PTS w Krakowie: stan przygotowań
Piątkowy pożar testowanego pod Bydgoszczą Solbusa odbił się echem w Krakowie i sprawił, że odżyła dyskusja na temat wyników ubiegłorocznego przetargu na obsługę wybranych miejskich linii autobusowych. Przypomnijmy, że do konkursu stanęło pięciu oferentów:
Konsorcjum MPK-Łódź Sp. z o.o. i PKS Myślenice Sp. z o.o.
MOBILIS Sp. z o.o.
Konsorcjum MPK Serwis Sp. z o.o. i Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego S.A.
Dolnośląskie Linie Autobusowe Sp. z o.o.
Konsorcjum Przedsiębiorstwa Transportu Samochodowego S.A. i Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej Chojnice Sp. z o.o.
Organizator przetargu, Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie, oceniał oferty w oparciu o dwa kryteria: cenę oraz procentowy udział taboru zasilanego gazem ziemnym lub wyposażonego w napęd hybrydowy. Najniższą stawkę zaproponowało konsorcjum MPK Serwis Sp. z o.o. i MPK S.A. Natomiast najwyżej została oceniona oferta konsorcjum Przedsiębiorstwa Transportu Samochodowego S.A. i Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej Chojnice Sp. z o.o., które zobowiązało się do świadczenia usług wyłącznie nowoczesnymi autobusami napędzanymi gazem LNG. Pojazdy miała dostarczyć fabryka z Solca Kujawskiego.
Przedsięwzięcie od początku uznano za ambitne, lecz ryzykowne. W Polsce nikt do tej pory nie podjął się podobnego wyzwania, brak było doświadczeń i skali odniesienia. Pojawiły się wątpliwości, czy Solbus zdoła na czas wyprodukować i homologować autobusy. Obawy co do losów zamówienia nasiliły się na początku roku 2010, kiedy stało się oczywiste, że PTS Kraków i PKS Chojnice nie będą w stanie terminowo rozpocząć świadczenia usług. Pod koniec marca okazało się, że autobusy zwycięzcy przetargu zwiększyły opóźnienie o kolejne miesiące.
Henryk Kamski, zastępca dyrektora ZIKiT do spraw transportu zbiorowego poinformował nas 21 kwietnia, że w związku z niewywiązaniem się ze zobowiązań wobec Konsorcjum zostaną wyciągnięte konsekwencje zapisane w umowie. Jeśli zwycięzca przetargu ostatecznie nie rozpocznie świadczenia usług, przewozy na trasach, które miały być przez niego obsługiwane będą realizowane przez MPK. Taki stan rzeczy utrzyma się do momentu podjęcia ewentualnej decyzji o rozpisaniu nowego przetargu. Zdaniem Henryka Kamskiego obecna sytuacja nie ma wpływu na realizację budżetu Gminy Miejskiej Kraków, ponieważ stawki obowiązujące obecnego przewoźnika są zbliżone do tych, które miało stosować konsorcjum PTS Kraków/PKS Chojnice.
Marek Gancarczyk, rzecznik prasowy MPK przyznaje, że przedsiębiorstwo rozważało zakup autobusów hybrydowych, jednak pomysł upadł, ponieważ żaden z producentów nie mógł zagwarantować realizacji zamówienia przed końcem grudnia 2009. Ostatecznie najstarszy krakowski przewoźnik mierząc siły na zamiary skalkulował cenę na poziomie niższym od oferty PTS/PKS Chojnice o 1 142 540 zł i zaoferował pojazdy napędzane silnikami spełniającymi wymagania normy EEV –następczyni EURO 5. Jak się okazało, nie wystarczyło to do uzyskania przewagi nad konkurencją.
Karol Koneczny, dyrektor do spraw ekonomicznych i wiceprezes Przedsiębiorstwa Transportu Samochodowego przyznaje, że sytuacja związana z przetargiem jest skomplikowana. Jednocześnie zapewnia, że zasadnicze cele Konsorcjum: zrealizowanie kontraktu mimo pojawiających się przeszkód oraz ochrona prawie tysiąca miejsc pracy nie ulegają zmianie. Tłumaczy, że zasadniczą przeszkodą uniemożliwiającą były trudności z uzyskaniem zwolnienia z obowiązku homologacji pojazdów, oraz pozwolenia na budowę stacji tankowania LNG. Doszły do tego trudne, zimowe warunki atmosferyczne, które praktycznie uniemożliwiły prowadzenie prac przygotowawczych na terenie bazy PTS. Na dodatek po 1 kwietnia została automatycznie przedłużona o kolejnych sześć miesięcy umowa pomiędzy ZIKiT i MPK. Konsorcjum PTS Kraków/PKS Chojnice planowało kolejny termin rozpoczęcia realizacji kontraktu na 1 czerwca 2010, jednak ZIKiT nie wyraził zgody na podpisanie stosownego aneksu do umowy.
Pożar Solbusa który miał miejsce podczas wewnętrznych jazd próbnych wprowadził sporo zamieszania w mediach i –nomen omen –podniósł temperaturę dyskusji o przetargu. Kwestionuje się bezpieczeństwo pojazdów rodem z Solca Kujawskiego podejrzewając że tworzywa, którymi wykończono wnętrze pojazdu zapalały się i płonęły ze zbytnią łatwością. Z drugiej strony wielu komentatorów pomija fakt, że ten wypadek dowiódł, iż instalacja gazowa i ciśnieniowe zbiorniki LNG nie stanowią wielkiego zagrożenia. Mimo skrajnie niekorzystnych warunków: wysokiej temperatury i bezpośredniego oddziaływania płomieni nie doszło do eksplozji gazu.
Wielka szkoda, że nie możemy przedstawić komentarza firmy Solbus. Nikt z zarządu nie odpowiedział na pytania zawarte w mailach wysłanych na adres sekretariatu 5 i 25 kwietnia, tymczasem trudno sobie wyobrazić, aby obecne wydarzenia pozostały bez wpływu na sytuację producenta. PTS uzależnia zakup Solbusów od wniosków komisji badającej przyczyny zapalenia autobusu. Wycofanie się zamawiającego postawiłoby solecką fabrykę w bardzo trudnym położeniu.
PTS i PKS Chojnice zaryzykowały i ponoszą konsekwencje swojej decyzji. Ponosi je również ZIKiT, który najwyraźniej nie potrafił, podobnie jak zwycięzcy przetargu, docenić ryzyka związanego z zamiarem budowy od podstaw floty gazowców i infrastruktury niezbędnej do ich eksploatacji. Gdyby było inaczej, organizator przetargu mógł zawrzeć w Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia bardziej restrykcyjne kryteria oceny zdolności oferenta do realizacji kontraktu.
Wydaje się, że możliwe są dwa scenariusze rozwoju sytuacji. Pierwszy, optymistyczny, zakłada koniec kłopotów PTS/PKS Chojnice, wyjazd na linie w pierwszym możliwym terminie i osiągnięcie porozumienia z ZIKiT w sprawie wysokości kar i sposobu ich zapłaty. Drugi, pesymistyczny ziści się, jeśli dojdzie do wypowiedzenia umowy i szybkiej egzekucji kar umownych. Wtedy może się okazać, że zarówno firmy tworzące konsorcjum, jak i dostawca autobusów znajdą się w sytuacji zagrażającej ich dalszej działalności.
Pozostaje mieć nadzieję, że wszystkim stronom uda się osiągnąć kompromis a losy tego zamówienia skłonią do głębokiej refleksji i ostrożności organizatorów i oferentów kolejnych przetargów, nie tylko w Krakowie.