Słupsk: prywatyzacja PKS
Jak informuje Marcin Kamiński na łamach Dziennika Bałtyckiego (16.02.2005) – słupskie Przedsiębiorstwo Komunikacji Samochodowej chce kupić aż 6 firm. 15 lutego zakończyło się pierwsze posiedzenia komisji do spraw prywatyzacji słupskiego PKS. Jak na razie tylko jedna ze złożonych ofert spełnia wszystkie wymagania i jednogłośnie przeszła do drugiego etapu rozmów. W szranki stanęły: Orbis Transport, Connex, Przedsiębiorstwo Inwestycyjne Gazotech. Wszystkie z Warszawy. Oprócz tego oferty złożyły również PKS z Wejherowa, PKS Rami z Ustki oraz osoba fizyczna – Halina Strawińska z Trójmiasta. – Czterem inwestorom komisja wyznaczyła czternastodniowy termin na uzupełnienie brakujących dokumentów – wyjaśnia Anna Dyksińska, rzecznik prasowy wojewody pomorskiego. – Jedna z ofert decyzją komisji została odrzucona. „Dziennik” dowiedział się jednak z dobrze poinformowanych źródeł, że bezkonkurencyjna okazała się oferta warszawskiej firmy Connex, potentata w branży przewozowej. Proces prywatyzacyjny przewoźnika trwa już pięć lat. Wszystkie działania zmierzające do jego sprzedania palą na panewce z powodu… związków zawodowych. Dlaczego? Bo jak twierdzą związkowcy żaden z przyszłych inwestorów ani zarządców nie podobał się i kosztem załogi chciał się dorobić. – Chcemy, żeby nas sprzedano dopiero, kiedy będzie ustanowiony nowy rząd, czyli po wyborach – mówi Marian Saweluk, przewodniczący Solidarności w słupskim PKS. – Teraz gra jest nieczysta. Jeśli nie, może się to skończyć nawet strajkiem. W ubiegłym roku w referendum zakładowym pracownicy odrzucili ofertę słupskiego biznesmena Andrzeja Dębowskiego, podobnie stało się z ofertą Haliny Strawińskiej, przedsiębiorcy z Gdyni oraz PKS Sieradz. Słupski zakład zatrudnia 385 osób i przewozi pasażerów 150 autobusami na liniach regionalnych i ogólnopolskich. Więcej na www.dziennikbaltycki.pl