Sosnowiec: Nowe przystanki już zdewastowane
To była prawdziwa demolka – mówią mieszkańcy osiedla przy ul. Kombajnistów w Sosnowcu. Z nowo postawionych przystanków po ostatnim weekendzie zostały tylko strzępy. Wybite szyby, wyrwane ławeczki i rozkłady jazdy, walające się pod nogami plastikowe butelki, taki obraz zostawili po sobie wandale, którzy w ostatni weekend zdemolowali wiaty autobusowe przy ulicy Kombajnistów i Narutowicza w Sosnowcu.
– Przystanki wyglądają jakby przewinęło się przez nie stado byków – mówi Krystyna Brandys, mieszkanka Sosnowca. – Często czekam tu na autobus, bo odwiedzam córkę, która mieszka niedaleko. Ostatnio jednak wieczorami na autobus odprowadza mnie zięć, bo boję się sama wracać. Nie chciałabym spotkać tych, którzy tak potraktowali przystanki – dodaje Brandys.
Trzy wiaty autobusowe przy ul. Kombajnistów zostały postawione niespełna trzy tygodnie temu, te na Narutowicza mają prawie rok. Zdemolowane zostały w jeden wieczór. Władze Sosnowca do końca roku postawią kilkadziesiąt nowych, obawiają się jednak, że będą to pieniądze wyrzucone w błoto, bo demolowanie przystanków będzie się powtarzać.
Jedna przeszklona wiata z ławeczką dla czekających na autobus kosztuje ok. 6 tys. zł. W zeszłym roku sama wymiana rozbitych szyb na 16 przystankach kosztowała miasto 31 tys. zł. Rafał Łysy z sosnowieckiego magistratu mówi, że za te pieniądze można by wybudować duże szkolne boisko. Dlatego władze miasta szukają sposobu na chuliganów. Prawdopodobnie zatrudnią firmę ochroniarską, która patrolować będzie okolice przystanków i dbać o bezpieczeństwo czekających na autobus.
O zniszczonych przystankach przy ulicy Kombajnistów i Narutowicza sosnowiecka policja nic nie wiedziała. Jak mówi Hanna Michta, rzecznik policji w Sosnowcu, mieszkańcy boją się reagować.
Podwójne szyby montowane na przystankach mają 4 mm grubości, pokrywa się je dodatkową folią, tak aby przy uderzeniu szyba nikogo nie poraniła. Trzeba zadać sobie mnóstwo trudu, żeby taką szybę rozbić.
– Być może gdyby montować na przystankach zwykłe szyby, to przy uderzeniu sprawca mógłby się pokaleczyć i na przyszłość dwa razy pomyślałby zanim cokolwiek zepsuje – mówi Łysy.