Sokółka: bitwa o komunikację miejską
Niewiele brakuje, żeby z sokólskich ulic zniknęły autobusy. Problemy rozpoczęły się we wrześniu ubiegłego roku, kiedy lokalna firma „Krespol” wygrała przetarg ogłoszony przez gminę na świadczenie usług komunikacyjnych. Zwycięzca zaproponował kwotę 1,59 zł za wozokilometr. Jednak przetarg unieważniono, ponieważ jeden z urzędników magistratu nie ogłosił go w Biuletynie Unijnym. „Krespol” okazał się również bezkonkurencyjny w kolejnym przetargu, ale tym razem zaproponował 1,82 zł za wozokilometr. Burmistrz Stanisław Kozłowski nie mógł podpisać umowy, gdyż w budżecie, według nowych stawek zabrakłoby 36 tys. złotych. Na sesji rady miejskiej radni nie zgodzili się na przyznanie dodatkowej kwoty. Wszystko więc wskazywało na to, że od 1 marca nie będzie komu świadczyć usług przewozowych w mieście. Dlatego w ubiegłym tygodniu burmistrz zwołał nadzwyczajną sesję rady. Tym razem radni przegłosowali wniosek uprawniający burmistrza do podpisania umowy z „Krespolem”, która miałaby obowiązywać przez trzy lata. Przyznali również brakującą kwotę. Kozłowski obawia się jednak, że problemy mogą zacząć się na nowo, jeśli tym razem oferent nie zgodzi się na podpisanie umowy. Radni tłumaczyli, że wydając poprzednią decyzję nie chcieli likwidować komunikacji miejskiej – mieli tylko na uwadze przede wszystkim racjonalne dysponowanie gminnymi finansami. Kilku radnych skrytykowało „Krespol” za to, że zależy mu tylko na dotacji, a nie na poprawie usług komunikacyjnych. Ich zdaniem sokólskie autobusy nie są przystosowane do przewozu pasażerów. Prezes firmy „Krespol” nie miał okazji odnieść się do tych zarzutów, ponieważ nie pojawił się na sesji rady miejskiej.