włos, a siedemnastu kierowcom Miejskiej Komunikacji Samochodowej w Stalowej Woli udało by się sparaliżować komunikację w mieście. O jednej godzinie złożyli podania o urlop na żądanie.
– Wiedziałem, że coś się święci i na szczęście wcześniej przyszedłem do pracy – wspomina dyrektor Antoni Sokołowski. A 'wyświęciło się”to, że siedemnastu kierowców, którzy mieli wyruszyć w trasy na pierwszej zmianie, zjawiło się o godzinie 4.30 rano u dyspozytora i złożyło podanie o urlop na żądanie.
– Odwrócili się na pięcie, wyszli i wszyscy wyłączyli służbowe telefony komórkowe – relacjonuje dyrektor Sokołowski. Wszyscy należeli do związku zawodowego 'Kontra 2000”, najbardziej aktywnie domagającego się znacznych podwyżek pensji. Brak tylu kierowców naraz groził paraliżem miejskiej komunikacji i to w godzinach rannego szczytu.