Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Polski kierowca autobusu wygrywa ze szkocką policją!

infobus
28.04.2010 12:45

Jak informuje Maciej Wasielewski na stronach portalu TVN24 –wszystkie sądy niższych instancji uznały Polaka winnym prowadzenia samochodu bez ważnego ubezpieczenia. W kwietniu br. Sąd Najwyższy w Edynburgu unieważnił te wyroki. Sąd zakończył rozprawę Jeremiasza Kosińskiego uniewinniając go – potwierdza Ian Horne, referent Sądu Najwyższego w Edynburgu. – Jestem wzruszony, nie mogę uwierzyć, że to wreszcie się skończyło – wyznaje w rozmowie z tvn24.pl Jeremiasz Kosiński. – Sędziowie uznali, że dowody mojej niewinności są niepodważalne i nie ma potrzeby przedłużać tej sprawy – dodaje. – Postawa Kosińskiego jest inspirująca –komentuje wyrok Janusz Młynarski, redaktor naczelny polonijnego tygodnika „The Polish Observer”. – Człowiek przekonany o swojej niewinności walczył z obcą biurokracją i kolejnymi sądami. I to bez znajomości języka angielskiego. Polscy emigranci często poddają się, rezygnują z dochodzenia swoich praw. A Kosińskiemu starczyło sił i odwagi – dodaje. Jak tłumaczy Młynarski, werdykt ws. Polaka stworzył precedens w brytyjskim prawie. – To wywoła lawinę pozwów poszkodowanych w podobny sposób obcokrajowców. Ich skala jest nieznana, ale mówi się o tysiącach osób – ocenia Młynarski. O precedensie pisali do Sądu Najwyższego prawnicy Szkockiej Komisji ds. Rewidowania Spraw Karnych (SCCRC – Scottish Criminal Cases Review Commission). Działania policji i prokuratury nazwali 'dyskryminacją’. – Nie zostawię tego. Wyrok Sądu Najwyższego pozwala mi zaskarżyć policję w Obam i prokuraturę. Skorzystam z tego – wyznaje Kosiński. – Czuję się pokrzywdzony – dodaje Polak.

Jeremiasz Kosiński, fot. TVN24.pl

Historia Kosińskiego
14 stycznia 2008 roku Polak został zatrzymany do rutynowej kontroli drogowej. Nie przekroczył prędkości, miał zapięte pasy i włączone światła. Samochód, który trzy miesiące wcześniej sprowadził na Wyspy, jeździł na polskich tablicach rejestracyjnych. –Policjanci zakwestionowali ważność mojego ubezpieczenia OC. Stwierdzili, że firma PZU nie istnieje w szkockim rejestrze firm ubezpieczeniowych – mówi. – Zarekwirowano mi samochód. Policja przetrzymała mnie przez kilka godzin w radiowozie, w centrum miasta, w pobliżu przystanku autobusowego, gdzie gromadzili się ludzie. Ci sami, których na co dzień woziłem – wyznaje. Odmówiłem przyjęcia mandatu, a sprawa trafiła do sądu w Oban – dodaje. – Anulowano mi wprawdzie grzywnę, ale do akt wpisano „karany”. To mogłoby uniemożliwić mi powrót do zawodu instruktora jazdy – mówi Polak. Samochód trafił na policyjny parking i został sprzedany jeszcze przez orzeczeniem sądu drugiej instancji. – Cieszę się, że znowu jestem człowiekiem niekaranym. Mam nadzieję, że teraz będzie większa przejrzystość w temacie stałego zamieszkania obcokrajowców i czasowego przywozu pojazdów – mówi Kosiński. Pełna treść artykułu tutaj.