Serbska tragedia
W dniu 22 lipca 2008 roku minie rok od tragedii do jakiej doszło we Francji. Autokar wiozący polskich pielgrzymów spadł w przepaść –zginęło 26 osób. Także 18 lipca b.r. minie 11 dni od kolejnego wypadku polskiego autobusu. W Serbii zginęło sześć osób wracających do Polski z wczasów w Bułgarii. Kilkadziesiąt zostało rannych. Opisując ubiegłoroczną tragedię napisałem, że jeszcze przez kilka, może kilkanaście tygodni będzie o niej głośno w mediach, potem sprawa przycichnie i tylko rodziny i najbliżsi ofiar zapamiętają dzień 22 lipca 2007 roku jako jeden z najtragiczniejszych, a może najtragiczniejszy dzień w swoim życiu. Nie pomyliłem się. Ani w tej kwestii, ani także w tej, że bezpieczeństwo polskich turystów pozostawia wiele do życzenia. Jeszcze w ubiegłym tygodniu koncepcja niniejszego tekstu była daleko inna. Zmienił ją piątkowy ranek –kolejny autokar wylądował w rowie. I nie chcę tu rozpamiętywać, po raz kolejny, przyczyn tego wypadku, choć są one bardzo ważne, zrobiły to jednak inne serwisy informacyjne. Zadecydował błąd człowieka –kierowcy piętrowego autokaru, który, jak twierdzi jego zmiennik, dopiero uczył się jeździć trzyosiowym Skylinerem. Za swój jeden nierozważny ruch może on zapłacić karę bardzo wysoką, i tak niektórzy powiedzą, że w żaden sposób nie odzwierciedlającą skutków tego zdarzenia. W ubiegłym roku, kilkanaście dni po wypadku pod Grenoble, miałem okazję rozmawiać z ówczesnym Głównym Inspektorem Transportu Drogowego –Pawłem Usidusem, który zapowiadał zmiany. Usłyszałem wtedy, że zmienią się przepisy, zwiększy się liczna kontrolerów, zmieni się system szkolenia kierowców. Owszem, zmiany były. Zmieniła się ekipa rządząca, zmienił się Główny Inspektor Transportu Drogowego. Kilkanaście godzin po wypadku w Serbii włączyłem telewizor i usłyszałem, że ITD brakuje kontrolerów, że trzeba zmienić system szkolenia kierowców i polskie przepisy. Ot też mi nowość. Czy coś w tych kwestiach się zmieni. Zapytamy w ITD. Polskie autobusy to niejednokrotnie <<jeżdżące „trumny”na kółkach, sypiące się, z niesprawnymi układami kierowniczymi, hamulcowymi, pordzewiałym nadwoziem, dziurami w dachu>>- to słowa Pawła Usidusa. Czy piętnastoletni Neoplan też był taką „trumną”. Dla sześciu osób niestety tak…Czy powinniśmy w takim razie zadać, po raz kolejny, pytanie: co zrobić aby w przyszłości uniknąć takich tragedii? Może i tak. Ale czy znajdziemy na nie odpowiedź? Człowiek jest istotą niedoskonałą –to wiadomo nie od dziś –i dopóki będzie prowadził autobusy, dopóty wypadki będą wkalkulowane w ryzyko. Mnie nasuwa się inne pytanie. Czy kierowca tego autobusu powinien odpowiadać z tego samego „paragrafu”co drogowi przestępcy, którzy świadomie wyprzedzając na trzeciego doprowadzają do śmierci kilku osób? A takich zdarzeń na polskich drogach jest multum. I penie historia znów się powtórzy…Kilka dni jeszcze będzie o sprawie głośno, a petem szum ucichnie, życie potoczy się swoim torem.
Z kronikarskiego obowiązku dodajmy, że trzyosiowym autobusem Neoplan Skyliner, podróżowało blisko 70 osób. Do wypadku doszło w dniu 11 lipca br. około godziny 6:30 w pobliżu serbskiej miejscowości Novy Sad. Autokar na skutek „złapania pobocza”lewym kołem wpadł do rowu i przewrócił się na bok. Zginęło 6 osób, 38 zostało rannych. Większość poszkodowanych wróciło już do Polski rządowym samolotem.
Sprawę wypadku polskiego autokaru prowadzą prokuratury –serbska i bielska. – Na razie skupiliśmy się – i to zostało wykonane – na zabezpieczeniu dokumentacji, dotyczącej zorganizowania wypoczynku, by można było ustalić, czy istnieją nieprawidłowości po stronie biura turystycznego, przewoźnika oraz ewentualnie innych osób, które mają znaczenie dla prawidłowości zorganizowania wyjazdu –powiedziała PAP Katarzyna Kuklis z prokuratury w Bielsku-Białej.
Redakcja portalu TransInfo łączy się w bólu z rodzinami ofiar wypadku.