Pszczyna: kierowca PKS uniewinniony
Kierowca PKS z Pszczyny, który został ukarany mandatem za to, że w celu zabrania pasażerów z przystanku nie wjechał do zatoczki, został uniewinniony przez sąd grodzki – czytamy na łamach „Dziennika Zachodniego”. Na nic było tłumaczenie, że przy żadnym przystanku przy Wodzisławskiej nie ma zatoczek. Można wprawdzie zjechać na pobocze, ale to jest dziurawe i przy opadach deszczu pełne głębokich kałuż, a więc zjazd na pobocze równałoby się z ochlapaniem pasażerów. Tak było właśnie feralnego dnia w lipcu 2005 r. „Wygrałem.” – zadzwonił ucieszony wyrokiem kierowca do redakcji „Dziennika Zachodniego”. „Ale proszę napisać, żeby coś zrobili z tymi zatoczkami w Pszczynie. My, kierowcy autobusów, mamy świadomość tego, że zatrzymując się na jezdni, która ma tylko jeden pas do jazdy w jednym kierunku, tamujemy ruch. Ale kiedy zjechanie na pobocze grozi ochlapaniem pasażerów, wybieramy chyba mniejsze zło. Tylko że czasem może to skończyć się dla nas mandatem.” – zaznaczył.