Skrzynki: Tragiczny wypadek w Skrzynkach
Śmierć na miejscu poniósł 30-letni kierowca Forda Ka, który zderzył się wczoraj przed godziną 10 z autobusem kórnickiej komunikacji miejskiej. Pasażerom, którzy jechali z Poznania do Kórnika nic się nie stało. Wypadek, który wydarzył się koło Skrzynek, spowodował gigantyczny korek na trasie z Poznania do Kórnika. Policja kierowała ruch objazdami.
– Jechałem wolno najwyżej 50 kilometrów na godziną – mówi roztrzęsiony kierowca autobusu. – Nagle z przeciwległego pasa ruchu wyjechało auto, wprost pod maskę mojego autobusu. To były ułamki sekundy. Nie mogłem nic zrobić, lekko odbiłem kierownicę w lewo i skierowałem autobus na pobocze.
Ciężki pojazd wypełniony około 40 pasażerami pchał przed sobą po poboczu forda przez kilkanaście metrów, co widać było doskonale na zmarzniętej ziemi. Zakleszczone pojazdy zatrzymały się na przydrożnym drzewie. Samochód osobowy był całkowicie zmiażdżony, wewnątrz pojazdu został jego kierowca. Strażacy, którzy zostali wezwani na miejsce nie mogli od razu wydobyć ciała. Udało się to dopiero po rozłączeniu zakleszczonych pojazdów.
Jak powiedział nam kierowca autobusu na nitce trasy katowickiej prowadzącej do Poznania w pobliżu miejsca wypadku stał uszkodzony samochód ciężarowy. Nie można wykluczyć, że to podczas manewru omijanie stojącej ciężarówki, kierowca forda nie opanował pojazdu i wpadł na przeciwległy pas ruchu.
Po wypadku momentalnie utworzył się gigantyczny korek. Sznur stojących samochodów sięgał kilku kilometrów. Policjanci ściągnęli na miejsce wypadku ekipę remontującą drogę, kilka kilometrów dalej. Robotnicy mieli ze sobą olbrzymią migającą tablicę świetlną ostrzegającą o zbliżaniu się do niebezpiecznego miejsca.
Po wypadku policja musiała kierować samochody objazdem.
– Podróżując w takich warunkach atmosferycznych zawsze trzeba zachować szczególną uwagę – mówi Józef Klimczewski, naczelnik Sekcji Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu. – Szczególnie, jadąc przez zalesione tereny, gdzie nawierzchnia może być zmrożona.