Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Skarżysko-Kamienna: Ostatnie tygodnie PKS-Iwopol

infobus
02.03.2007 13:27

Większość z kilkudziesięcioosobowej załogi skarżyskiej spółki PKS-Iwopol, pozostającej w likwidacji złożyło pozwy w sądzie pracy o wypłatę zaległych pensji i innych należności. Z końcem lutego i marca pracownikom kończą się okresy wypowiedzeń. Starachowicki PKS zaproponował pracę kierowcom i mechanikom. W styczniu bieżącego ogłoszona została likwidacja spółki PKS-Iwopol w Skarżysku-Kamiennej, z większościowym udziałem prywatnej firmy. Wcześniej sąd nic zgodził się na upadłość, głównie z uwagi na bardzo niską wartość pozostałego majątku. Pracownicy nie mają już złudzeń. To koniec. Od grudnia są na wypowiedzeniach umów o pracę. Chcą tylko odzyskać zaległe im pensje i odprawy. Ostatnio z kierowcami i mechanikami spotkał się Władysław Gościński, prezes PKS w Starachowicach. Zaproponował im przejście do starachowickiej firmy przewozowej, która działa bardzo prężnie. – Moja pierwsza propozycja padła w lipcu ubiegłego roku. Wtedy prezesem został tu pan Polakowski, a ja byłem prokurentem. Dawałem za skarżyski tabor 500 tys. zł i chciałem przejąć wszystkich kierowców i mechaników ze Skarżyska. Ale wyjątkowo ciężko rozmawiało mi się z właścicielem. Nie zgodził się na nasze wejście do Skarżyska. Wiele rzeczy, które wtedy zobaczyłem w Skarżysku bardzo mnie zaskoczyło – mówi W. Gościński. – A ja kiedyś tam pracowałem, gdy Starachowice były oddziałem tamtego PKS-u -dodaje. W obecnej sytuacji obsługa wielu linii autobusowych PKS-Iwopol została zaniechana z powodu braku sprawnych autobusów, pieniędzy na paliwo i kierowców. „Jeszcze trochę jeździmy. Co zarobimy z biletów, to bierzemy na paliwo. Zdajemy sobie sprawę, że niejako zarabiamy też na nasze pensje”–twierdzi kierowca PKS-Iwopol, będący w okresie wypowiedzenia umowy o pracę. – „Mieliśmy spotkanie z szefem PKS w Starachowicach. Ludzie nie wiedzą, co robić. Tu muszą wytrwać do końca okresu wypowiedzenia. Zastanawiają się nad przejściem. I wszyscy mają sprawy w sądzie o wypłatę wynagrodzeń. W moim przypadku zakład zalega mi ponad 1000 zł”. Jednak zdaniem prezesa Gościńskiego czas działa na niekorzyść. Teraz jestem w stanie przejąć 20 kierowców i kilku mechaników, mając zamiar przejąć linie, które jeszcze obsługuje skarżyski PKS. Ale aby mi się to udało tamta firma musi zrezygnować z obsługi, bym ja mógł się starać o zezwolenia w starostwie czy w urzędzie marszałkowskim. Raz zaniechaną linię jest bardzo trudno odzyskać. Zaraz wchodzi w to miejsce prywatny przewoźnik, albo ludzie zapominają o niej szybko – uważa prezes W. Gościński. – Przede wszystkim żal jest mi załogi. Ludzie spędzili tam wiele lat, a teraz w zakładzie siedzi likwidator. Wiem, że jeszcze w lutym ma być Walne Zgromadzenie. Gdyby była wola skrócenia pracownikom okresów wypowiedzeń o miesiąc, to ja jestem zainteresowany wejściem do Skarżyska i przejęciem pracowników z dnia na dzień. Ale powtarzam, że czas działa na niekorzyść – twierdzi zarządzający PKS-em w sąsiednich Starachowicach.