Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Rząd o autostradach

infobus
23.01.2006 09:46

100 miliardów złotych do 2013 r. na budowę dróg i autostrad – to bardzo ambitny plan rządu Kazimierza Marcinkiewicza, który premier ogłosił wczoraj w Strykowie pod Łodzią.
Premier z ministrem transportu i budownictwa Jerzym Polaczkiem przyjechali wczoraj na budowany odcinek autostrady A2 (Konin – Stryków) w pobliżu planowanego skrzyżowania z autostradą A1. Inwestycja ma półroczne opóźnienie i prawdopodobnie pierwsi kierowcy pojadą nią dopiero latem. Jest budowana z unijnych i budżetowych pieniędzy.
Marcinkiewicz z delegacją stanęli na jednym z wiaduktów. – Z autostradami jesteśmy jeszcze w polu, ale zmieniając koncepcję, nadrobimy zaległości – obiecywał premier. I pokazywał, jak szybko będą postępowały prace. – W 2009 r. do granicy niemieckiej 360 km pokonamy w niespełna trzy godziny. W 2010 r. 100 km do Warszawy przejedziemy w 40 minut, a podróż do Gdańska, czyli 300 km, zajmie trochę ponad dwie godziny.
I podkreślił wyższość systemu finansowania budowy dróg z budżetu nad koncesjami. – Odcinek ze Strykowa do Konina jest budowany dużo szybciej, bo systemem budżetowym. Zaś autostrada z Nowego Tomyśla do Świecka, mimo że rozpoczęła się wcześniej przez koncesjonariusza, powstanie później. Będziemy zwracali się do niego o przyspieszenie prac.
Stwierdził, że zmiana sposobu finansowania budowy dróg to „niezbędna rewolucja”. – By wreszcie prywatne firmy nie trzymały państwa za gardło – tłumaczył premier. – Do tego będziemy pilnowali, jak są realizowane dotychczasowe umowy koncesyjne.
Premier zapowiedział, że w tym roku oddanych ma być 200 km autostrad i poprawiona nawierzchnia na 2 tys. km innych dróg.
Minister Polaczek: – W tym roku chcemy wydać wszystkie środki. Nie tak jak w ubiegłym, gdy wykorzystano zaledwie 60 proc. pieniędzy. Chcemy, by już za rok Polska była jednym wielkim placem budowy.
Do 2013 r. na budowę dróg i autostrad ma być wydanych w sumie 100 mld zł. Drogi będą budowane w systemie budżetowym i potem obsługiwane przez państwo. Pieniądze będą pochodziły z budżetu państwa, pożyczek i zaplanowanego na lata 2007-13 budżetu Unii Europejskiej (20 mld euro).
W tym roku (9,2 mld zł) najwięcej pieniędzy ma pochodzić z Krajowego Funduszu Drogowego (33 proc.), Unii (26 proc.), pożyczki z EBI i BŚ (25 proc.), z budżetu (16 proc.).
W latach 2007-09 na drogi ma być wydane 38 mld zł. Największy udział będą miały pieniądze unijne (36 proc.) i z KFD (20 proc.). W latach 2010-13 wydatki na drogowe inwestycje wyniosą 51 mld zł, z tego połowa pochodzić ma z UE.
Problem w tym, że huczne zapowiedzi dotyczące wydania na drogi 20 mld euro z budżetu UE na lata 2007-13 są przedwczesne. Nadal nikt nie wie, ile pieniędzy może pójść na drogi w ramach unijnej pomocy, bo rząd nie przyjął jeszcze „Projektu układu programów operacyjnych i priorytetów na lata 2007-13”. A to ten dokument precyzuje, ile pieniędzy z funduszy strukturalnych trafi na drogi, ile na kolej, a ile dla przedsiębiorców i na szkoły. Rząd miał zatwierdzić dokument w środę, ale nie miał na to czasu.
Wiadomo, że większość pieniędzy z UE w latach 2007-13 ma trafić na inwestycje w infrastrukturę – to zapowiadała minister rozwoju regionalnego Grażyna Gęsicka zaraz po objęciu teki. Ale czy aż 20 mld euro uda się wygospodarować tylko na drogi (infrastruktura to również łącza internetowe, kolej), nikt nie wie.
Według Marcinkiewicza zaprezentowany plan budowy autostrad jest realny, pod warunkiem że Sejm przyjmie nową ustawę o zamówieniach publicznych.
Tego optymizmu nie podziela Tadeusz Jarmuziewicz odpowiadający za infrastrukturę w gabinecie cieni Platformy Obywatelskiej. – Cztery miesiące po wyborach rząd ma dopiero plan, zamiast go już realizować – punktuje Jarmuziewicz. – Nikt nie powiedział konkretnie, ile zbuduje w poszczególnych latach kilometrów dróg. Mamy wyliczenia na ten rok, potem na 2009 i 2013. To wygodne, bo dzięki temu zawsze będzie można powiedzieć, że nadrobimy zaległości w następnych latach.
Polityk PO kwestionuje też pomysł całkowitego odejścia od systemu koncesyjnego i nazywa go rodzajem „nacjonalizaji gospodarczej”. – A co z ogłoszonymi już przetargami w systemie koncesyjnym na A1 czy A2 – pyta. – Ich zerwanie oznacza, że ten rok rząd odda walkowerem. Nie zostanie rozpoczęta żadna nowa inwestycja, a jedynie dokończone stare.
Plany nowego rządu w sprawie autostrad przyćmiły zamierzenia poprzedników. W połowie 1992 r. Ministerstwo Transportu i Gospodarki Morskiej opracowało pierwszy program budowy autostrad. Przewidywał zbudowanie w ciągu 15 lat dróg o łącznej długości 1961 km.
Przy zapowiedziach PiS nawet tak wyśmiewany program byłego wicepremiera Marka Pola jawi się jako realna propozycja. Pol przedstawił ponad cztery lata temu program, który zakładał, że do roku 2005 wybudowane zostanie 550 km autostrad (w tym ok. 150 km przejdzie gruntowną przebudowę), a kolejne 500 km będzie w trakcie budowy. Do tego miało dojść 200 km nowych i przebudowanych dróg ekspresowych.
Gdy Pol ogłaszał swój program, mieliśmy ok. 360 km autostrad. Stan na koniec roku 2005 r. to… 569 km.
Premier Marcinkiewicz zachęca jednak, by co roku sprawdzać, czy rząd zrealizował swoje plany „co do metra autostrady”.
Priorytetu rządu
• budowa autostrady A1 do 2010 r.
• kontynuacja budowy autostrad A2 i A4
• budowa drogi ekspresowej S3 (Szczecin – Gorzów – Zielona Góra – Legnica)
• budowa drogi ekspresowej S19 (Suwałki – Białystok – Lublin -Rzeszów)
• rozpoczęcie prac przygotowawczych do budowy drogi ekspresowej S8 (Wrocław – Łódź – Warszawa)
Stan dróg na dziś i plany rządu
Rok 2005 – 569 km autostrad i 240 km dróg ekspresowych
Rok 2006 – 743 km autostrad i 261 km dróg ekspresowych
Rok 2009 – 1072 km autostrad i 843 km dróg ekspresowych
Rok 2013 – 1729 km autostrad i 1800 km dróg ekspresowych