Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Przemyśl: MZK zapłaci za patent?

infobus
04.03.2006 22:28
Do Miejskiego Zakładu Komunikacji w Przemyślu wpłynął pozew sądowy, który totalnie zaskoczył obecny zarząd. Były prezes, za którego rządów kilkanaście autobusów zaadaptowano na gaz ziemny, chce żeby spółka zapłaciła mu za prawa autorskie do tego rozwiązania.
– Były prezes Marian Kołodziej był inicjatorem przeróbek autobusów na gaz ziemny – mówi Jerzy Uziembło, obecny szef MZK i oburza się – Oczywiście nie informował nikogo o tym, że w czasie, kiedy w naszych autobusach wykonywano przeróbki on już starał się o patent na ten wzór użytkowy.
Teraz Marian Kołodziej żąda by MZK zapłacił prawie 170 tysięcy złotych za korzystanie z tego rozwiązania technicznego w latach 2001-2005, a także żeby spółka płaciła prawie 34 tys. zł za każdy kolejny rok, w którym zmodernizowane autobusy będą jeździć po ulicach. Były prezes MZK wyjaśnia, że spółka dzięki modernizacji autobusów na różnicy cen gazu i oleju napędowego oszczędza kolosalne pieniądze. Jak obliczył w samym zeszłym roku wyniosły one około 700 tys. złotych. Poza tym na adaptacji autobusów zyskało także środowisko naturalne. Były prezes tłumaczy dlaczego właśnie teraz, po paru latach od przeprowadzenia modernizacji pojazdów upomniał się o pieniądze za prawa autorskie. – Właścicielem wzoru użytkowego jest krakowskie Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Komunikacji. Autorami jest trzech naukowców i ja. Znalazłem się w zespole bo znam się na autobusach. Pracowaliśmy nad tym opracowaniem 6 lat, był to ogromny wysiłek. Dzięki temu Przemyśl był pierwszym miejscem w kraju, gdzie zaczęły jeździć takie autobusy. Za swoją pracę zespół konstruktorów nie otrzymał wynagrodzenia. Zanim rozwiązanie zostało opatentowane minęło parę lat, a teraz MZK nie chce zapłacić. Poproszono mnie, więc o wystąpienie w imieniu całego zespołu o pieniądze za prawa autorskie. Chcemy tylko uzyskać pieniądze za naszą ciężką pracę. Sprawę rozstrzygnie sąd – mówi Kołodziej.
Obecny prezes spółki Jerzy Uziembło uważa jednak, że pozew jest nieuzasadniony – Pan Kołodziej zlecił adaptację autobusów krakowskiemu SIiTK. Stowarzyszenie wraz z dwoma krakowskimi firmami usługę wykonało, a MZK za nią zapłacił. Więc jeśli Marian Kołodziej chce otrzymać pieniądze to powinien zwrócić się właśnie do SIiTK bo sprzedający ma obowiązek rozliczać się z właścicielami wzorów – tłumaczy Uziembło i dodaje, że wyliczenia byłego prezesa są złe. Nie bierze pod uwagę tego, że rozwiązanie, na które ma patent przynosi spółce nie tyle zysk co straty. Przerobienie każdego z 15 autobusów w latach 1996-97 kosztowało 35-40 tys. złotych, a w dodatku autobusy się psują. – Mamy problem bo np. głowice pękają jak szklanki i musimy wydawać pieniądze na wymianę części – mówi Uziembło i stwierdza – MZK było poletkiem doświadczalnym, na którym testowano nowe rozwiązanie techniczne, więc to właśnie nam powinno się zapłacić i zwrócić koszty, jakie przez to ponosimy.
Zarząd MZK zapowiada, że zwróci się do prokuratury bo uważa, że były prezes podejmował decyzje, które w efekcie zaszkodziły spółce. – Prezes przekroczył granice przyzwoitości. Był dyrektorem zakładu budżetowego, a równocześnie reprezentował SIiTK. I są dowody na to, że bardziej działał na korzyść stowarzyszenia – mówi Uziembło.
Na te zarzuty były prezes odpowiada – To nie ja podejmowałem decyzję, że należy modernizowac autobusy. Zadecydował o tym urząd miasta.