Prywatni kontrolerzy w Warszawie
Do warszawskich środków komunikacji miejskiej, organizowanej przez Zarząd Transportu Miejskiego, czyli ZTM, wkroczyli kontrolerzy prywatnej firmy. Od połowy marca mogą sprawdzać bilety w metrze, tramwajach i autobusach. Przetarg na kontrolę biletów nie miał w Warszawie szczęścia, podobnie zresztą jak podpisanie umowy z firmą, która go wygrała. Ostatecznie kontrolerzy krakowskiej firmy Zet-Ka zaczęli pracę 18 marca. Mogą sprawdzać bilety, nakładać kary za jazdę bez biletu i egzekwować ściągalność mandatów. Jeżeli pasażer bez biletu nie chce opłacić kary, lub dobrowolnie okazać dokumentu stwierdzającego tożsamość, mogą go zatrzymać do czasu przybycia Policji. Opłaty można wnosić w biurze firmy, które jest czynne od 8 do 16 i mieści się przy ul. Kierbedzia 4 (okolice Zajezdni „Chełmska”). Tam też należy zgłaszać wszelki sprawy sporne. Oprócz tego otworzono punkt obsługi klienta na stacji Metro Świętokrzyska, czynny od 8 do 19. Kontrole w pojazdach będą częstsze, bo poza Zet-ką, zatrudniającą 60 kontrolerów, pasażerów nadal może sprawdzać 90 pracowników ZTM. Punkty ZTM – u mieszczą się tak jak dotychczas przy ul. Pstrowskiego, w kasach przy ul. Senatorskiej i na stacji Metra Ratusz. Odwołania od decyzji „kanarów” i skargi na ich prace nadal należy zgłaszać do ZTM – u. Nowością jest zlikwidowanie tzw. „blach” z numerem. Znakiem rozpoznawczym kontrolerów są identyfikatory.
Prywatne firmy kontrolerskie działają w kilku miastach w Polsce, m.in. Krakowie, Wrocławiu, Łodzi, Gdańsku, czy Szczecinie. Władze Warszawy liczą, że dzięki zatrudnieniu prywatnej firmy wzrosną wpływy do kasy miasta z kar i ze zwiększonej sprzedaży biletów. Wcześniej często zdarzało się, że kary nie były egzekwowane. Szacuje się, że zaległości wynoszą prawie 60 mln zł. Teraz ma się to zmienić, bo Zet-ka ma także czuwać nad płaceniem mandatów za jazdę „na gapę”.