Ruda Śląska: Bez naklejki możesz palić na przystanku
Pod wiatami przystankowymi w Rudzie Śląskiej na razie można palić do woli. Strażnicy nie wystawiają mandatów, bo poznikały naklejki z zakazem palenia. Ruda Śląska wprowadziła strefy wolne od dymu tytoniowego w połowie października zeszłego roku, jako pierwsze miasto w aglomeracji śląskiej. W ten sposób dołączyła do Poznania, Rzeszowa, Gdańska, Lublina, Elbląga, Torunia i Bielska-Białej, które już wcześniej wprowadziły takie uchwały. Domagali się tego sami mieszkańcy, którzy narzekali, że muszą wdychać dym tytoniowy w oczekiwaniu na autobus czy tramwaj.
W Rudzie Śląskiej zakaz palenia oprócz ponad 150 wiat przystankowych objął też place zabaw dla dzieci. Niesfornych palaczy mieli pilnować strażnicy miejscy. Groził im mandat od 50 do 500 zł. – Codziennie rano czekam na autobus. Nie widziałem, żeby kiedykolwiek strażnicy przyjechali i kogoś ukarali. A ludzie palą na przystankach przez cały czas – opowiada mieszkanka Rudy Śląskiej, którą spotykamy na jednym z przystanków w Chebziu. – O zakazie słyszałem, ale jeszcze nikt nie zwrócił mi uwagi. Zresztą nie stoję pod wiatą, tylko dobry metr dalej – broni się Tadeusz Dańczak, dopalając papierosa w oczekiwaniu na autobus.
Andrzej Nowak, rzecznik strażników miejskich w Rudzie Śląskiej, przyznaje, że do tej pory tylko kilka osób zostało ukaranych mandatami. – Na początku ludzie o nowych przepisach nie słyszeli, dlatego upominaliśmy i tłumaczyliśmy, że taki zakaz obowiązuje. Sięgaliśmy po druczek, jeśli ktoś się awanturował i był wulgarny – tłumaczy Nowak.
Teraz strażnicy przestali karać palaczy z innego powodu. Okazało się, że ludzie zaczęli zdzierać z wiat naklejki informujące o zakazie palenia. – W uchwale jest zapis, że wszystkie miejsca, gdzie obowiązuje zakaz, muszą być oznaczone napisem i specjalnym znaczkiem. Trudno kogoś karać, kiedy nie ma takiej informacji – mówi rzecznik.
– Rzeczywiście ludzie zaczęli złośliwie zrywać znaczki. Może pomogły też warunki atmosferyczne. Było wilgotno i część naklejek podpadała. Czekamy na poprawę pogody. Od marca firma, która porządkuje wiaty, będzie zobowiązana zadbać o to, żeby znaczki były na bieżąco uzupełniane. Zastanowimy się też, czy zamiast naklejek po prostu nie malować zakazu. Wtedy strażnicy będą mogli wystawiać mandaty – zapewnia Tomasz Kulpok z rudzkiego magistratu.